Gładź sobie tatuaże

Z reklamami produktów budowlanych zawsze jest problem. Z jednej strony ozdobniki, niuanse, metafory nie działają, po prostu baba i gołe cycki albo Pazura i klej do glazury. Z drugiej strony, poważna firma z coraz większymi, giełdowymi ambicjami – nie zawsze wypada gołe tyłki pokazywać.

Kiedyś szef jednej z firm eventowych opowiadał, że głowili się nad imprezami dla szefów branż budowlanych, wymyślali dziwne rzeczy, artystyczne akrobacje itp, ale najbardziej sprawdzonym sposobem okazywały się zawsze laski na stołach, tona kiełbachy i wóda (to prawie jego słowa, cytowane z pamięci).

Producent gładzi szpachlowej Megaron już raz się naraził organizacjom feministycznym swoim billboardem, poprzedzonym teaserem „gładź, gładź, gładź”.

Tym razem kampania startuje bardziej subtelnie (chociaż i tutaj zdania mogą być podzielone, zwłaszcza jeśli chodzi o spoty), również z teaserami na billboardach oraz w telewizji.

Billboard:

Dwa spoty:

Nie wiem co o tym sądzić, jestem trochę zmieszany, chyba wolę gołą babę na plakacie – wtedy mam jasność.

Posted in featured, media, na zewnątrz, reklama | Tagged , | 14 Comments

Jednoosobowa kampania (medialny lincz)

Z cyklu jednym zdaniem: chrześcijańska, jednoosobowa kampania przeciwko nienawidzącej prawdziwych polaków Gazecie Wyborczej (centrum Warszawy, 23 czerwca 2008).

Posted in featured, media, na zewnątrz | Tagged , | 7 Comments

Howard Webb w Warszawie

Howard Webb w Warszawie dzięki Atlhermedia:

a przy okazji „wielka czystka” Howarda Webba na naszej-klasie:

Posted in featured, media, na zewnątrz, reklama, videoblog | Tagged , , , , , , , , , , | 5 Comments

Noga w mieście

Piłkarsko się zrobiło w mieście, to zrozumiałe. Oficjalni sponsorzy mistrzostw oraz ci mniej oficjalni prześcigają się w akcjach promocyjnych.

W Poznaniu w przejściu pod Rondem Kaponiera, Tyskie zorganizowało pokazowy mecz Polska-Niemcy (to jeszcze przed wczorajszym meczem), jednocześnie zmieniając scenografie całego przejścia oraz wprawiając w osłupienie przypadkowych przechodniów. Dziękuję Markowi za sygnał i podesłanie filmu:

A tymczasem w Warszawie ruszyła akcja reklamowa Carlsberga. Na wielkim billboardzie w centrum miasta zawieszeni na linach zawodnicy rozgrywają mecz w pionie. Wiadomo, „pionowo znaczy dynamiczniej”… no może mecz to za dużo powiedziane, po prostu odbijają piłkę na ścianie. Pomysł akcji nie jest nowy, ale cieszę się, że w końcu zawitał do Polski i akurat podczas Euro.

Akcja ruszyła dzisiaj, potrwa przez 10 dni, kopanie w pionie odbywa się mniej więcej co godzinę i trwa ok. 15 minut. Wzbudza umiarkowane zainteresowanie przechodniów, ale to raczej z powodu tego, że w tym miejscu wszyscy pędzą zajęci swoimi sprawami… pewnie jakieś sygnały dźwiękowe wzbudziłby większe zainteresowanie. Chociaż najbardziej skuteczny jest efekt tłumu – kiedy parę głów skierowanych jest ku górze :-)

Carlsberg

Carlsberg

O kilku zagranicznych, bardziej spektakularnych akcjach pisała ostatnio na swoim blogu Natalia Hatalska.

Posted in featured, media, na zewnątrz, reklama | Tagged , , , , | 8 Comments

Teasery Plusa (foto)

Sypnęło tymi teaserami Plusa. Oprócz tych telewizyjnych, które szybko rozpracowaliście w poprzednim wpisie (gratulacje) pojawiło się sporo zewnętrznych form. A czy poza internetem (prasa, outdoor) pojawia się gdzieś adres strony niemamusu.pl? Oczywiście w kontekście tej kampanii koszulkę Kasi Burzyńskiej (MTV) trudno uznać za przypadkową.

Kilka fotek, które ustrzeliłem w mojej okolicy.

Billboard „liczyć nie trzeba”:

Billboard „niby-puste”:

Billboard „robić nie trzeba nic”:

Wlepka na słupkach chodnikowych:

Nadruki na asfalcie i chodnikach „tu wolno wolno”, „miło co krok”:

Nowość na naszych przystankach – citylight z neonem:

Aktualizacja (6 czerwca 2008)
Nalepki w kinie Silver Screen:

Ulice Warszawy

I telewizyjne teasery dla przypomnienia:

Posted in featured, internet, media, na zewnątrz, reklama | Tagged , , , , | 20 Comments

Co jest białe a co czarne?

To świeża kampania… reklamująca piwo FAXE (mam nadzieję, że też świeże)… tylko dlaczego hasło już takie nie jest? Czyżby przeleżało w szufladzie copywritera czekając na zlecenie… rząd się już zmienił, hasło co prawda kultowe, ale też straciło już na „świeżości – teraz pewnie aktualne byłoby palenie trawy przez premiera Tuska. A może to specjalny zabieg?

Faxe pamiętam z czasów, kiedy zbierało się puszki po piwach i napojach, wtedy było rarytasem (puszka znaczy, na piwo byłem za mały) – miałem chyba w swojej kolekcji 5-litrówkę nawet. Dzisiaj FAXE jakoś słabo walczy o polski rynek, właściwie to czasem tylko mignie mi na jakiejś półce. Kampania, która miała mi przypomnieć o jego istnieniu, raczej utwierdziła mnie w przekonaniu, że to jakiś relikt przeszłości – to mówię ja, raczej piwosz okazyjny.

Stronie również trochę brakuje, aby dogonić trendy 2008 roku.

