Pamiętacie wspólny projekt YouTube, Ridleya Scotta oraz społeczności internautów – Life in a Day, czyli jeden dzień z życia?
To eksperymentalny film, który został zmontowany w jedną opowieść z ponad 80 tysięcy klipów z prawie 200 krajów. Założenie było proste, wystarczyło sfilmować jeden dzień ze swojego życia – dokładnie 24 lipca 2010 roku i przesłać klip za pomocą specjalnego formularza. Potem nastąpiła selekcja filmów, montaż pod okiem Ridleya Scotta, Kevina Macdonalda (reżysera) i Joe Walkera (montażysty) i premiera, która odbyła się w sieci (a jakże). Nie udało mi się obejrzeć filmu podczas internetowej premiery, nie udało mi się też trafić na film podczas jakiegoś festiwalu filmowego (bo prawdę mówiąc, ostatnimi czasy na żadnym nie byłem), więc pozostało oczekiwanie… aż do dzisiaj. Od dzisiaj na stronie projektu www.youtube.com/lifeinaday film jest dostępny bez żadnych ograniczeń, również z polskimi napisami.
Podoba mi się cytat, ze strony głównej filmu: “po projekcjach w kinach całego świata, nadszedł czas, by film powrócił do medium, od którego się to wszystko zaczęło”.
Jestem bardzo ciekawy wyników głosowania na najlepszy startup w Europie – konkurs The Europas wspierany przez TechCrunch Europa właśnie trwa, tak jak podczas głosowania na piosenki na Eurowizji (dobra, dobra, wiem, że i tak nikt na ten konkurs nie wysyła SMS-ów) można zagłosować i wesprzeć tych których lubimy. W przeciwieństwie do regulaminu Eurowizji, tutaj Polacy mogą głosować na polskie produkcje, a tych jest w tym konkursie całkiem sporo, a kilka z nich to z pewnością starzy dobrzy znajomi. Dosłownie wczoraj, rzutem na taśmę do kategorii Best Startup Tool For Startups doszła ekipa BusyFlow, czyli team Jaro Šatkeviča, a dla przypomnienia, moja rozmowa z Jaro sprzed kilku dni:
W kategorii Mobile możecie głosować na SaveUp.pl czyli Arka Skuzę i jego team – niedawno zdobyli pierwsze miejsce podczas StartupFestu, a to niepublikowana jeszcze na tym blogu :-) rozmowa z Arkiem i Mikołajem tuż po zakończeniu konkursu:
Zresztą SaveUp muszę pochwalić za jeszcze jedną rzecz – bardzo istotną z punktu widzenia startupów czy małych firm. Informacja prasowa – na siedem startupów startujących w tym głosowaniu tylko SaveUp przygotował profesjonalną informację prasową i rozesłał ją do mediów. Co prawda w mediach społecznościowych, na fejsie i na wykopie pojawiła się informacja że „startują Polacy – głosować”, ale zawsze wartą taką okazję jaką jest prestiżowy konkurs wykorzystać do komunikacji z polskimi mediami (nawet jak startup myśli o międzynarodowym rynku) – lansu w mediach nigdy za wiele, a informacje prasowe od startupów do wciąż u nas rzadkość. SaveUp-owa informacja przygotowana profesjonalnie, w trzech formatach (pdf – aby wyglądało i się nie rozwalało, doc i txt aby ułatwić copy+paste) plus odpowiednie grafiki oraz bardzo fajna rzecz, z punktu widzenia dziennikarza – zestawienie na linii czasowej wszelkich artykułów i wzmianek prasowych jakie dotychczas pojawiły się o firmie. Jeśli chcecie zobaczyć jak wygląda cały pakiet – możecie sobie pobrać wszystko z tego miejsca (zip).
Pozostałe polskie startupy i projekty wraz z podziałem na kategorie znajdziecie poniżej – a głosy można oddawać pod tym linkiem:
BizStartup:
- FutureSimple
- Zubibu
Program MaturaToBzdura.tv ruszył z kolejnym sezonem… hmm, zerknąłem na pierwsze zdanie, zobaczcie jakie ciekawe czasy, w których o YouTubowych produkcjach mówi się w kategorii sezonów. Podobnie jak w telewizji, część z tych produkcji (Lekko Stronniczy czy właśnie Matura To Bzdura) jest wypuszczana regularnie – stronniczy codziennie (pn-pt) o 18, matura zawsze w piątki. Żeby było śmieszniej i jeszcze bliżej telewizji, to sam oglądam te i inne youtubowe produkcje właśnie na telewizorze… nie wiem jakieś odrodzenie telewizji? O tym jak postrzegamy i konsumujemy media i kolejne ekrany będzie trochę więcej w najnowszym mediafun magazynie – wyniki bardzo interesującego badania.
Wracając do youtubowych produkcji – od początku obydwa programy były założeniami komercyjnymi, chociaż o nieco innym modelu biznesowym – „maturzyści” to oferta dla sponsorów plus okoliczne projekty dla marek (nokaut.tv), „stronniczy” to budowanie „fajnej” marki i pokaz możliwości i dopiero potem okoliczne projekty „Tytus i Tymon” (PWN) czy recenzje Układu Warszawskiego (TVN).
„Maturzyści” ruszając z nowym sezonem zrobili małą wycieczkę po Polsce i odwiedzili popularnych vlogerów, youtuberów – RockAlone2K, Niekryty Krytyk, DudulTV, JJayJoker – bardzo fajny pomysł, który poskutkował kolejnym wywiadem, tym razem Rock przepytuje Kubę Jankowskiego (trochę informacji o kulisach powstawania programu) – polecam i zachęcam śledzić ekipę Matury To Bzdura, zwłaszcza ich biznesowe dokonania.
Muszę przyznać, że czekam na rozwój rynku tego typu aplikacji – takich spinaczy róznych narzędzi do pracy on-line, które sam sobie mogę skonfigurować. Wszystkomające kombajny – jakoś nie trafiłem jeszcze na takiego, ale z narzędzia, które potrafi spiąć do jednego, działającego systemu jednocześnie dropboxa, evernote, box.net, googlde docs, kalendarz google, nozbe lub inne task managery – hmm, czekam z niecierpliwością. Jaro Šatkevič wraz z zespołem pracuje od kilku miesięcy właśnie nad takim projektem – busyflow.com ma właśnie spełniać zadanie takiego integracyjnego kombajnu. Ja kibicuję i czekam na efekty, na razie projekt jest na etapie zamkniętej bety i można zgłosić się do Jaro do testów.
Jaro Šatkevič o busyflow
A tak wyglądała prezentacja busyflow podczas poznańskiej konferencji e-nnovation – Rimvydas Naktinis.
W końcu doczekałem się na umiejętne wykorzystanie, kultowego już mema, czyli księdza Natanka i jego kazań… Bo to jest przecież viral podany na tacy, trzeba było tylko sprytnej agencji i odważnego klienta aby zrobić szum w mediach. Fakt, trochę to trwało, zanim ten „prawie gotowiec” został wykorzystany, ale lepszy rydz niż nic.
Nie żaden sklep osiedlowy, sklep z łyżworolkami czy jakaś internetowa hurtownia, tylko duża firma – TESCO – postanowiła wykorzystać w kampanii reklamowej świetne skądinąd hasło, cytat z kazania księdza Natanka „wiedz, że coś się dzieje”. Do tego całkiem dobrze pasuje do klimatu reklam i humoru jaki reprezentują bohaterowie w telewizyjnych spotach TESCO.
Wystarczyło więc przygotować coś odważnego, skierowanego tylko do sieci i szum gotowy. Nie wiem ile wyświetleń nakręciły internetowe media, moi facebookowi znajomi (bo można śmiało powiedzieć, że Henio-Natanek dzisiaj rządził na facebooku) wygenerowali temu viralowi w ciągu doby – serwis YouTube ma od dawna taką dziwną przypadłość, że nie potrafi zliczyć wyświetleń filmu podczas pierwszych 24 godzin – licznik zatrzymuje się zawsze w okolicach 300 wyświetleń. Ale ponad tysiąc głosów na tak (słynne youtubowe łapki) i ok. 30 tys. share’ów na facebooku pozwala mi sądzić, że było to spokojnie kilkadziesiąt tysięcy. A będzie pewnie jeszcze więcej, bo to taki kilkudniowy internetowy samograj.
