No właśnie, takie pytanie zadałem sobie patrząc na najnowsze billboardy News Outdoor Poland – firmy od reklamy zewnętrznej właśnie (od Out Of Home – gdybym chciał być trendy).

Żałuję, że nie zrobiłem małej sondy wśród przechodzących pod billboardami Warszawiaków. Chociaż wielu z nich pewnie dostrzegło tylko różową plamę i „gwiazdy” – może to jakiś nowy program?
Złapałem tylko trzy billboardy:
- naprzeciwko Dworca Centralnego,
- na Alejach Jerozolimskich na wysokości Rotundy,
- ul. Chmielna/Zgody.
Akcja News Outdoor to oczywiście kampania dla wtajemniczonych, czyli ludzi z branży. Plakaty przedstawiają głównie media planerów i buyerów z domów mediowych – czyli mile łechcą ego tych ludzi, którzy zakupem przestrzeni reklamowej właśnie się zajmują. Czytelne dla niewtajemniczonych, dla szaraczków – jakieś tam „gwiazdy wielkiego formatu”. Akurat hasło całkiem fajnie pasuje do kontekstu.
Na trzech ustrzelonych przeze mnie fotkach znajdują się reprezentanci Mindshare Polska, Mediaedge:cia, Initiative Media, MediaCom Warszawa. Chociaż założę się, że billboardów jest więcej, szczególnie w okolicach siedzib domów mediowych.



Zresztą umieszczanie fotek z imprez, sylwetki, czy w końcu całe raporty o biurach sprzedaży czy domach mediowych to sposób stary jak świat, stosowany w prasie branżowej. Kiedy w magazynie zobaczycie wypasione reklamy (najlepiej rozkładówka) to sprawdźcie numer wcześniej czy później, czy była jakaś sylwetka pana z firmy X, a może opis jakiegoś wydarzenia z życia firmy X, albo w najgorszym wypadku produkty wprowadzane przez X właśnie na rynek.
News Outdoor w ten właśnie sposób postanowił podkreślić swoją pozycję na rynku i znaleźć dobrą pozycję w sercach i tabelach media planerów. Stroer reklamuje się przez „uwaga na plakat” lub „uwaga na bilbord” a AMS najczęściej swoje galerie plakatu pokazuje.
W całej machinie branżowo-mediowej najlepiej mają chyba właśnie ludzie decydujący o tym, gdzie pójdzie kasa kampanii klienta. Chociaż i redakcje pism branżowych też nie mogą narzekać. Często rozpieszczane gadżetami, słodkościami czy innymi darmówkami od kochających firm i agencji – wiadomo, piszą o nich.
Sam lubię prezenty dostawać – kto nie lubi… A już personalizowane prezenty, np. koszulka z nazwiskiem… prawdziwy hit! :-)
Największy okres żniw jest chyba przed świętami (Boże Narodzenie i Wielkanoc) – wtedy w redakcjach od kurierów prawie drzwi się nie zamykają – są prezenty od producenta wódek (wiadomo jakie), prezenty od producenta słodyczy (wiadomo jakie) itd. A jak już wspaniale musi być dla kobiet w tytułach opisujących kosmetyki czy inne sprawy modowo lajfstajlowe…. bankiety, zaproszenia, darmowe próbki… ehhh, życie :-)
Chociaż czasem akcje i pomysły są naprawdę fajne – pamiętam jak ekipa Cartoon Network jeździła po firmach z życzeniami. Dodam, że mocna ekipa – Johnny Bravo, Scooby Doo i w obstawie śnieżynek grających na fletach (!)… Chociaż czasem może zdarzyć się, że i prezent od serca jakoś z sercem się nie kojarzy.
Najgorzej mają chyba czasem dziennikarze, którzy muszą zrobić jakąś „wdzięcznościową” lub zakontraktowaną sylwetkę – ani ona ciekawa, ani opowiadać nie ma co i generalnie flaki z olejem – ale stanowisko w ulubionej firmie obejmuje, więc laska… eee, artykuł musi być zrobiony.
No właśnie… laska, wrócę do tytułu tego wpisu. Obdzwoniłem kilku znajomych, ale zarówno oni jak i ja nie mogliśmy sobie przypomnieć w jakiej redakcji termin „laska” się ukuł… a może to tylko plotka? Na końcu krótkich artykułów umieszcza się zazwyczaj trzyliterową sygnaturkę autora (np. jako mediafun wybrałbym sobie powiedzmy MFN, mfn), czasem jak nie za bardzo jest się komu przyznać do tekstu to najbezpieczniejsza jest sygnaturka RED lub zlepek liter nieistniejącego dziennikarza-ducha. W jakiejś gazecie (naprawdę nie pamiętam jakiej) chodziła kiedyś LASKA w sygnaturce (lub LAS).
Oczywiście jeśli teraz znajdziecie RED w jakieś prasie nie oznacza to od razu „laski”, „sprzedanego” artykułu czy jakiegoś badziewia – często redakcje stosują RED do artykułów czy newsów pisanych przez własnych dziennikarzy.
No…a wracając do kampanii New Outdoor? Jak myślicie? Łaska, laska czy promocja? :-)