Posted in featured, media, na zewnątrz | Tagged , , , | 3 Comments

Leo już wisi

Tak jak rozszyfrowaliście to w poprzednim wpisie (brawo, brawo), „będą zmiany” to kampania BZ WBK z Leo Beenhakkerem w roli głównej. Nie bardzo tylko rozumiem tekst „tylko teraz w Warszawie” do hasła „konto za darmo, na zawsze” – czy to oznacza, że aby mieć to cudowne konto za darmo, klienci będą musieli zmienić meldunek? Na stronie nie znalazłem odpowiedzi, mimo że 10 maja trwa już dobre pół godziny, strona www.bedazmiany.pl nadal jest teaserowa, a na głównej stronie banku nadal John Cleese świeci oczami…

Posted in featured, media, na zewnątrz, reklama | Tagged , , , , | 7 Comments

Tea-serki

Z cyklu „teaserowi detektywi”, tym razem tajemnicze czerwone billboardy. Treść wskazywałaby na jakiegoś konkurenta programów informacyjnych. Ale wymienieni są najważniejsi gracze na rynku mediów: fakty, wiadomości, wydarzenia. TVP3 prowadzi co prawda kampanię, ale zupełnie inną. Na start i kampanię nowego kanału informacyjnego Polsatu jeszcze za wcześnie… Hmm, krój pisma używany na billboardach jakoś z bankiem bardziej mi się kojarzy (eurobank?) no i hasło „kto wyprzedza fakty” też pasowałoby do np. kredytów w 15 minut. Więc stawiałbym jednak na jakiś bank i przewrotne hasło.

ktowyprzedza ktowyprzedza ktowyprzedza

No i jeszcze jedna teaserowa zagadka, z Leo Beenhakkerem w tle. Hmm, pachnie jakimś piwem, tylko kolory mi się nie zgadzają, bo reprezentacja to raczej Tyskie, a tu jakimś Lechem mi podchodzi – rozwiązanie 10 maja.

Posted in featured, media, na zewnątrz | Tagged , , | 30 Comments

Ło matko

Wracałem sobie wczoraj z wieczornego piwka… włączył mi sie szwędacz no i oczywiście trochę zgłodniałem. Jakby na zawołanie, przed moimi oczami ukazał się ten billboard, zdębiałem. Jakimi ścieżkami zbłądziła myśl ludzka, tego nie wiem… nie wiem też czy to jest śmieszne hasło czy straszne. Ale fakt, że obok stoi fasolka, pewnie miało być śmiesznie… W każdym razie zmusza do chwili refleksji :-)

Posted in featured, media, na zewnątrz, reklama | Tagged , | 15 Comments

Kochana Warszawo

Walentynki tuż, tuż i ciężko jest splunąć i nie trafić na reklamę z czerwonym serduszkiem. Walentynkowe nawiązania bez wykorzystania symbolu serca… hmm, to rzadkość – mnie się nie udało trafić. Poznańska wersja walentynek również ma serduszka… w ilości zjadliwej… ok, ale nie o serduszka tu chodzi tylko o gest. Po layoucie widać, że to kontynuacja świątecznej akcji składania życzeń całej Polsce przez Poznaniaków. Tym razem okazją do złożenia życzeń są Walentynki – billboard ustrzeliłem w Warszawie, ale podejrzewam, że pojawił się również w innych miastach (Gdynia, Kraków).

Nie dość, że „Poznańmy się” i „Kochana Warszawo” to jeszcze jest konkurs i weekend w Poznaniu można wygrać (na poznan.pl oczywiście) :-)

A tak wyglądał billboard od Poznaniaków na święta

Posted in featured, media, na zewnątrz, reklama | Tagged , , , | 3 Comments

Fiata wagonem

Pamiętam swoje zaskoczenie, kiedy ruszyła kampania promocyjna Heyah (czerwona łapa) i na stacje metra wjechały wagony oklejone w łapy i pomalowane na czarno. Sporo też było pytań, jakim cudem i za jaką cenę reklamodawcom udało się wynegocjować z metrem taką zmianę wyglądu pociągów. Chyba potem nie było tak mocno oklejonych wagonów.

Myślę, że na podobny efekt zaskoczenia liczyli autorzy kampanii reklamowej nowego Fiata 500 – ta przeprowadzana była w berlińskim metrze. Kampania ma trwać do 28 stycznia, a nowe dziecko Fiata podróżuje na specjalnym wagonie-platformie. Jak podaje oficjalna strona Fiata 500, auto zostało wybrane samochodem roku 2008 w konkursie Car Of The Year, i kampania ma to również podkreślać.

Jestem ciekawy, jak długo i jak ciężkie negocjacje trzeba będzie prowadzić, żeby w warszawskim metrze podmienić wagon na jakąś promocyjną platformę. Efekt ewentualnej kampanii trudno mi przewiedzieć, ale branżowa nagroda z pewnością jest gwarantowana.

info podesłał bagienny, dzięki

Posted in featured, media, na zewnątrz, reklama | Tagged , , , | 7 Comments

Jednym zdaniem – boże uchowaj

Z nowego cyklu „jednym zdaniem”, w premierowym wpisie w nowym roku, citylight Pepsi. Mój jednozdaniowy komentarz: „Boże uchowaj przed takimi tekstami na reklamach”.

Posted in featured, jednym zdaniem, na zewnątrz, reklama | Tagged | 8 Comments

Billboard plus video

Pomysł właściwie tak prosty i w dzisiejszych czasach tak łatwy do przeprowadzenia, że dziwię się, że tak mało jest takich realizacji. Billboardy, które się ze sobą komunikują, to tak naprawdę obrazy z dwóch projektorów, które wyświetlają odpowiednio przygotowany film. Efekt świetny, zwłaszcza jeśli billboardy będą umieszczone w odpowiednim miejscu (ich odbiorcami będą raczej przechodnie, niż zmotoryzowani w pędzących samochodach).

Jedynym minusem tego rozwiązania jest ograniczenie ekspozycji tylko do wieczornych pór – w dzień trzeba by stosować o wiele droższe ekrany video.

Zdecydowanie wolę takie formy reklamy (zwłaszcza że można rozbudować je o kolejne ekrany i wprowadzać jeszcze więcej zabawy), niż jakieś pomysły z interaktywnymi billboardami, które wysyłają esemesy z reklamą, kiedy obok nich przechodzisz (chyba wyrzuciłbym komórkę po takim spacerze).

Kampania przygotowana dla Fido, dystrybutora telefonów, więc temat komunikacji idealnie dopasowany do medium. Agencja: Bos Toronto.


Posted in featured, media, na zewnątrz | Tagged , | 3 Comments

Poznań i Mielno

Z cyklu „jak się promują polskie miasta” tym razem Poznań i to w dodatku świątecznie – z życzeniami dla Warszawy.

Poznan

To chyba też świadczy o tym, że miasta wzięły się poważnie za swoją promocję i nie są to tylko działania przed sezonem letnim, ale akcje promocyjne rozpisane na cały rok. I nie przeszkadza nikomu fakt, że w zimie mogą promować się miasta związane z letnim wypoczynkiem. Istnieć w świadomości potencjalnych turystów przez cały rok – to gra warta świeczki. Tak ostatnio Mielno pojawiło się jako sponsor pogody w TVN24 – były też krótkie relacje z kąpieli Klubu Morsów w Bałtyku… ot drobna rzecz, a cieszy.

Posted in featured, media, na zewnątrz | Tagged , , , | 6 Comments

Kto kogo?