Tytuł tego virala „nieemitowana reklama xxx”, mógłby brzmieć również „zakazana reklama xxx” pochodzi z nieistniejącego podręcznika „jak zrobić virala w weekend”. Jestem pewien, że reklama od początku nie miała być emitowana w telewizji, i o ile nie dziwią mnie pytania internautów w komentarzach o emisję w telewizji, to już tekst na stronie gazeta.pl jest dla mnie zaskoczeniem:
„Staramy się uzyskać komentarz Tesco w tej sprawie. Nie ma bowiem stuprocentowej pewności, że sieć stoi za wpuszczeniem reklamy do sieci.”
Świadczyłoby to o tym, że jakiś grafik zrobił sobie z nudów Henia w 3d studio, zanimował, zmontował w klip i wynajął tego samego lektora co Tesco :-) tia.
Jak i czy przełoży się to na sprzedaż – nie mam pojęcia, ale wydaje mi się, że nie to było celem tego virala, o to pytam Dawida Szczepaniaka z Pride&Glory Interactive, którego udało mi się oderwać na chwilę od klawisza F5 w przeglądarce :-)
Dawid Szczepaniak
Dawid, zadam retoryczne pytanie, kto dzisiaj rządził na polskim Facebooku i YouTube?
Dawid Szczepaniak: Henio. Z Tesco. W lateksowej pelerynce. I Krystyna. Ale niewidoczna. Bo za kamerą. Ale ona tak lubi. Zawsze w cieniu męża i jego wybryków.
Dobra, dobra, mem z księdzem Natankiem to gotowy przepis na viral, potrzeba tylko odważnego klienta i sprytnej agencji. Przyznam, że od dawna czekałem na sensowne wykorzystanie Natanka w reklamie (pomijam walkę z szatanem, gadamy przecież na blogu branżowym, gdzie szatan to też produkt :-). Jak długo przekonywaliście Tesco, aby wypuściła Henia-Natanka do sieci?
Dawid Szczepaniak: Owszem, kazanie Natanka wydawało się samograjem. Pamiętaj jednak, że samo nawiązanie do znanego mema jeszcze dobrego wirusa nie zrobi.
Oczywiście mieliśmy już gotową, rozpoznawaną postać Henia, który nigdy dotąd nie występował w takiej roli. Ten kontrast wydawał się przepisem na sukces animacji.
Pozostało dopisać dobre copy. I tutaj sekret, nikomu nie mów. W oryginalnej wersji, do której próbowaliśmy przekonać Tesco, brzmiało ono tak:
Jeśli wieczorową porą, na dziale świeżych warzyw uśmiechnie się do Ciebie, trzymający w lewej ręce por, niebieskooki brunet, to wiedz, że coś się dzieje.
Jeśli na dziale AGD przeleci mała zeberka na pterodaktylu, to wiedz, że Tesco się Tobą interesuje.
Jeśli na dziale rybnym sprzedawca zaśpiewa Tragiattę, to wiedz, że coś się dzieje.
Dzieje się. W Tesco dyskontowe ceny i cztery razy więcej punktów na karcie Clubcard.
Nie udało się przekonać Tesco do naszych pomysłów. I tak powstała idea, by wypuścić wirus, który zrobi to lepiej niż nasze gadanie podczas prezentacji i machanie rękami wokół storyboardów. Zmieniliśmy tekst, by lepiej naszym zdaniem przenosił komunikat. Choć oryginalny był po prostu dużo fajniejszy :)
Padną pewnie pytania od mediów branżowych, w jaki sposób przełoży się to na sprzedaż… Czy zwiększenie sprzedaży produktów Tesco to był wasz cel? Bo od niedawna obsługujecie też fanpage Eksperci.Tesco (facebook.com/Eksperci.Tesco) ale tam, co dziwne, ten viral się nie pojawił.
Dawid Szczepaniak: Nie, nie jesteśmy odpowiedzialni za obsługę Tesco w social media. Zajmuje się tym inna agencja. I viral już się tam pojawił. Wrzucili go konsumenci :)
Sprzedaż, sprzedaż… wszyscy chcą bezpośredniego przełożenia na sprzedaż.
Jestem głęboko przekonany, że jedną z kluczowych rzeczy w generowaniu sprzedaży jest zbudowanie emocjonalnej więzi z konsumentem. Pamiętasz kampanię Skody w UK, którą chwali się od lat agencja Fallon? Pierwszy model po małżeństwie z VW w ogóle się nie sprzedał – mimo, że benefity racjonalne były jasne, wyraźne i zrozumiałe. Problem tkwił w tym, że Brytyjczycy mieli fatalny stosunek emocjonalny do Skody. Marka była obiektem żartów, obśmiewania. Pewien dziennikarz napisał, że wolałby być widziany, jak przejeżdża przed Londyn na owcy niż w Skodzie. Podkreślam – to wszystko przy wysokiej świadomości nowych rozwiązań technologicznych w Skodzie.
Fallon zdefiniował sedno problemu. Należało przede wszystkim poradzić sobie z oczywistym faktem, że Skoda jest obiektem kpin Brytyjczyków, synonimem obciachu, a dopiero później komunikować racjonalny przekaz.
Kilka miesięcy później w brytyjskiej telewizji pojawił się spot telewizyjny. Przedstawiał mężczyznę wracającego do samochodu zaparkowanego na opustoszałym już podziemnym parkingu. W jego kierunku znienacka podbiegał młody pracownik firmy ochroniarskiej. Drżącym głosem przepraszał właściciela, że nie dopilnował, że nie zauważył, że on nawet nie wie, jak i kiedy się to wydarzyło. Mężczyzna uważnie przyglądał się swojej własności, nie dostrzegał żadnych szkód. Na pytanie, co właściwie miało miejsce, młody ochroniarz wskazywał przód samochodu i ze strachem odpowiadał: No jak to, co…? Przecież jakiś wandal przykleił na pana piękny, nowy samochód, znaczek Skody.
Humor, zdrowy dystans do samego siebie, zaskoczenie konsumentów. Skoda zaczęła się sprzedawać.
Podobny efekt osiągnęły też Serce i Rozum. Gdyby ktoś powiedział nam 2 lata temu, że ludzie będą walić drzwiami i oknami do, delikatnie mówiąc, nielubianego dostawcy telekomunikacyjnego, uwierzyłbyś?
Zbudowanie więzi emocjonalnej zawsze przekłada się na sprzedaż. Nie od razu, trzeba poczekać. Ale w dzisiejszych czas, kiedy coraz trudniej stworzyć sensowne USP marki czy produktu (patrz ostanie kary dla Reebooka za igranie z kobiecymi pośladkami i ściemnione USP), kluczowe staje się budowanie relacji z konsumentem poprzez silne emocje.
Jaki więc był cel tego wirusa?
Dawid Szczepaniak: Konsekwentne rozkochiwanie konsumentów, tych online, w marce Tesco. Moim zdaniem dotychczasowe spoty są świetne, nikt temu nie zaprzeczy, ale mam wrażenie, że zostały sformatowane bezpośrednio pod telewizję. Tam działają, śmieszą, zaskakują – bo ich konkurencją są reklamy podpasek i tamponów robione od stu lat w ten sam sposób. W internecie trzeba czegoś więcej, bo i clutter jest większy. Jeśli codziennie jesteśmy zasypywani przez dziesiątki memów, to co mają zrobić te wszystkie biedne marki próbujące przebić się przez taki hałas? Pozostaje tylko odważne działanie.
Przy okazji podczepiliśmy się pod trwającą obecnie promocję Tesco: 4 razy więcej punktów w programie lojalnościowym ClubCard i ceny wybranych produktów tak niskie jak w dyskontach. Chcieliśmy pokazać, że wirus może stać się świetnym nośnikiem informacji promocyjnej.