Nie było tak źle, szczęście że mamy Smolarka… nadzieje na zwycięstwo i awans były rozbudzone do granic możliwości. W związku z meczem (i tym napięciem właśnie) przypomniały mi się plakaty przed i po meczu Brazylia – Argentyna.

Tak było przed meczem:

A tak po meczu (Brazylia wygrała 3:1):


Posted in na zewnątrz, reklama | Tagged , , | 4 Comments

Teaser Merlina

Teaserków coś ostatnio „na mieście” jest niewiele… hmm, nie wiem dlaczego… przecież sezon na jesienne kampanie w pełni, teaserki są fajne i intrygujące. Niewiele ostatnio upolowałem tablic – przez ponad tydzień w kilku dobrych miejscach wisiał tajemniczy napis „co w prezencie?”. Chyba kątem oka widziałem wczoraj reklamówkę Merlin.pl nawiązującą do tego billboardu, więc wszystko jasne.

To oznacza również, że tuż po dniu Wszystkich Świętych rozpoczyna się sezon świątecznych przygotowań, zakupów i już fałszywe mikołaje szykują się na drogi. Zresztą tradycyjny konwój Coca-Coli też już przyjechał (był emitowany). Nie wiem tylko w jakim celu ten pajacyk do mnie mruga okiem…


Posted in featured, na zewnątrz, reklama | Tagged , , , | 1 Comment

Straaasznie drogie ziemniaki

Króciutki billboardowy raport z dzisiejszego spaceru… niestety z telefonem. Mój aparat nałykał się jakichś narkotyków chyba, matryca rejestruje wszystko na różowo, rozmywa i rozciąga obraz. Zupełnie jak Max Paine na dragach… czas rozejrzeć się za jakąś lustrzanką.

Najpierw minąłem ten billboard jak gdyby nigdy nic. Ot, typowa decha z gatunku „hipermarketowy kurczak za 4,90”.
Ale potem „klik” coś tu jest nie tak… :-) koszmarna cena za kilogram ziemniaków… 89,99 zł.
Tekst pod billboardem: Koszty globalnego ocieplenia poniesiemy wszyscy.
Nie pozwól politykom na bezczynność! Działaj teraz na www.greenpeace.pl

Na stronie internetowej (co niestety nie zawsze jest regułą przy innych kampaniach) jest oczywiście nawiązanie graficzne do trwającej kampanii, link do petycji i zachęta do poparcia (również namawiam do wypełnienia formularza, 15 sekund).
Pomysł choć niezbyt wysmakowany graficznie (ale przecież taki ma być), fajnie zrealizowany, no i fajnie się komponuje z tymi „kurczakowymi” billboardami. Ciekawe ilu ludzi załapie, że coś jest nie tak…

Cropp Town na razie spokojnie, po poprzednich kopulujących jeżozwierzach (czy jakichś innych zwierzakach) i poprzecinanych myszkach, tym razem bezpieczniejsze symbole. Ewentualnych protestujących zawsze można przystopować tekstem „to nie nasz problem, że kilka kresek kojarzy się wam z genitaliami”. No pewnie, mi się nie kojarzy :-), ale w sumie i ja do Croppa nie zaglądam, więc w moim przypadku to „zupełnie inna jazda”.

I ostatni z ustrzelonych – tym razem z metra. Kosmita…tfuu, Marcinkiewicz – prawda czasu prawda papieru. Kampania książkowa idealnie umiejscowiona w czasie, sprawa czysta, bo Marcinkiewicz nie kandyduje (poprzednio przy prezydenckich coś nie tak było chyba z jakąś książką Tuska). Tylko mam jedną uwagę… co prawda na zdjęciu z telefonu nie za bardzo to widać, ale Marcinkiewicz jakoś kosmicznie wyszedł, jak ufoludek. Czarno-białe zdjęcie złapało jakiś niebieski odcień… wygląda trochę dziwnie i nie wiem co ma oznaczać… Marcinkiewicz jeszcze zaskoczy i znowu wyląduje w środku politycznej zawieruchy?


Posted in media, na zewnątrz, reklama | 8 Comments

Orange wciąga do reklamy (od tyłu)

Miałem trochę wątpliwości, czy wrzucać ten film czy nie. Nie chcę wyjść na marudę czy czepialskiego, ale spot Orange Pop wprawił mnie w lekkie zdumienie.

Niby wszystko ok, śliczna akcja, zresztą o akcji sypania piasku rozpisywałem się kilka wpisów temu. Chwaliłem, że nie była zbyt nachalnie obrandowania, zaskoczenie na końcu, „aaa to jednak Orange” nie odbyło się na zasadzie „mamy cię”. Całkiem przyjemnie.

Okazało się jednak, że nie… w czym tkwił haczyk? Otóż z materiału, który nagrano podczas akcji sypania pasku, skręcono reklamę. Co prawda bez nazwisk, ale ludzie pojawiający się na zdjęciach są rozpoznawalni. Nie wiem, czy przed wejściem na teren piaskowej akcji coś podpisywali, w każdym razie ludzie przyszli na jakiś interesujący event z sypaniem piasku, a ostatecznie wylądowali w reklamie Orange POP.

Moim zdaniem nie jest to w porządku. Równie dobrą frekwencję oraz ilość statystów organizator zapewniłby sobie podając komunikat, że kręcą reklamy „i TY możesz u nas wystąpić”. Zawsze na takie komunikaty sporo chętnych przychodzi… tutaj trochę ludzi zrobiono w jajo.

Nie chcę tutaj wnikać w prawne aspekty, Orange na pewno jest w tej mierze zabezpieczony. Fotografowanie ludzi w miejscu publicznym to jedno, ich wykorzystywanie w spocie reklamowym to drugie, zobaczyć siebie nagle w reklamie… hmm, nie każdemu może odpowiadać Ja również byłem na tym evencie, co prawda piasku nie sypałem, ale czułbym się przynajmniej nieswojo (akurat na mnie nie padło, za mało radosny byłem) gdyby potem zobaczył siebie w spocie Orange. Zwłaszcza, że aż do finału, czyli do ostatniego usypanego ziarenka piasku nie było wiadomo o jaką firmę chodzi – zaproszenia, strona internetowa itp. – wszystko było owiane tajemnicą. Dopiero na samym końcu prowadzący kilkakrotnie powiedział, ze całą radość Orange POP zawdzięczamy.

Nie podobają mi się takie zagrywki i tyle.

Posted in media, na zewnątrz, reklama | 12 Comments

Eventowo-piaskowo-komórkowo

Miałem nadzieję upolować w weekend sensację… a wyszło… hmmm normalnie, czyli dobrze. Mam na myśli tajemniczą akcję doprzesady.pl. Najpierw oczywiście śledztwo, co to może być za akcja, ładnie ukryta domena, użyte fonty, kolory, jakoś nie pasują do niczego… logo też nie bardzo. Myślałem że to może HP, albo jakiś portal społecznościowo-randkowy. Akcja była całkiem sympatyczna, na placu przed Pałacem Kultury i Nauki każdy chętny mógł przyłączyć się do usypywania z różnokolorowego piasku wielkiego logo-znaku graficznego (symbol przedstawiał dwie czarno-pomarańczowe postacie przytulające się do siebie). Chętnych usypywaczy było sporo, całość była oczywiście koordynowana przez organizatorów i przebiegała całkiem sprawnie. Wydarzenie było transmitowane on-line, była scena, konkursy – ani słowa o marce, która za tym stoi.

Ustawiłem się oczywiście z aparatem aby uchwycić wkurzone i zaskoczone twarze, kiedy to okaże się, że wszyscy chętni pracowali dla jakiejś firmy i wzięli udział w reklamie „czegoś tam tajemniczego”.

Odliczanie wyglądało tak:

Ale okazało się, że moje niecne plany spaliły na panewce, kiedy zakończono całe usypywanie, trwały oklaski, organizatorzy dziękowali za wspólną zabawę. Dwa lub trzy razy padło tylko, że akcję zorganizował Orange Pop, bez nachalnego wmawiania w stylu „ha ha… frajerzy, tyle sypaliście a to była reklama”. Na końcu już było gorzej, bo na hasło „rozdajemy nagrody” wszyscy rzucili się do „punktu rozdającego”.

Ale nie tylko Orange organizował coś na zewnątrz. W zeszłym tygodniu wystartował WPMobi, czyli następny wirtualny operator komórkowy (w kolejce chyba kolejni). Nowy gracz na rynku operatorów wirtualnych najbardziej chyba nie lubi sieci PLAY. Albo najbardziej ją ceni właśnie, bo rozmowy z Mobi do PLAY są ponad dwukrotnie droższe niż do pozostałych sieci.

Ale nie chcę tutaj o technikaliach pisać, tylko zostać w temacie miejskich akcji reklamowych (cały czas pozostając w pobliży pałacu kultury). Mobi rozdawało w dniu startu ulotki, różowe okulary i jeszcze jakieś inne rzeczy chyba, przy wejściu do stacji Metro Centrum. Kiedy widzę takie akcje, najczęściej wyciągam aparat i pytam się czy mogę trzasnąć fotki – nie mam nigdy problemów z uzyskaniem zgody (co zresztą jest zrozumiałe). Ale wtedy akurat gdzieś się spieszyłem, więc wyciągnąłem aparat (zorkę pięć) i zrobiłem kilka zdjęć. Męskie hosteessy jak ognia unikały aparatu, co wycelowałem to się odwracali plecami… a na plecach reklama – to może i prawidłowo. Kolejna próba i znowu się odwracają… refleks mieli dobry… nie miałem czasu się bawić.

Nie wiem czy to w ramach startu mobiego, różowych okularów, w tym dniu różowy zrobił się również Pałac Kultury i Nauki – w każdym razie bardzo ładnie to wyglądało.

Posted in media, na zewnątrz, reklama | 9 Comments

Łaska, laska czy promocja?

No właśnie, takie pytanie zadałem sobie patrząc na najnowsze billboardy News Outdoor Poland – firmy od reklamy zewnętrznej właśnie (od Out Of Home – gdybym chciał być trendy).

club

Żałuję, że nie zrobiłem małej sondy wśród przechodzących pod billboardami Warszawiaków. Chociaż wielu z nich pewnie dostrzegło tylko różową plamę i „gwiazdy” – może to jakiś nowy program?

Złapałem tylko trzy billboardy:
- naprzeciwko Dworca Centralnego,
- na Alejach Jerozolimskich na wysokości Rotundy,
- ul. Chmielna/Zgody.

Akcja News Outdoor to oczywiście kampania dla wtajemniczonych, czyli ludzi z branży. Plakaty przedstawiają głównie media planerów i buyerów z domów mediowych – czyli mile łechcą ego tych ludzi, którzy zakupem przestrzeni reklamowej właśnie się zajmują. Czytelne dla niewtajemniczonych, dla szaraczków – jakieś tam „gwiazdy wielkiego formatu”. Akurat hasło całkiem fajnie pasuje do kontekstu.

Na trzech ustrzelonych przeze mnie fotkach znajdują się reprezentanci Mindshare Polska, Mediaedge:cia, Initiative Media, MediaCom Warszawa. Chociaż założę się, że billboardów jest więcej, szczególnie w okolicach siedzib domów mediowych.

club

club

club

Zresztą umieszczanie fotek z imprez, sylwetki, czy w końcu całe raporty o biurach sprzedaży czy domach mediowych to sposób stary jak świat, stosowany w prasie branżowej. Kiedy w magazynie zobaczycie wypasione reklamy (najlepiej rozkładówka) to sprawdźcie numer wcześniej czy później, czy była jakaś sylwetka pana z firmy X, a może opis jakiegoś wydarzenia z życia firmy X, albo w najgorszym wypadku produkty wprowadzane przez X właśnie na rynek.

News Outdoor w ten właśnie sposób postanowił podkreślić swoją pozycję na rynku i znaleźć dobrą pozycję w sercach i tabelach media planerów. Stroer reklamuje się przez „uwaga na plakat” lub „uwaga na bilbord” a AMS najczęściej swoje galerie plakatu pokazuje.

W całej machinie branżowo-mediowej najlepiej mają chyba właśnie ludzie decydujący o tym, gdzie pójdzie kasa kampanii klienta. Chociaż i redakcje pism branżowych też nie mogą narzekać. Często rozpieszczane gadżetami, słodkościami czy innymi darmówkami od kochających firm i agencji – wiadomo, piszą o nich.

Sam lubię prezenty dostawać – kto nie lubi… A już personalizowane prezenty, np. koszulka z nazwiskiem… prawdziwy hit! :-)

Największy okres żniw jest chyba przed świętami (Boże Narodzenie i Wielkanoc) – wtedy w redakcjach od kurierów prawie drzwi się nie zamykają – są prezenty od producenta wódek (wiadomo jakie), prezenty od producenta słodyczy (wiadomo jakie) itd. A jak już wspaniale musi być dla kobiet w tytułach opisujących kosmetyki czy inne sprawy modowo lajfstajlowe…. bankiety, zaproszenia, darmowe próbki… ehhh, życie :-)

Chociaż czasem akcje i pomysły są naprawdę fajne – pamiętam jak ekipa Cartoon Network jeździła po firmach z życzeniami. Dodam, że mocna ekipa – Johnny Bravo, Scooby Doo i w obstawie śnieżynek grających na fletach (!)… Chociaż czasem może zdarzyć się, że i prezent od serca jakoś z sercem się nie kojarzy.