I chyba się udało. Jesteśmy jakieś 7 godzin od premiery. Wirus trafił na stronę główną gazeta.pl, napisał o nim Kominek i większość mediów internetowych – choć jeszcze nie wysłaliśmy newsa. Ale najważniejsze są dowody na rozbudzenie pozytywnych emocji internautów: 1379 głosów na tak vs 38 na nie, 535 wykopów na Wykop.pl, ponad 28 000 ludzi zamieściło film na swoich profilach na Facebooku !!! Tylko nieszczęsny Youtube wciąż pokazuje 301 obejrzeń. No i przykładowy komentarz, który pokazuje, jakie emocje chcemy wywołać w internautach:
jeśli to poleci w TV to ja zacznę kupować tylko w tesco :D
Taka personifikacja marki, zwłaszcza marki trudnej jaką jest Tesco (Henio i Bożenka Krysia), Biedronka (gadające produkty), TP SA (Serce i Rozum) to chyba dobry i skuteczny (nagroda Effie dla TP SA) sposób aby “po ludzku” marka komunikowała się z konsumentem. O wiele łatwiej jest “pogadać” czy też odbierać to co mówi o marce Henio niż oficjalne oświadczenia firmy… i o wiele trudniej “nawrzucać” żale spersonifikowanej marce niż oficjalnemu fanpage firmy (wczorajszy przypadek “Czym zaskoczył Cię ostatnio Orange”). Są jeszcze na polskim rynku jakieś marki, którym przydałby się taki Henio w komunikacji z klientami?
Dawid Szczepaniak: Mhmmm…
Wymieniaj klientów dla których chcielibyście pracować :-)
Dawid Szczepaniak: Nie ukrywam, tworzenie bohaterów marki bardzo nam “leży”. W zeszłym roku był to Drevny Kocur powołany do życia dla czeskiego piwa Budweiser Budvar. Odrobinę walnięta wiewiórka miała za zadanie stworzyć nowy polsko – czeski słownik. Powstały tak świetne zwroty jak “fiku miku na plastiku” (wibrator), “internetovy nevypal” (NK.pl) , “Poperdoliło z wyherkiem” (Przeminęło z Wiatrem) i ponad 10 000 innych.
Zaznaczam, by nikt się nie przyczepił – nie jesteśmy autorami Henia! My wykorzystywaliśmy już gotową postać.
Niemniej, stworzenie brand hero to nie jest prosta sprawa. A, trzeba niesamowicie zgrabnie zarysować postać, jej cechy, powiązania z marką, emocje, które wywołuje. Trzeba jasno określić archetyp, na podstawie którego jest stworzona. Be, trzeba przekonać marketera do długofalowej komunikacji takiej postaci. A takie decyzje najczęściej nie zapadają w Polsce.
Co tu dużo mówić, polska reklama “bywa” generyczna. Wszystkie reklamy podpasek wyglądają tak samo, wszystkie reklamy samochodów wyglądają tak samo. I co więcej – łamanie tej generyczności nie zawsze jest uzasadnienie. A stworzenie brand hero to definitywnie przełamanie generyczności w komunikacji. Ale to temat rzeka.
A dla kogo chcielibyśmy stworzyć brand hero? Dla NIKE. Projekt marzenie. Prawdopodobnie marzenie nie do spełnienia, bo archetyp bohatera w przypadku NIKE personalizują zapraszani do reklam celebryci.
Henio i Bożenka Krysia w wykonaniu Pride & Glory będzie miał swój dalszy ciąg?
Dawid Szczepaniak: Pomidor. A tak naprawdę: nie wiem.
Aha, rozumiem… to taki test, który wciąż trwa… życzę więc pomyślnego zdania, bo Henio made by Pride & Glory bardzo mnie rozbawił.
Dawid Szczepaniak: Liczę na to, że nie stracimy głów po weekendzie. Jakby co, to podaję współwinnych: Staszka, Pipal (traitor :)), Marysia – to oni to wymyślili, napisali pierwszą wersję filmu i rano wpadli do firmy potykając się o kąty. Manojit: wspólnie rozpisaliśmy każdy gest Henia na storyboardach. Chłopcy z kreacji: Tomek, Marcin i inni: siedzieliśmy nad zieloną wersją, potem poszczególnymi ujęciami męcząc studio o poprawki. Ula, Michał, Mona, Paweł: pomogli mi ogarnąć wszystkie potrzebne nagrania, dopracować tekst. Piotrek: dał mi się bawić tym projektem, mimo natłoku innej pracy w firmie :) Studio animacji Xantus z Wrocławia. Nie wiem, jak ktoś mógł wytrzymać ilość poprawek, jakie zgłaszaliśmy, ale wykonali kawał dobrej roboty! I jeszcze kilka innych osób, które mocno pomogły. Wielkie dzięki za te 6 tygodni intensywnej pracy!
Pamiętacie moją rozmowę z Jakubem Górnickim sprzed kilku dni? Rozmawialiśmy o zbliżającej się konferencji Mediafabric – o przyszłości, zagrożeniach i narzędziach dla nowoczesnego dziennikarstwa. Konferencja odbywa się w Pradze, bezpłatne wejściówki otrzymały cztery osoby, a ci, którzy nie mogą być na miejscu mogą oglądać stream video – właśnie się rozpoczął – widać i słychać, więc zapraszam do oglądania.
Prezentacja, którą miałem okazję wygłosić podczas konferencji InternetBeta 2011 w Rzeszowie (16 września 2011). Kilka moich obserwacji dotyczących rozwijającej się polskiej vlogosfery i aktywności internautów na YouTube, kilka podobieństw obserwacji do tego co działo się z blogami kilka lat temu. Na początku trochę sam się sobie dziwiłem, że w 2011 roku będę mówił na konferencji branżowej o potencjale YouTube, ale faktycznie od kilkunastu ładnych miesięcy da się zauważyć coś, co można nazwać “polską vlogosferą” i co najciekawsze, zauważyłem podobne procesy które zachodziły w polskiego blogosferze kilka lat temu. Ba, nawet można się doszukać pewnych podobieństw – blogosfera ma swojego Kominka, vlogosfera swojego Brzydkiego Buraka, występują kółeczka wzajemnej adoracji, vlogerzy oburzają się jak nievloger przekręci ich nazwisko albo wyda o vlogach jakąś opinie (a niech no tylko jakiś dziennikarz coś o vlogach napisze – znacie to? :-).
Podobne, typowo polskie reakcje da się zauważyć, kiedy we vlogosferze pojawiają się pieniądze, kampanie reklamowe z udziałem YouTubowych celebrytów itp. Myślę, że również, jak w to w społecznościach bywa, zbierze się śmietanka vlogerów i prawdopodobnie będą to ci, którzy będą dyskutować i w pewien sposób regulować standardy polskich vlogów – nie będą najpopularniejsi, ale ich wspływ będzie istotny. Jestem ciekaw Waszych obserwacji i komentarza co do mojej prezentacji – może się mylę a może mam trochę racji – to zweryfikuje czas. Nie wiem czy moja prezentacja w jakiś sposób będzie obchodziła polskich vlogerów (tych wymienionych i tych nie) – w końcu to dość długi materiał, ale polecam od czasu do czasu zajrzeć również na komentarze na YouTube pod tym filmem, bo jeśli chodzi o vlogi to właśnie tam toczy się dyskusja. A jeśli znudzicie się moją gadaniną, zajrzyjcie na ostatnie kilkadziesiąt sekund tej prezentacji – bo tam chyba pada istotne zdanie i właściwie cel mojej czterdziestominutowej gadaniny.
Z ekipą programu MaturaToBzdura.tv miałem okazję już rozmawiać kilka miesięcy temu. Podczas Blog Forum Gdańsk nadarzyła się kolejna okazja, aby spotkać się z 2/3 zespołu MTB i odpytać ich o kwestie związane z marką i rozwojem ich kolejnych projektów. Jak zawsze zapraszam i pozdrawiam MTB, czekam na rozpoczęcie sezonu.