Najgorzej mają chyba czasem dziennikarze, którzy muszą zrobić jakąś „wdzięcznościową” lub zakontraktowaną sylwetkę – ani ona ciekawa, ani opowiadać nie ma co i generalnie flaki z olejem – ale stanowisko w ulubionej firmie obejmuje, więc laska… eee, artykuł musi być zrobiony.

No właśnie… laska, wrócę do tytułu tego wpisu. Obdzwoniłem kilku znajomych, ale zarówno oni jak i ja nie mogliśmy sobie przypomnieć w jakiej redakcji termin „laska” się ukuł… a może to tylko plotka? Na końcu krótkich artykułów umieszcza się zazwyczaj trzyliterową sygnaturkę autora (np. jako mediafun wybrałbym sobie powiedzmy MFN, mfn), czasem jak nie za bardzo jest się komu przyznać do tekstu to najbezpieczniejsza jest sygnaturka RED lub zlepek liter nieistniejącego dziennikarza-ducha. W jakiejś gazecie (naprawdę nie pamiętam jakiej) chodziła kiedyś LASKA w sygnaturce (lub LAS).
Oczywiście jeśli teraz znajdziecie RED w jakieś prasie nie oznacza to od razu „laski”, „sprzedanego” artykułu czy jakiegoś badziewia – często redakcje stosują RED do artykułów czy newsów pisanych przez własnych dziennikarzy.

No…a wracając do kampanii New Outdoor? Jak myślicie? Łaska, laska czy promocja? :-)

Posted in media, na zewnątrz, reklama | 4 Comments

Najlepsza na świecie reklama w toalecie

Najlepsza na świecie reklama w toalecie – chyba wymyśliłem to (z pomocą Big Cyca) jakiś czas temu, obserwując zalew wszelkich niestandardowych działań reklamowych. A toalety w klubach i restauracjach to idealne miejsce na reklamę – korzystają z tego zarówno agencje do reklamowania komercyjnych produktów jak i do akcji społecznych (np. związanych z prowadzeniem po alkoholu, AIDS, itp.).

To jeden z prostszych i niedrogich pomysłów (kiedyś go pokazywałem)
Najważniejsze jest oczywiście kreatywne wykorzystanie miejsca. To również najlepszy sposób aby taka kampania pojawiła się na blogach :-) Przeciwalkoholowa kampania dla kierowców przygotowanej dla MADD (Mothers Against Drunk Drivers – swoją drogą, ciekawa nazwa) przez Calder Bateman Communications.

Tanio ale efektownie.

Trochę inną półkę kosztów prezentuje kampania (również przeciw prowadzeniu po alkoholu połączona z reklamą korporacji taksówkowej).

Piss-screen to urządzenie które zainstalowane jest w pisuarze. Czujniki nacisku połączone są z komputerem i ekranem – delikwent, który poczuje nadmiar piwa w pęcherzu, może oprócz tradycyjnego gwizdania również poruszać biodrami, sterując jednocześnie pędzącym samochodem.

Zresztą zasadę działania urządzenia pokazuje poniższy film:

Nie wiem czy wszyscy wychodzą z toalety z mokrymi butami, ale zabawa na pewno jest przednia. Cel oczywiście też. Szczegóły na stronie Piss-screen.

Przypomnę jeszcze podobną akcję, przeprowadzaną przed lokalami – tutaj budżet i technologia są skromniejsze, ale efekt również znakomity.

Akcję przygotowała agencja DraftFCB z Portugalii dla korporacji taksówkowej. Na dachach prywatnych samochodów zaparkowanych w miejscach zabawy poustawiano tekturowe konstrukcje imitujące znaczki taksówek, z prostym przekazem – „Jeśli piłeś, nie ryzykuj, dzwoń 707 308 294”. Budżet akcji – niewielki, idealny do przeprowadzenia w małych i dużych miastach. Efekt? 50 procentowy wzrost zamówień dla korporacji w godzinach od północy do 4 rano.

A dla tych, do których mimo wszystko ten przekaz nie trafia, jest specjalne miejsce parkingowe – zarezerwowane dla pijanych kierowców.

Posted in media, na zewnątrz, reklama, reklama społeczna | 8 Comments

Amnesty na ulicy

Kilka fotek z zapowiadanej w poprzednim wpisie, piątkowej akcji Amnesty International w obronie więźniów sumienia. Chyba zrobiłem błąd, że byłem dokładnie o 11, czyli w momencie rozpoczęcia akcji. Towarzyszyło mi kilku fotoreporterów, dziennikarzy radiowych, którzy odstraszali przechodniów i polowali na każdego kto na chwilę się zatrzymał lub spojrzał na napis.

club

club

club

club

club

club

club

Posted in media, na zewnątrz, reklama | 2 Comments

Amnesty International – krok drugi

Poprzednio wspominałem o nowych kreacjach TBWA\ dla Amnesty International. Ustrzeliłem zamontowany plakat na przystanku i oto jak się prezentuje:

Ale to nie wszystko, oprócz citylightów wykorzystane zostaną… hmm, jak je nazwać… plakaty poziome :-)? W każdym razie takie formy graficzne będą również instalowane.

Nie wiem czy to są wszystkie formy graficzne, ponieważ dzisiaj o godz. 11 w centrum Warszawy kampania Amnesty zostanie zaprezentowana (m.in. z wykorzystaniem tych nalepek).

Na rogu Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich (pod „Cepelią”) oprócz podziwiania plakatów będzie oczywiście najważniejsze, czyli możliwość wyrażenia poparcia (podpisania apelu) w obronie czterech więźniów sumienia – wszystkie informacje na stronie Amnesty.

A to fragment z informacji prasowej:

Bieżąca kampania jest przygotowaniem do grudniowego Międzynarodowego Maratonu Pisania Listów, który odbywa się corocznie w okolicach Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka (10 grudnia) Polega na pisaniu listów w obronie konkretnych osób, których prawa zostały złamane – ręcznie, przez 24 godziny bez przerwy. W ostatnim Maratonie wzięło udział 40 krajów, łącznie napisano co najmniej 114 617 listów, z czego ponad 21,5 tysiąca w Polsce.
„Rozpoczynającą się 10 sierpnia kampanią chcemy przypomnieć polskiej opinii publicznej o więźniach sumienia. Mamy nadzieję, że uda nam się zainteresować Polaków ich losem na tyle, by przyszli pisać z nami listy także w trakcie Maratonu. One naprawdę działają. Dotychczas, spośród 12 osób, o które walczyliśmy w ubiegłorocznym Maratonie, nasze żądania zostały spełnione w stosunku do sześciu osób, a sytuacja kolejnej uległa poprawie.” – mówi Kaja Kulesza, rzeczniczka prasowa Amnesty International.