Trochę mi się nazbierało zaległych video z różnych wydarzeń, więc w najbliższym czasie będzie się pojawiało na blogu sporo materiałów filmowych.
To kolejny materiał z Blog Forum Gdańsk – tym razem Magda Baran (blog Cakes and the city) o postrzeganiu blogerek kulinarnych… podczas Blog Forum ukułem określenie “kulinarki”, które wydaje mi się bardzo sympatyczne, dostałem błogosławieństwo od kilku blogujących pań, że “kulinarki” jest ok, więc od dzisiaj będę takiego określenia używał.
Mimo powrotu do Warszawy wciąż dużo się dzieje i nie miałem jeszcze czasu, żeby przysiąść nad wpisem o Blog Forum Gdańsk. Materiał ze wspaniałych dwóch dni wakacji w środku października pojawił się już na YouTube, na Facebooku i na Twitterze… tylko na blogu pojawia się ostatni… jakiś znak czasów? :-)
Jednym z prelegentów podczas konferencji e-nnovation był dyrektor programowy stacji TVN – Edward Miszczak. Opowiedział o tym jak telewizja zmienia się w cyfrowym świecie z punktu widzenia, jak sam siebie nazwał, człowieka analogowego.
Kiedy zobaczyłem tytuł prezentacji w programie „Telewizja i tu, i tu” – nawiązujący do tytułu jesiennej ramówki TVN to w pierwszej chwili pomyślałem, że nie będzie nic ciekawego, ot takie pitu pitu co mamy w ofercie. Wybór był o tyle trudny, bo w tym czasie odbywały się jeszcze dwie inne ścieżki tematyczne. Ale jako konsument reklam postanowiłem wybrać prezentacje Edwarda Miszczaka, która po takim sobie wstępie i potem wspierana czytanymi notatkami okazała się jednak bardzo ciekawą opowieścią o telewizji w cyfrowym świecie. Było trochę o różnicach w wolności słowa między telewizją i internetem o kontrowersjach i bolączkach producentów telewizyjnego contentu i trochę o historii tvnowskich kontrowersyjnych programów. Bardzo interesujący wykład, a po samym wykładzie udało mi się zaprosić Edwarda Miszczaka na fotel wywiadowczy gdzie trochę pogadaliśmy o funkcjonowaniu telewizji, płatnych kanałów i drogich produkcji obok darmowego contentu video w sieci – zdradził też w jakim kierunku będą szły przyszłe TVN-owskie produkcje. Zapraszam, Edward Miszczak to niezły gaduła :-)
A to prezentacja Edwarda Miszczaka podczas konferencji e-nnovation
Tuż przed poznańskim maratonem konferencyjnym (Startup Weekend Poznań i e-nnovation) rozmawiałem z Kubą Górnickim o zbliżającym się, bardzo interesującej konferencji – Mediafabric – poświęconej tym co się dzieje w nowoczesnym, profesjonalnym dziennikarstwie (w tym dziennikarstwie śledczym) i wykorzystaniu opesourcowych technologii wspierających dziennikarstwo. Zapowiada się ciekawie, nie jestem pewien czy uda mi się (lub komuś z mediafunowej ekipy tam dotrzeć) – mamy w tym czasie inne plany.
Obejrzyjcie nagranie z naszej krótkiej rozmowy o tym co się będzie działo i kto będzie gościem, i jeżeli macie ochotę wybrać się do Pragi 21 października, to w materiale wyjaśniamy jak obejść opłatę za wejściówkę.
Pamiętacie projekt cityrace.me – czyli pomysł na połączenie gry tron i węża z nokii przeniesiony do świata realnego? Ten pomysł zwyciężył podczas Startup Weekend Warsaw w maju (jak widać na filmie, miałem wielki problem z policzeniem miesięcy, ale to dlatego, że tego dnia miałem problem z policzeniem czegokolwiek :-) i przez ostatnie miesiące trwały prace nad udoskonaleniem silnika, grafiki i dokładności w działaniu aplikacji. Krzyśka Wacławka dorwałem podczas przerwy na poznańskiej konferencji e-nnovation, podczas której Krzysiek co prawda nie występował, ale w kuluarach pokazywał cityrace.me wszelkim biznesowym tuzom, którzy na konferencji się pojawili.
W chwili obecnej projekt wygląda naprawdę świetnie i patrząc na niego z perspektywy wykorzystania w różnego rodzaju wydarzeniach, grach miejskich, akcjach promocyjnych miast wygląda naprawdę na bardzo dobrze i jestem ciekaw jak szybko uda się sprawdzić działanie cityrace.me w prawdziwej grze. Myślę, że może dostarczyć mnóstwa emocji, a jej przebieg mogą wszyscy śledzić na specjalnym webowym playerze – dla mnie bomba. Jedyny problem jaki może się pojawić, to może wykorzystanie samochodów do ścigania się w przestrzeni miejskiej – myślę, że żadna drogówka nie ucieszyłaby się z takiego pomysłu… ale przecież do zasad poszczególnych gier można by wprowadzić punkt, nakazujący wykorzystywanie przez zawodników tylko rolek lub rowerów – przynajmniej częściowo rozwiązuje to problem bezpieczeństwa.
Nie wiem jak wy, ale ja chętnie wziąłbym udział w takim wyścigu, jestem ciekaw czy ten pomysł “kupią” agencje reklamowe czy też wszyscy ci, którzy zajmują się promocją miast i regionów – bo to bardzo fajne narzędzie do wykorzystania w działaniach promocyjnych.
A dla przypomnienia, tak wyglądała nasza rozmowa podczas pracy nad pierwszymi liniami kodu cityrace.me
Jako multimedialny kombajn dotarłem do Poznania, na zacną imprezę – Startup Weekend Poznań. Robię tam kilka rzeczy naraz – bieżącą robotę (tzw. bieżączkę), trochę juroruję, trochę przepytuję gości, jurorów, speakerów i startujące teamy, udaję mi się też znaleźć trochę czasu na odpoczynek. Dużo się dzieje, tekst pewnie będzie trochę później, albo w mediafun magazynie, na razie będą się pojawiały kolejne materiały video, które realizujemy na bieżąco. Brawa dla organizatorów, za porządnie działający internet – porządnie działający to taki, z którego korzysta ponad setka ludzi i jeszcze można wrzucić 500 mb materiału w czasie, który potrzebny jest na wypicie herbaty – a to rzadkość.
Pierwsza edycja to może być przypadek, druga – “udało się, pojechali rozpędem”, ale trzecia to już prawie tradycja. O czym mówię? O OpenReaktorach, czyli startupowych imprezach konferencyjno-piwnych które co jakiś czas są organizowane w warszawskim Reaktorze. Co tu dużo gadać, jest fajnie ale trzeba być, bo nawet na nagraniach niewiele widać – jest piwo, są chipsy, winogrona z ogródka, prezentacje a przede wszystkim fajni ludzie i nikt o 22 nie wygania nikogo z lokalu.
Podczas trzeciej edycji OpenReaktora prelegentami byli Bartek Gola (SpeedUp Group) Adam Zygadlewicz (Netguru) oraz Marek Przystaś z Ciufcia.pl – wszystkie prezentacje poniżej, dzięki uprzejmości Dziennika Internautów, a ja zapraszam na rozmowę z Markiem, o Ciufci, rozwoju, , kłopotach z moedelem opartym na reklamie, inwestycjach i międzynarodowej ekspansji.
Prezentacja Marka Przystasia (Ciufcia.pl) podczas OpenReaktor #3
Miałem dzisiaj być w Krakowie, na EduCampie – imprezie organizowanej przez Piotra Peszko, ale niestety w tym samym czasie muszę być w zupełnie innym krańcu Polski. Niemniej jednak zapraszam na zapoznanie się z programem – jestem bardzo ciekawy, jak przy takiej ilości prelegentów uda się Piotrowi utrzymać dyscyplinę czasową :-). Dla tych co również nie będą w Krakowie ma być uruchomiona transmisja – pod tym adresem.
Wciąż pracując nad systemem bilokacji, dzisiaj będzie się działo – będę jednocześnie w Krakowie (znaczy moja morda na krótkim video), jednocześnie w telewizji na żywo (TVP, program Poziom 2.0 od godz. 16:15) w tym czasie kontrolując świat z mobilnego studia w Koszalinie :-)
Brendan Ciecko z agencji TenMinuteMedia był jednym z prelegentów podczas rzeszowskiej konferencji InternetBeta, to bardzo młody gość, który jednak ma już całkiem przyzwoite portfolio – przygotowywał serwisy dla takich gwiazd jak Mick Jagger, Lenny Kravitz czy Katy Perry. Po jego prezentacji miałem jednak spory niedosyt, odniosłem wrażenie, że przez większość czasu głównie się przedstawiał :-) stąd też w przerwie udało nam się go złapać na krótką rozmowę, którą przeprowadziła Basia Jakubek. Jeśli jesteście ciekawi jaki jest przedstawiciel „pokolenia Y” to zapraszam do obejrzenia tego wywiadu, możecie też zerknąć na jego bloga lub oficjalną stronęTenMinuteMedia.
O tym, że wybieram się na Blog Forum Gdańsk 2011 wiedziałem już po zakończeniu zeszłorocznej edycji. Było zacnie, bardzo sympatycznie, na luzie i mocno integracyjnie, generalnie fajny klimat i świetna organizacja. O tym, czy edycja Blog Forum Gdańsk 2011 się odbędzie miał zdecydować sukces edycji pierwszej. A skoro już od dzisiaj dostępny jest szczegółowy program, to znaczy że edycja 2011 jest w 100% pewna i nie pozostaje mi nic innego jak tylko zaprosić wszystkich blogerów, którzy jeszcze się nie zarejestrowali do wysłania zgłoszenia.
Gdańsk, tak jak w zeszłym roku funduje uczestnikom konferencji „wikt i opierunek” czyli dach nad głową oraz wyżywienie Zgłoszenia do udziału w konferencji są przyjmowane – tylko do 29 września , więc zostało niewiele czasu. Informacje znajdziecie oczywiście na stronie blogforumgdansk.pl a poniżej przedstawiam pełny program konferencji.
Ja tam oczywiście też będę, razem z ekipą mediafunową (to ta wesoła ekipa, co razem trzaskamy mediafun magazyn), będziemy tam trochę latać z kamerami, szykujemy fajną niespodziankę no i mam nadzieję przybić piątkę, napić się cytronety i pogadać o trudnym losie polaków z taką ilością osób z jaką tylko się uda :-) Do zobaczenia w Gdańsku.
Właściwie tytuł wpisu mówi wszystko, dodam tylko, że miałem przyjemność również uczestniczyć w tym projekcie (jako tworzywo :-) zdjęcia znajdziecie poniżej. A sam WEB2 to niekomercyjny projekt którego premiera odbyła się podczas konferencji InternetBeta. Ma on przedstawiać ludzi tworzących internet w Polsce, we wszelakich jego apektach. Forma prezentacji projektu ma postać wirtualną – serwis webdokwadratu.pl jak i realną w postaci albumu ze zdjęciami oraz wernisaży.
Auterem wszystkich zdjęć jest Ola Anzel a o szczegółach projektu oraz jego przyszłości (jak i sposobie wyboru uczestników) rozmawiałem z Mateuszem Tułeckim.
No, tak, informacji prasowych dostaję mnóstwo, zazwyczaj zaczynają się od „Szanowni państwo”, pojawiają się tam zwroty „wasz serwis” itp. Czyli wszystkie te elementy, które wkurzają większość blogerów, a sami wiecie, „ja bloger, ja pan, wkurzać mnie nie wolno” :-). Z drugiej strony, kiedy działam na rynku jednocześnie jako bloger Maciej Budzich i team redakcyjny „mediafun magazynu” zwroty „szanowni państwo” czy „wasza redakcja” nie mogą mnie już denerwować.
Informacje prasowe w mechanizmie copy+paste pojawiają się u mnie bardzo rzadko, sam na szkoleniach, konferencjach mówię, że co prawda warto wysyłać blogerom informacje prasowe, ale raczej rzadko można liczyć na publikacje copy+paste (bo przynajmniej tego oczekują agencje PR). To copy+paste, niestety, również na blogach się zmienia, i obserwuje swoisty wyścig kto szybciej wklei na bloga maila w sprawie zmiany koloru kropki w logo. Sam czasem na fejsie temu wyścigowi zresztą ulegam.
Więc w tym smutnym pędzącym świecie czasem miło, jak dostaje się informacje prasową, nad którą ktoś poświęcił przynajmniej minutę na personalizację :-). Nie będzie to oczywiście regułą, że każda taka podobna wiadomość trafia od razu na bloga, ale przynajmniej warto takie starania docenić i pokazać, że informacja prasowa dla blogera to zawsze musi być szablonowym tekstem…
Tym razem dostałem tajnego maila od Pani Jadzi.
Witaj Mediafanu,
nazywa ja się Pani Jadzia i pisze ja do Ciebie, bo zauważyła, że czasem Ty o
ciekawych kejsach z Fejsbuka napisze na swoim blogu. Właśnie ja w tej
sprawie, bo niedawno ruszył mój fanpejdż, na którym całkiem sporo się dzieć
zaczyna.
Mediafanu, może napisze Ty na swoim blogu o nim, co by się więcej ludzi o
nim dowiedziało? A tu ma link do niego - http://www.facebook.com/pages/Pani-Jadzia/133309966758174
Będzie ja Ci wdzięczna bardzo.
A założyła ja tego fanpejdża, bo ja stara aptekarka, znana jestem w okolicy
i ludzie po poradę do mnie przychodzili i mnie spokoju nie dawali i
wygodniej mnie do Fejsbuka ich tera odsyłać, niż każdemu poradę
indywidualnie dawać.
Jak by kto się wstydził mnie na tablicy o coś zapytać, to specjalno zakładkę
my stworzyli, gdzie może prywatnie mnie pytanie wysłać.
A tak w ogóle, to dogadała ja się z aptekami internetawymi tanie-leczenie.pl
i została ja ich rzeczniczką na Fejsbuku. Dobre leki u nich kupić można i
tanio, także namawiać mie nie musieli długo.
A i jeszcze mało by ja nie zapomniała – fanpejdża mojego to agencja Pitted
Cherries prowadzi. Dobra jest, bo kumate ludziska tam pracujo.
Pozdrawiam ja Cię Mediafanu i na dobre słowo ja z Twej strony liczę,
Pani Jadzia
PS. W załączniku ja fotę swojo przesyła, bo słyszała ja, że tak się robi w
Internetu.
Na dobre słowo, to Pani Jadzia z mojej strony jeszcze liczyć nie może… tzn. może, w ramach podziękowań za maila, co do fanpage Pani Jadzi i jej połączenia z tanie-leczenie to mi się już to jednak gryzie. O ile dobre rady Pani Jadzi na katarek, przeziębienie i wysypkę mi zupełnie pasują (taka Pani Goździkowa), to zwrot tanie-leczenie już mi się kojarzy mniej różowo, tak jak tania usługa, tani samochód czy tani armani… ale może nie jestem w grupie docelowej i się nie znam. A Panią Jadzię pozdrawiam :-)
Tym razem podczas przerwy kawowej na rzeszowskiej konferencji InternetBeta złapałem Bartka Sieprackiego z Enterprise Ireland. Bartek co jakiś czas popełnia tekst do mediafun magazynu, dotyczący tego co dzieje się na rynku irlandzkim, zarówno w sferze technologii jak i firm, startupów. O samej działalności Enterprise Ireland właściwie niewiele słyszałem i nie umiem dokładnie powiedzeć, czy taki pomost i wparcie jest przydatne dla polskich startupów. Nie spotkałem też startupów z naszego podwórka, które miałyby doświadczenie w kontaktach z Enterprise Ireland – ale nic w tym dziwnego, dopiero od niedawna firma intensyfikuje swoje działania na polskim rynku. O kwestiach “plusów dodatnich” i “plusów ujemnych” dotyczących współpracy rozmawiałem właśnie z Bartkiem.