„Mamy nadzieję, ze dzięki tej kampanii – mówi Malina Wieczorek, Non Profit & Art Promotion Director TBWA\Telescope – uda się zachęcić Polaków do regularnego pisania listów w obronie więźniów sumienia i przekonać ich, że warto, wraz z Amnesty, walczyć o nasze wspólne prawa – prawa człowieka.”

Wstrząsające są te historie więźniów opisanych na stronach Amnesty, tak naprawdę o tych wydarzeniach słyszę cały czas przeskakując pilotem z kanału na kanał (Białoruś, Korea & Yahoo), na pewno tam dzisiaj będę…

Posted in media, na zewnątrz, reklama, reklama społeczna | 2 Comments

Nośnik ma znaczenie

Jak zauważa u siebie Eirena (zjadamyreklamy.blox.pl) nośnik ma znaczenie, a w przypadku najnowszej kreacji dla Amnesty International – znaczenie szczególne. Kreacje dostosowane do specyfiki poszczególnych nośników reklamy, czy do miejsca to jest to, co szczególnie lubię (wspominałem kiedyś przy okazji szwedzkich farb).

Tym razem Amnesty wspólnie z TBWA\ przygotowuje się do corocznego maratonu pisania listów (poprzedni odbył się w grudniu 2006). Kampania ma komunikować, aby zacząć pisanie listów już teraz, w obronie 4 wybranych więźniów sumienia. Dzięki wzbudzeniu zainteresowania już teraz i zebraniu deklaracji, adresów mailowych, kolejny maraton będzie mógł ruszyć z jeszcze większym zaangażowaniem chętnych.

Przy kreacjach majstrowali:
Szymon Świętochowski\Photoby – zdjęcia
zespól TBWA\:
Paweł Borowski – Creative Director
Sunil Nair, Malgorzata Koterba – Art Directors
Tomasz Gazda – Copywriter
Malina Wieczorek – Non profit&art promotoin Director TBWA\Telescope

Poniższe kreacje będą instalowane na cityligtach, stąd ci ludzie przyklejeni do szyby.

Nie jestem pewien, czy projekty którymi dysponuję to skończone prace (nie widziałem ich jeszcze zainstalowanych na citylightach). Brak w nich adresu www (nawet jeśli to zrozumiałe, że chodzi o amnesty.org.pl… a może o amnesty.pl? spróbujcie kliknąć w ten drugi). Brakuje mi też jakiegoś prostego komunikatu, że chodzi o maraton pisania listów, czy idee przez maraton promowaną.. „Twój list może to zmienić. Pisz”… ale co dalej?

Nieco podobny zabieg graficzny, ale już z zupełnie innej półki i innego kalibru zastosował kiedyś Stihl.

Posted in media, na zewnątrz, reklama, reklama społeczna | 7 Comments

Zielony kebab (wegetariański?)

O marketingowych akcjach kebabowych budek czy dworcowych zapiekanek chyba nie można wiele pisać. Najczęściej same bronią się idealną lokalizacją, przystępnymi cenami i dostępem 24 h na dobę. O programie lojalnościowym jednego z kebabów w moim sąsiedztwie już pisałem (o ile wiem po 2-3 tygodniach program został zawieszony). Teraz chciałbym napisać o jeszcze jednym spostrzeżeniu.

Niestety, nie będzie chwalenia dla kebab-pointa… chociaż nie wiem kto zawalił, grafik, fotograf, drukarnia-ploterownia czy natura. Oceńcie sami … czy zielone mięso to jakiś naturalny wyrób czy specyfik podawany tylko w tym miejscu? Przyznam, że nie kosztowałem kebaba z tej budki – może ktoś dał radę? Kilkadziesiąt metrów dalej jest kultowy warszawski kebab number one (kolejki i Turek który zawsze pamięta co kto zamawiał i nigdy się nie myli)… więc jakoś nie miałem do tego poniżej po drodze.

Kto zawinił? Najwięcej by się oberwało chyba właścicielowi… bo tak – fotograf mógł spieprzyć fotkę… zdarza się… ustawił auto w aparacie.

Grafik mógł pracować na nieskalibrowanym monitorze, zapomnieć o korekcji kolorów, puszczał do drukarni pierwszy raz… okej, zdarza się.

Drukarnia – drukuje to co klient dostarcza, no czasem można poprosić żeby ściągnęli lub podciągnęli jakiś kolor. Czasem ostrzegają, że na takim a takim podłożu/papierze wydruk jest blady lub czarny nie wychodzi czarny… albo dzwonią, że coś jest nie tak i mięso nie wygląda jak mięso.

Właściciel odbiera wydruk… patrzy… i zamiast wyrzucić do kosza, ochrzanić grafika, wiesza to w witrynie swojego sklepu… i mamy pięknego mięsnego kebaba z odcieniem zielonym. Przecież zielone to świeże jest i zdrowe :-) i wegetarianom taki ekologiczny kebab pewnie przypadnie do gustu :-) Mniam.

Mam jeszcze jedną hipotezę: wydruk po prostu mógł wyblaknąć… ale inne kolory trzymają się raczej dobrze, a pojedyncze warzywka na górze wyglądają już całkiem dobrze. Poza tym materiały, na których teraz się drukuje są odporne na działanie słońca… no chyba że oszczędzamy każdy grosz, ale nie wiem czy taka oszczędność się opłaca.

Posted in media, na zewnątrz, reklama | 7 Comments

stop: Godzina W

Wyszliśmy dzisiaj specjalnie na ulicę, aby symbolicznie uczcić rocznicę Powstania Warszawskiego. Nie uważam się za wielkiego patriotę, ale czułem się w obowiązku oddać przynajmniej w takiej formie hołd Powstańcom.
Kurcze, pamiętam prawie rok temu koncert Lao Che w gdyńskim Uchu…- mocne przeżycie… jeszcze z wyborami w tle i jarmarcznymi plakatami. W zeszłym roku miałem żal do siebie, że Godzinę W – przepracowałem siedząc w robocie…

Dzisiaj wyszedłem na ulicę, niedaleko centrum (Pole Mokotowskie), chciałem też zobaczyć, jak wielu Warszawiaków (przepraszam, ludzi przebywających w Warszawie) zatrzyma się, wysiądzie z samochodu…
Problemem było to, że prawie w ogóle nie było słychać syreny… ci, którzy zagapili się, lub nie mieli włączonego radia w samochodzie, nie mieli chyba szans się zorientować.

Jedna samotna pani w czerwonym płaszczu wysiadła ze swojego samochodu, kilku kierowców włączyło światła awaryjne, kilku zniecierpliwionych oczywiście zatrąbiło… ale właściwie na filmie widać ruch jak gdyby nigdy nic.
Duży szacunek dla bywalców pobliskiego pubu – Zielona Gęś… spożywający piwko przy stolikach w jednej chwili stanęli na baczność…

Na załączonym filmie, syrena wyje od samego początku – ledwo słyszalna w tle…

Kilka lepszych ujęć monitorujących uchwycił TVN24

Posted in na zewnątrz | 2 Comments

Kobiety górą

Na warszawskich ulicach trafiłem na bardzo sympatyczną akcję reklamową. Pod hasłem „Robimy dla Ciebie odrobinę więcej” marka Always wyszła na ulicę. Tak naprawdę taki pomysł pasowałby idealnie do wielu marek i produktów… ale upały sprytnie wykorzystał Procter&Gamble.

Takie fotele można spotkać na ulicach Warszawy w okolicach przystanków. Zresztą atrakcji dla kobiet jest odrobinę więcej. Całość zmajstrowała krakowska Eskadra, która jeździ ze swoją ekipą po całej Polsce.

Fajne oczy ludzie robią jak widzą fotel na przystanku i facetów usługujących kobietom:-)
Trochę nieufnie podchodzą chyba do takich akcji, bo to nie wiadomo czy ukryta kamera, czy z fotelem gdzieś nie wyniosą. Ale jak rozmawiałem z chłopakami obsługującymi dzisiaj przystanek Sielce – reakcje kobiet są bardzo pozytywne. Co prawda był przypadek, że przyczepiła się straż miejska… ale firma znając polską rzeczywistość, ma to uwzględnione w budżecie – opłaciła mandat.

Szkoda, że strażnicy nic nie mają do samych przystanków, na jednej z konferencji dotyczącej outdooru, była dyskusja, że zagraniczni goście dziwią się, że w stolicy europejskiego kraju są jeszcze takie ohydne, obite blachą przystanki. Ano są, i to sporo jeszcze.

Aha, co jeszcze w ramach akcji Always? Będzie darmowa taksówka dla kobiet (wystarczy pomachać na oznakowany pojazd) i riksza w centrum miast. Wszystkie atrakcje, daty i szczegóły są opisane na stronie www.odrobinewiecej.pl.

Podoba mi się tak prowadzona na luzie kampania. Polując na wszelkiego rodzaju ambientowe akcje na mieście zawsze oceniam je pod kątem zastosowania w małej firmie, z niewielkim budżetem.

Akurat na goldenline toczy się dyskusja dotycząca sposobów na promocję salonu fryzjerskiego. Myślę, że do firm, gdzie ważna jest obsługa klienta taki pomysł z fotelem na przystanku jest idealny i niedrogi. Punkt zlokalizowany blisko przystanku może się w ten sposób idealnie promować, właśnie hasłem typu „u nas poczujesz się odrobinę lepiej”… no może akcja byłaby ryzykowna gdyby dentysta wystawił fotel zabiegowy :-) ale wszelkie salony fryzjerskie, kosmetyczne – idealna sprawa. Koszt? Fotel i osoba opłacana na godziny do obsługi fotela. Rozgłos? W małym mieście szum, komentarze i fotka w lokalnej gazecie gwarantowane.

Jeszcze przy okazji promowania salonów fryzjerskich mam dwie propozycje… obydwie ryzykowne, jedna z nich już była u mnie na blogu.

Pierwsza to reklama salonu fryzjerskiego z Milanu

A druga propozycja to już ostra jazda po bandzie, też salon, z Montralu tym razem…Hed Salon, mocne.

Z trzech propozycji na promocję salonu fryzjerskiego (fotel, Milan i Montreal) wybrałbym zdecydowanie promowanie przez fotel.

Aha… zapomniałem dodać, chłopaki od umilania czasu kobietom w czasie akcji Always, rozdają również czekoladki. Dorzuciłbym do oferty może małą buteleczkę wody… zwłaszcza w te bardziej upalne dni.

Posted in media, na zewnątrz, reklama | 5 Comments

Żółte strony, niestandardowo

Żółto, ale wcale nie o Chińczykach ale o Izraelu będzie, a właściwie o kampanii dla izraelskich książek telefonicznych. Przyznam, że w erze google, goldenline i wszelkich innych internetowych udogodnień zapomniałem jak się korzysta z papierowych książek telefonicznych. Nic dziwnego, że muszą się starać, chociaż internetowe polskie odpowiedniki Yellow Pages, czyli Polskie Książki Telefoniczne, Panorama FirmYellow Pages.pl nie wyglądają jak jakieś zapomniane i zakurzone strony. Na pkt.pl są nawet chmury tagów!

Jak zobaczyłem kreację izraelskich yellow pages, to pomyślałem że musieli nieźle się wykosztować, taka niestandardowa kampania przecież kosztuje… ale tak naprawdę tylko tablice z Dźwigami i Akupunkturą są niestandardowe, reszta to dobra wizualnie robota, świetnie widoczna z daleka, czytelna, z charakterystycznym żółtym kolorem.

club

club

club

club

club

club

club

club

Całość przygotowała Young & Rubicam z Izraela.

Jak wyglądają reklamy książek adresowych w Polsce. Jakoś chyba nijako… przejrzałem archiwum i jako takie layouty, na których można zawiesić oko i gdzie jest jakiś pomysł, znalazłem w prasie z 2003 roku.

club

Aha, i Panoramę Firm reklamuje miss polonia Marzena Cieślik na dużych formatach… nudno trochę, wolę pomysły z Izraela.

A przy okazji niestandardowej reklamy, polecam lipcowy dodatek do miesięcznika Press – „reklama niestandardowa”. Sporo interesujących stron (30) o niestandardzie w różnych mediach i smutny wniosek… generalnie „niestandard” w reklamie to droga zabawa, zwłaszcza w prasie czy telewizji… i dlatego czasem wiele interesujących projektów ląduje w szufladach. Często też pomysły są „za odważne” lub „za bardzo kreatywne”… i też lądują w szufladach.
Dlatego popieram obiema rękami pomysły festiwalowe kategorii typu „odrzucone kampanie” – można podejrzeć projekty których klient nie miał odwagi zaakceptować.

Posted in media, na zewnątrz, reklama | 2 Comments

Bydgoszcz też protestuje

To przypadek czy może jestem już przewrażliwiony, że ta mini akcja Citibanku skojarzyła mi się z protestami pielęgniarek? Konrad, który podesłał te zdjęcia (dzięki!) twierdzi, że moje skojarzenia nie są trafne. Za to zwraca uwagę na kilka interesujących szczegółów. Cała rzecz działa się w Bydgoszczy, gdzie na jednej ulicy (Mostowa) są blisko siebie dwa banki: Citibank i Bank PEKAO SA. Ten pierwszy zorganizował właśnie taką szybką akcję marketingowo-dywersyjną pod siedzibą tego drugiego.