Kolejny materiał z rzeszowskiej konferencji InternetBeta 2011 który udało nam się zrealizować w kuluarach. Tym razem Paweł Nowak, który w Rzeszowie pojawił się w dwóch rolach – prelegenta (video z prezentacji nie ma, ale tutaj jest uzupełnienie dograne przez Pawła) oraz zawodnika – startował z projektem PressPad w konkursie StartupSito. I właśnie o PressPadzie, szczegółach, koncepcji rozmawialiśmy sobie z Pawłem – zapraszam na prawie 9 minut duetu Paweł Nowak – Mediafun.
Jak kobieta wyjdzie na scenę na konferencji branżowo-internetowej to zaraz pojawiają się seksistowskie komentarze, a na sali, wśród publiczności następuje ożywienie. Być może było to spowodowane szokiem merytorycznym, ponieważ tuż przed wystąpieniem Barbary Stawarz występował Bartek Gola (SpeedUp Group) który mówił o biznesie i finansowaniu startupów prosto, bez ogródek i między oczy. Barbara Stawarz z InnovaWeb wskoczyła w temat związków, romansów i relacji damsko-męskich, któe odbywają się na łączach i w realu… Wiem, że czekaliście na tę prezentację:
Słowo “startup” przechodzi ostatnio jak burza przez telewizję, prasę i oczywiście media internetowe, temat chwytliwy, wystarczy dopisać, że młodzi ludzie, zarabiają pieniądze i chcą być tacy jak Mark Zuckerberg – chwyta. Bardzo dobrze, bo podczas ostatnich dyskusji w Reaktorze stwierdziliśmy, że słownictwo a nawet usługi nad którym pracuje większość startupów na większości potencjalnych użytkowników to kosmos nie tylko pod względem językowym ale również potrzeb… upowszechnianie wiedzy, ludzi którzy tworzą startupy, pomysłów jakie można zrealizować za pomocą nowoczesnych technologii jest bardzo ważne więc zawsze się cieszę kiedy jakiś internetowy biznes trafia do programów dla “przeciętnego widza”.
Co prawda program Uwaga! (TVN) zazwyczaj porusza sprawy związane z ludzkimi tragediami, niekompetentnymi urzędnikami czy tanimi sensacjami, ale od czasu do czasu emituje pozytywny materiał. Z tego co pamiętam, w programie Uwaga! przewinęło się już kilka startupów – przeznaczeni.pl, spryciarze.pl. Zawsze kończyło się to “TVN effectem” czyli przegrzaniem serwerów i niedostępnością serwisów – korzyści dodatkowe i lans to już tajemnica startupów.
Dzisiaj będziemy mogli obejrzeć kolejny internetowy pomysł na biznes, tym razem znamy wam pewnie projekt MaturaToBzdura.tv. Zobaczymy czy serwery MaturaToBzdura.tv wytrzymają dzisiejszą emisje :-) Sobota, TVN godz. 19:45.
A dla przypomnienia, rozmowa z ekipą MaturaToBzdura.tv podczas ich wizyty w Warszawie:
oraz najnowszy pomysł ekipy czyli nokaut.tv który podoba mi się trochę mniej, ale na razie oglądalność na poziomie 20 tys wyświetleń nie jest chyba zła.
Myślałem, że uda mi się wczoraj znaleźć jakieś sensowne łącze żeby przesłać plik, ale było to trudniejsze niż myślałem, więc film konkursowy ląduje dzisiaj. Do wygrania jest wejściówka na konferencję InternetBeta w Rzeszowie, która odbędzie się 14-16 września. Nie rozwodząc się wiele nad tematem, powiem tylko, że warto tam być i że również w tym roku będę w Rzeszowie obecny, jestem też przekonany, że organizator – Mateusz Tułecki oraz jego team stanie na wysokości zadania zarówno pod względem merytorycznym jak i organizacyjnym – co w przypadku InternetBeta jest właściwie normą. Więcej o szczegółach konkursu w poniższym materiale – na propozycje czekam do 3 września do północy… w czwartek niedzielę rano ktoś z Was dowie się w jaki sposób spędzi czas w dniach 14-16 września :-) Powodzenia.
Od czasu do czasu branża mlm czyli marketing sieciowy pojawia się u mnie na blogu. Cały czas mam wobec całej branży mieszane uczucia i trudno mi zająć jakąś konkretną stronę barykady… zaraz barykady? To przecież nie walka… ale opinie, a opinie o mlm są zazwyczaj skrajne…
Z jednej strony od kilku lat obserwuje całkiem niezłą profesjonalizację tej branży, która odchodząc od mitu „gościa z siatami” zaczyna edukować, zaczyna pojawiać się w szkołach wyższych, tworzy własne media, serwisy społecznościowe, sama chce poważnie rozmawiać. Udało mi się przez ten czas spotkać (w końcu) normalnych ludzi, z którymi można porozmawiać o biznesie, również o problemach branży, a nie tylko słyszeć zachwalanie produktów czy pseudomarketingowy bełkot. W branży pojawia się też młode pokolenie, którzy, mam wrażenie podchodzą do biznesu mlm bez pokoleniowego bagażu uciśnionych polaków których kiedyś skrzywdził amway, słynny film czy też piramidy finansowe i inne „skajlajny”.
To jedna strona.
Druga, to niestety, wciąż w sporej części do biznes przyciągający idiotów… i tutaj często mam wrażenie, że firmy i systemy są tak stworzone, żeby kilka razy przez system ci idioci, którym łatwo wyłącza się logiczne myślenie za pomocą amerykańskiego guru muszą się przez te systemy przemielić. Najwięcej marketingowych bzdur, kompletnej ignorancji dla wiedzy o biznesie i opieranie swoich mądrości na szkoleniowych broszurkach spotkałem właśnie wśród mlmowców – networkerów. Określenie „networkerów” bardziej mi się podoba, brzmi profesjonalnie, mlmowiec to jakiś oczywiście potworek językowy, ale kojarzy mi się z tym gorszym networkerem – więc będę tych określeń używał zamiennie, w zależności od kontekstu. Co jakiś czas uda mi się wpaść na jakieś spotkanie informacyjno-rekrutujące jednej czy drugiej firmy branży mlm – porównując do mojego epizodu z firmą Amway sprzed 17 lat – to mam wrażenie, że czasem cofam się w czasie. Styl, klimat, atmosfera niektórych konferencji – to czasem jak powrót do przeszłości. Z bzdur, które czasem mlmowcy opowiadają o firmie, korporacji, cudownych produktach i sytuacji ekonomicznej, biznesowej czy też strategii marketingowej firm można by stworzyć osobnego bloga. Sam, jakiś rok temu z wielką przyjemnością napiłem się w jednej z knajp soku z cudownych jagód acai, co do których przynajmniej trzech dystrybutorów przekonywało mnie, że nigdy nie kupie takiego soku, bo firma która robi z nich cudowne soki wykupiła wszystkie plantacje tej jagody w Brazylii. Niedawno jeden z dystrybutorów jakiejś mazi w proszku przekonywał mnie, że dzięki tej substancji, która (uwaga), nie jest lekiem, nie jest suplementem ale jest żywnością, tak, żywnością (co podobno ma być bezpieczniejsze) moje nerki wrócą do pracy… równie dobrze mógłby mi próbować krem na odrastanie obciętych kończyn… ehh…
No ale miał być mlmowy wstęp a wyszły jakieś żale… Ale tło było potrzebne, ponieważ wpis co prawda będzie dotyczył jednej z firm (jeszcze do niedawna mlmowej, teraz już podobno nie) ale bardziej skupie się na klimacie dyskusji i zażenowania w jakie mnie firma, jej byli i obecni dystrybutorzy wprawili.