Pomysł, żeby wykorzystywać skojarzenia z protestem i głodującymi pielęgniarkami do promocji banku, jest rzeczywiście dosyć ryzykowny (i chyba głupi). Raczej instytucji finansowych o taką głupotę bym nie posądzał… więc stawiam na zbieg okoliczności i swoje skrzywione skojarzenia. Gdy jednak zobaczyłem dziewczyny ubrane na biało z transparentami – skojarzenia miałem jednoznaczne. Może również dlatego, że do białego miasteczka mam jakieś 1500 metrów.

Pamiętam jak kilkanaście dni po katastrofie z tsunami zobaczyłem w jakimś magazynie reklamę jednego z czołowych producentów zegarków (nazwy nie pamiętam, dlatego nie podaję), ze zdjęciem wielkiej fali i z hasłem „daj się porwać, fali” czy „coś tam cię porwie”… wpadka ewidentna. Trzeba być ostrożnym w takich działaniach.

Wracając do Bydgoszczy, dziewczyny protestujące pod konkurencyjnym bankiem nieźle się bawiły, trochę krzyczały wzbudzając zainteresowanie przechodniów, aż wyszedł do nich jeden z pracowników banku :-). Jak widać na zdjęciach, konkurencja szanuje się wzajemnie, nie wiem czym zakończyły się rozmowy i czy będzie kontratak na siedzibę Citibanku?

Posted in media, na zewnątrz, reklama | 5 Comments

Kierunek: szkoła

Okres od maja do października to zawsze czas, kiedy szkoły wyższe mocno się promują (chociaż tak na dobrą sprawę reklamy widzę cały rok). Zazwyczaj jest tego sporo, chociaż w Warszawie jakoś w tym roku mocno nie wysypało. Może i dobrze, niektóre z reklam szkół wyższych kojarzą się albo ze składami budowlanymi (jakiś taki gruby font był używany) albo przedstawiają roześmianych studentów (zdjęcia pewnie robione przed sesją :-)).

Najmniej szczęścia do mojego bloga ma Wyższa Szkoła Promocji, która chyba najczęściej u mnie gościła z reklamami – głownie w tym negatywnym kontekście – ich marność również podkreślaliście w komentarzach. Tym razem na jednej z warszawskich stacji metra „ustrzeliłem” komiks. Ma to z jednej strony jakiś sens… przecież badania wskazują, że młodzież raczej skanuje treści które widzi, niż je czyta (stąd sukces i sposób projektowania takich magazynów jak JOY). WSP poszła więc w niewielką ilość tekstu i trochę więcej obrazka… no a historyjkę oceńcie sami :-)

club

A tutaj poprzednie wpisy dotyczące reklam WSP:
Badania w reklamie to duże ryzyko
Zmiany na lepsze
Wyższa Szkoła Promocji, czyli szewc bez butów

Za to trochę inną taktykę przyjęła Wyższa Szkoła Zarządzania i Bankowości w Poznaniu. Przygotowała billboardy przypominające oznakowanie drogowe – na moją głowę, mocno może dezorientować klientów. Nie wiem na ile mocne są ograniczenia, ale pamiętam, że na billboardach instalowanych w pobliżu ulic nie można umieszczać elementów przypominających znaki drogowe (albo prawie nie można :-)). Była chyba o tym kiedyś większa dyskusja przy okazji kampanii „zwolnij do 50 km/h” gdzie był umieszczony znak ograniczający prędkość. W podobnych kampaniach (chyba dot. przejazdów kolejowych) widziałem również znaki „stop”.

club

club

Podejrzewam, że również z tego powodu ma trochę kłopotów Stroer i jego rolowane na trzy zmiany tablice. Badania wykazują, że ruchomy element jest bardziej widoczny – to fakt. Ale ostatnio miejscy urzędnicy mają argument, że szczególnie widoczne (lub kuszące nagością) billboardy są również przyczyną wypadków, więc mamy trochę konflikt interesów. Nie wiem czy to jest główny powód, ale część scrolli ląduje kilkanaście metrów od jedni, czasem prawie w krzakach (pomijam też inne uwagi dotyczące ich skuteczności związanej właśnie z tym, że się rollują – ktoś przejeżdżający samochodem obok scrolla może ani razu nie trafić na reklamę klienta, bo właśnie będzie prezentowana inna – i klient już zadowolony jest mniej).

Fakt, że ZDM zgodziło się na zainstalowanie takich tablic mocno mnie zdziwił, zapytałem o tę sprawę Rafała Zielewicza (kierownika biura marketingu WSZiB), który również przysłał mi powyższe zdjęcia.

Czy były jakieś problemy z ZDM-em przy instalacji reklam?

Rzeczywiście były, nazwijmy to „dyskusje” z ZDMem: najpierw zgłoszą się do operatora, potem operator do nas itd. Fakt, delikatnie rzecz ujmując nawiązujemy do znaku ;), ale pokazujemy idealny kierunek do „centrum”, „Rataj” i „Grunwaldu” – tak to zostało zaprojektowane, kreacja nawiązuje ściśle do miejsca, w którym się znajduje! Co do drugiego kierunku to wychodzimy z założenia, że trudno znaleźć miasta „Politologia”, „Administracja” i „Zarządzanie” więc jak ktoś pobłądzi to…przepraszam!

Pozostają jedynie nr przy kierunkach, wyglądające jak nr dróg ;) W większości przypadków nawet się zgadzają :)!!! (5, i 11), ale napisaliśmy… maczkiem, że to ilości specjalności na kierunkach.

O drogowskazach w naszych miastach i na naszych drogach z chęcią bym wywołał dyskusję, ponieważ oznakowanie jest SKANDALICZNE. Jeżdżąc po Polsce bez mapy, czy GPSa trzeba mieć żelazne nerwy. Przypuśćmy, że jesteśmy obcokrajowcem i nie możemy nikogo zapytać o drogę. Tak na marginesie, czy ktoś próbował wyjechać z Katowic po znakach do Poznania. Nie ma takiej możliwości!

Teraz tak na serio, w ilu tysiącach reklam na świecie wykorzystano znak STOP a jakoś nikt nie traktuje tego dosłownie. Patrząc na nasz layout widać, że to reklama – wielkie logo i adres. Nie chcemy wprowadzać nikogo w błąd, nawet pomagamy. Przynajmniej przy Międzynarodowych Targach w Poznaniu jest informacja gdzie się kierować do centrum.

Raczej znając Poznań wyrywkowo, po zdjęciach rozpoznaję chyba okolice wiaduktu – obok dworca głównego i okolic Starego Browaru… ale pewnie się mylę. Ci z Was, którzy po Poznaniu jeżdżą nabrali się na ten billboard?

Posted in media, na zewnątrz, reklama | 9 Comments