Firma Jean Careno pojawiła się u mnie na blogu tylko jeden raz, niewiele ponad rok temu z wpisem „Firma Jean Careno ma dość specyficzne mniemanie o mediach” opisującym dość kuriozalną sytuację i wymianę wiadomości między firmą a Network Magazynem. Polecam zajrzeć do tego wpisu, ponieważ cała sprawa rozchodzi się właśnie o niego, a raczej dyskusje, która trwa tam do dziś.
Ponieważ Jean Careno miała i ma do dzisiaj raczej dość mierną aktywność w internecie (a na ich stronę internetową wchodzicie na właśną odpowiedzialność – i odstawcie kawę, bo monitor oplujecie) to wpis o firmie szybko i ładnie się wypozycjonował.
No i tak sobie wisiał ten wpis o relacjach firmy z mediami branżowymi.
A ponieważ w firmie zachodziły jakieś tam zmiany, trochę się jakiegoś fermentu pojawiło, więc znudzeni dystrybutorzy zaczęli szukać miejsca na wylanie frustracji… no i się powoli maszynka rozkręcała, zaczęły pojawiać się dyskusje, komentarze itp.
I jak to bywa, kiedy do internetu dorwą się dyskutanci dla których internet zaczyna się i kończy na głównej stronie onetu – zaczęło być zabawnie. Nie muszę nawet przedstawiać analizy IP aby większość wprawnych czytelników mojego bloga wyłapała amatorską szemrankę, w której stanisław, stefan i robert śpią w tym samym łóżku i zażarcie przedstawiają swoje racje – jednemu się nawet nicki w toku dyskusji pozajączkowały. Rekordzistą jest chyba wieloosobwy twór o imionach: Andrzej, Jolka, Szczepan, Jacek i Wojtek, ehh, jak dzieci.
Co ciekawe, jakakolwiek merytoryczna dyskusja kończy się, w momencie, kiedy przy komentarzach zaczynają pojawiać się puste avatary – ludzie bez swojej tożsamości internetowej (szkoda, wtedy taki głoś mógłby być faktycznie ważniejszym głosem w dyskusji) lub po prostu internetowi tchórze który odważnie zza klawiaturki szczekają na innych. Czy ci którzy bronią Jean Careno rzeczywiście robią jej w ten sposób przysługę, a ci którzy krytykują pod kilkoma nickami rzeczywiście liczą, że ich głos zostanie brany poważnie? Z mojego punktu widzenia psują tylko wizerunek branży mlm i powodują, że do listy głupot mlmowców mogę dopisać kolejne punkty.
Do pewnego momentu mnie to bawiło, ale pewnym momencie nie wytrzymałem i umieściłem ten komentarz:
„Pozwolą Państwo, że zabiorę głos, ponieważ przyglądałem się całej dyskusji, i muszę powiedzieć że jestem zażenowany… tematy związane z mlm pojawiają się na moim blogu co jakiś czas, obserwuję branżę też od dłuższego czasu i miałem nadzieję, że takie szczeniackie zachowania rodem ze szkolnej ubikacji już się skończyły. Zwróćcie proszę uwagę, że rozmawiamy o biznesie, pieniądzach, współpracy, poszanowaniu partnerów, poważnych firmach i bardzo poważnych decyzjach – a część networkerów wciąż ma innych za idiotów i myśli że jak nikt nie patrzy to można komuś narobić w kącie. Postaram się jutro podsumować dyskusję i napisać dokładnie kto był kim i w ilu osobach występował, żenujące jest że tak dyskutujecie między sobą i w tak kiepski sposób próbujecie oszukiwać ludzi – to potwierdza obserwacje wielu ludzi (i po części się z nimi zgadzam) że wielu networkerów to wciąż idioci, niewarci odrobiny zaufania. Jeśli oszukujesz ludzi w sieci to jak mam zaufać tobie w realu?
Panie Stanisławie z Katowic, który pozdrawia z Majorki – dzięki Panu dowiedziałem się, że Majorka leży w Bydgoszczy :-) ieh, jak dzieci, robi Pan w trąbę innych na sieci, a potem gada o pięknych biznesach w realu – pogratulować.”
Sytuacja wiele się nie zmieniła, dyskusja anonimów i klonów IP trwa dalej a cała sytuajca tylko pogłębia przepaść jaka istnieje między tym co dystrybutorzy mlmowcy prezentują oficjalnie, na spotkaniach a tym jak zachowują się, kiedy liczą, że nikt nie patrzy, smutne.
Dyskusje pod wpisem śledzi też firma Jean Careno, która skontaktowała się ze mną kilka dni temu z prośbą o podanie danych autorów komentarzy – jak się domyślam, w celu wytoczenia pozwów. Odmówiłem. Trudno mi sobie wyobrazić sytuację, w której bloger będzie ujawniał dane komentujących na żądanie firmy, której nie podobają się komentarze na blogu,. O ile dobrze zrozumiałem naszą rozmowę, firma zapowiada wytoczenie sprawy zarówno komentującym, jak i mojej skromnej osobie jeśli się nie poprawimy. Poczekamy zobaczymy.
Faktem jest, że musiałem skasować niektóre komentarze, które poziomem zbliżały się niebezpiecznie do rynsztoka. Na niektórych dyskutantów-anonimków uczulony jest już filrt antyspamowy, więc ich komentarze od razu wpadają do poczekalni w oczekiwaniu na akceptację.
Sama sytuacja w firmie Jean Careno, czy działa ona jeszcze w systemie mlm, czy prężnie się rozwija czy też bankrutuje – niespecjalnie mnie interesuje i nie była przedmiotem ani tego wpisu ani poprzedniego. Natomiast poziom dyskusji i (do czego już zdążyłem się przyzwyczaić) opanowanie podstawowych zasad internetowej dyskusji już interesuje mnie bardziej – sami zresztą możecie ocenić.
Kiedy piszę o jakiejś firmie, zawsze daję możliwość ustosunkowania się do wpisu czy też dyskusji bezpośrednio na blogu – czy to w formie oficjalnego oświadczenia, czy też w formie wypowiedzi we wpisie. Tak też było w tym przypadku, oto oświadczenie jakie otrzymałem kilka dni temu:
Grudziądz, 25.08.2011
OŚWIADCZENIE W SPRAWIE POMÓWIEŃ
Oświadczam, że firma JEAN CARENO POLAND GROUP nigdy nie posiadała i nie posiada żadnych długów.
Jeżeli chodzi o informacje dotyczące wypłacania premii, wszystkie szczegóły znajdują się na naszej stronie internetowej www.jeancareno.com
Jednocześnie wzywam do niezwłocznego zaniechania naruszeń dóbr osobistych firmy JEAN CARENO POLAND GROUP w postaci dobrego imienia, renomy firmy.
Wskazuję, że w sposób całkowicie bezprawny rozpowszechniacie Państwo nieprawdziwe informację na temat firmy JEAN CARENO POLAND GROUP podważające zaufanie kontrahentów i osób współpracujących z firmą. Informacja o rzekomej naszej nieuczciwości jest swoistym pomówieniem godzącym w dobre imię firmy, która jest poważana i ceniona w swojej branży jako rzetelny partner biznesowy.
Wobec powyższego ostatecznie wzywam Państwa do zaniechania naruszeń dóbr osobistych firmy JEAN CARENO POLAND GROUP wskazując jednocześnie, że w przypadku braku reakcji na niniejsze wezwanie wystąpię na drogę sądową, gdzie dochodzić będę także stosownego odszkodowania za szkodę, jak i zadość uczynienia za wyrządzoną krzywdę.
Zarząd Jean Careno
Właściwie nie do końca jestem zorientowany do kogo jest skierowane to oświadczenie, ale skoro udostępniłem przestrzeń na blogu to wklejam tak jak otrzymałem.
Jestem bardzo ciekawy czy byli i obecni dystrybutorzy tej firmy będą w stanie kontynuować dyskusję z otwartą przyłbicą, pod własnymi nazwiskami na tym samym poziomie kultury jaki prezentowali schowani za klawiaturką. Czy też może w końcu dyskusja nabierze jakichś normalnych kształtów. Sugeruję, przeniesienie dyskusji z pierwszego wpisu, właśnie tutaj – zapraszam. Wulgaryzmy i idioci nie będą tolerowani.
Zobaczymy jak będzie – sytuacja jest rozwojowa, a ja w dalszym ciągu pozostaje w nadziei, że jednak na świecie jest więcej rozsądnych i mądrych ludzi, idioci i krzykacze są po prostu głośniejsi.
Uff, nie było łatwo, nie spodziewałem się, że konkurs na darmową reklamę w mediafun magazynie wzbudzi takie zainteresowanie. Sporo roboty było z przeglądaniem i oceną startupów, ankieta porządnie się rozrosła i werdykt wcale nie był łatwy. Postanowiliśmy przyznać dwie nagrody – darmowe, pełnostronicowe reklamy we wrześniowym mediafun magazynie.
Pierwszą nagrodę otrzymuje manifo.pl – serwis do tworzenia własnych, prostych stron internetowych – dobre rozwiązanie dla małych firm i jednoosobowych działalności gospodarczych – recenzowana niedawno przez kolegów z mamstartup.pl.
Manifo to pierwszy zwycięzca – wykonali największą pracę, zdobyli największą ilość głosów – więc nagroda w pełni zasłużona.
Drugą nagrodę postanowiliśmy przyznać startupowi który nie wszedł to pierwszej trójki najlepszych i po prostu wydał się interesujący (ocena oczywiście jak najbardziej subiektywna) – zwyciężył lingapp.com – bardzo prosty, funkcjonalny serwis wspomagający naukę języka angielskiego na wybranych artykułach z konkretnej branży lub z własnych rssów. Mam nadzieję, że serwis będzie się rozwijał, działał coraz sprawniej i doczeka się aplikacji mobilnych.
Dziękuje wszystkim za udział w konkursie, myślę, że będziemy kontynuować akcję w następnym miesiącu, być może będziemy eksperymentować z innymi zasadami – jeśli macie jakieś lepsze rozwiązania niż ankieta na facebooku (a jednocześnie takie, które zapewnią fajny zasięg akcji) – polecam się w komentarzach pod tym wpisem.
Na pewno niezłą niespodziankę szykujemy do październikowego wydania mediafun magazynu – startupy i wszyscy obracający się w aplikacjach do pracy w chmurze powinni być zainteresowani… ale o tym wkrótce :-)
A to prosta specyfikacja techniczna do przygotowania reklamy w mediafun magazynie – zwycięzcy zostaną powiadomieni mailowo lub telepatycznie: Wytyczne przygotowania reklam do mediafun magazynu są banalnie proste:
- do wydania PDF – strona pionowa, wymiar 205x273mm – rozdzielczość co najmniej 150 dpi, RGB, pliki zamknięte jpg, tiff lub pdf (w pdf mogą być zaszyte linki, albo w konkretnych miejscach albo cała strona jest jednym wielkim linkiem). Nie ma możliwości umieszczenia (zaszycia) w wersji pdf materiałów multimedialnych (filmy). Linki do pdfa dział graficzny mediafun magazynu może dodać ręcznie – proszę tylko podać informacje czy cała strona ma być jednym wielkim linkiem, czy też wybrane obszary linkujące do konkretnych stron.
Świeżutka infografika ilustrująca powiązania i pokazująca kto-kogo-ma-gdzie w naszej małej interaktywnej piaskownicy. Uśmiałem się :-) chociaż nie wiem dlaczego jestem w centrum tarczy – na odstrzał? Świetnie że autor – Marcin Cajzer wypuścił swoje dzieło na licencji CC, bo tak sobie myślę, że jeszcze sporo ciekawych rzeczy można tam dopisać… czekam na rozwój projektu i The truth about “branża” w wersjach v2.0, v3.0 i kolejnych :-)
Aby przejść do analizy infografiki (i powiększyć obrazek) wystarczy kliknąć.
Prasówka to narzędzie, z którego często sam korzystam. Zbiera wpisy z blogów związanych z tematyką mediafuna, pozwala mi szybko zorientować się o czym pisze polska blogosfera. Pełna wersja Prasówki.
TweetKojarzycie zapewne konferencję TEDx oraz jej krakowską edycję? To bardzo fajna impreza na której pojawiają się turbo ciekawe postacie, wychodzą na scenę i opowiadają ciekawe i inspirujące historie z ich życia lub po prostu w fascynujący sposób mówią to, co mają do przekazania. Na głównej stronie TED można oglądać aktualizowane niemal codziennie nagrania […]
100 najwartościowszych marek świata Już drugi rok z rzędu Apple jest marką nr 1. Odnotowała ona wzrost wartości o 19% i jest obecnie warta 182,9 mld dolarów. Wartość marki IBM wzrosła o 15% do 115,9 mld dolarów, co pozwoliło jej wyprzedzić Google, który spadł na trzecie miejsce w rankingu, osiągając wartość 107,8 mld dolarów. W okresie poprzedzającym swój de […]
Na rynku komputerów i elektroniki jest dużo podobnych urządzeń. Parametry techniczne, mimo że kluczowe z punktu widzenia użytkownika, przestały wyróżniać dany produkt. Dziś w sklepach stoją obok siebie urządzenia często identyczne pod względem technicznym, gdzie jedyną wyróżniającą się cechą jest stylizacja obudowy. Kiedyś kupowało się po prostu komputer, zw […]
Facebook już raz wkroczył do Polski. Stało się to, gdy serwis przetłumaczono na nasz ojczysty język (i wpłynęły do niego miliony nowych użytkowników). Nadszedł czas na wejście numer dwa, formalne. Szanowni Państwo – Facebook założył w Polsce spółkę z o.o. Szczegóły poniżej. Siedziba Na początku tego roku pojawiły się informacje, że agencja marketingowa ARBOi […]
[caption id="attachment_1861" align="alignnone" width="580" caption="Delegacja zadań sposobem na sukces? (Fot. Flickr/Robert Scoble/Lic. CC by)"][/caption] Scott Gerber to założyciel wspierającej przedsiębiorców organizacji Young Entrepreneur Council. Scott poprosił twóeców startupów, których internetowe biznesy odnios […]
Krótka relacja z Social Media Day Video z Wrocławia nagrania podczas Forum IAB w Warszawie tuż przed prezentacją Bruca Dickinsona (Iron Maiden) :-). Enjoy. […]
Poniższy film, to reklama banku fotografii stockowej Getty Images. Jest to również efekt przeszukania tysięcy zdjęć, z których agencja reklamowa wybrała 873 ujęcia. Odtworzone z prędkością 15 klatek na sekundę dały one w efekcie historię miłosną. Wszystkie zdjęcia użyte w filmie pochodzą oczywiście z banku Getty. […]
Jeśli moderujesz komentarze na swoim blogu, ile razy zdarzyło Ci się usunąć nieprzyjemne opinie – zamiast je zatwierdzić? Czy usuwasz przykre opinie z prywatnego profilu na Facebooku lub firmowego fan page'a? Ile razy słyszałeś klienta odrzucającego propozycję założenia profilu na Facebooku ze strachu, że ktoś napisze coś "szkodliwego"? Krytyc […]
Przeczytałam na blogu Maćka Budzicha o akcji Schaffashoes vs Fashionelka, zajrzałam do Fashionelki i na profil Schaffashoes. I nie ukrywam, że jestem zniesmaczona. Podkreślę – postawą obu stron. Tyle się mówiło ostatnio o współpracy z blogerami, a i sama blogosfera już nieco okrzepła – wydawać by się więc mogło, że tego typu sytuacje raczej się nie zdarzą. A […]
The Great Gatsby [Wielki Gatsby] – autorstwa F. Scott’a Fitzgeralda - uważana jest za jedną z najważniejszych amerykańskich powieści XX wieku. Kinowych adaptacji tego kultowego dzieła o życiu nowobogackich i bohemy Nowego Jorku ery jazzu i prohibicji było już co najmniej sześć – ta najbardziej popularna z Robertem Redfordem w tytułowej roli pochodzi z 1974 […]