Takiego odcinka chyba nikt się nie spodziewał… Finał TVN-owskiego, flagowego okrętu (You Can Dance) zakończył się awarią, na tyle poważną i długotrwałą (ponad pół godziny powtórek i zapowiedzi programowych w tym czasie), że stacja postanowiła przełożyć cały program na dzień jutrzejszy. Już na początku programu, w wejściach na żywo pojawiały się problemy z dźwiękiem… potem już było tylko gorzej… puścili film z Dudikoffem.
Takiej sytuacji chyba nie było jeszcze w historii TVN-u, nie przypominam sobie też takiej awarii w Telewizji Publicznej (jakiś festiwal miał kiedyś taką wpadkę?). Pech trafił akurat w finałowy odcinek. W takiej sytuacji przesunięcie emisji było chyba najlepszym rozwiązaniem – stacja, a przede wszystkim reklamodawcy mogą odetchnąć z ulgą – chociaż wyobrażam sobie co się działo w reżyserce. Zastanawiam się czy redakcje Faktu albo Super Expressu pracują w tej chwili nad „jedynkami” – moje typy na tytuły w jutrzejszych tabloidach: „skandal!”, „awaria”, „TVN oszukał widzów i uczestników!”, „czy to koniec TVN-u”, „czy widzowie im jeszcze zaufają?”.
A gdy udało się w końcu uporać z awarią i wrócić na antenę, prowadząca program wydała jedynie oświadczenie:
Ciekaw jestem jak długo ten fragment przetrwa na Dailymotion lub YouTube – bo TVN uwielbia usuwać swoje programy, w myśl zasady „albo u nas albo nigdzie”, a ten fragment jest przecież wyjątkowo niewygodny :-)
Zanim usłyszymy pierwszy gwizdek rozpoczynający mecz Polska-Niemcy, pewnie obejrzymy jeszcze niejedną taką akcję. Oprócz przedmeczowych przepychanek między polskimi i niemieckimi mediami (nawet Leo Bennhakker dał się wciągnąć i potem przepraszał dziennikarzy) w sieci pojawił się taki oto film (dzięki Szyba za sygnał):
Lubię jak telewizje się nadymają, jakie to są super i nowoczesne. Czasem zdarzają się prawdziwe perełki – podobają mi się prace montażystów z TVN24. Co prawda ostatnio mniej jest aktualnych, krótkich form z serii „cała prawda całą dobę”, ale montaż dotyczący sprawy zabójstwa i porwania Olewnika przypominał trailer jakiegoś kinowego thrillera (niestety nie mam go w swoich zbiorach).
A co porabia konkurencja… Polsat też się nadyma i przy okazji mnie irytuje:
„i po raz pierwszy wyłącznie w Polsacie”, tak jest, cieszę się razem z zarządem Polsatu, że udało wam się wydymać publiczną. Właściwie to publiczna sama się wydymała, a przy okazji nas, a potem jeszcze płacze, że misja, abonament i ważny interes społeczny (ten „interes” i „wydymanie” nie pojawiło się tutaj przypadkowo). Właściwie to aż do wczoraj nic nie było wiadomo, a Polsat i tak trzyma wszystko w garści (ostatecznie większość meczów będzie transmitowanych w Polsacie otwartym, uff), jedyne na co mogła liczyć TVP (i przy okazji ci, którzy płacą abonament) to łaska Polsatu.
Przy okazji narzekania na działalność misyjną i wypominania wpadek publicznej, rzadko pojawia się sprawa transmisji z wręczenia Oscarów… a to już kolejny raz, kiedy publiczna odpuściła sobie transmisje. W tym roku jednak pobili wszelkie rekordy, kto oglądał ten wie – prowadzący program na żywo komentowali widzom to, co działo się na innym kanale :-) ehhh, publiczna, publiczna…
Na szczęście już wkrótce nadejdzie wsparcie dla publicznej i to z samej hameryki. Mistrz połkniętego kija, zawsze wyprostowany i w każdym calu profesjonalista – Piotr Kraśko. Już za tydzień Kraśko będzie prowadził Wiadomości. A zapowiedź prawie tak dobra jak trailer do najnowszego Indiany Jonesa… czekamy Indy, czekamy Piotrze…
Się rozkręcam ostatnio medialnie :-). Znowu trafiłem do Superstacji na pogadankę o blogach, ale tym razem w pasmo mocno grzebiące w polityce i od polityki nie udało mi się uciec. Od razu, jak tylko ruszyłem politykę, to się pewnie prezydentowi naraziłem (jednak odradzałbym głowie państwa prowadzenie bloga – szczegóły w rozmowie). Może nie widział, bo to poranne, sobotnie pasmo, więc jeszcze swojego blogusia poprowadzę.
Ale przy okazji udało mi się zareklamować Bootstrap (potem się z chłopakami rozliczę :-). Ponieważ miałem awarię maszynki nagrywającej, więc nie mam początku rozmowy (ale to i dobrze… głupoty gadałem).
Korzystając, że jestem przy temacie Superstacji, poruszę jeszcze jeden temat związany z tą stacją, który mi jakoś umknął na blogu. Właśnie pani redaktor Donata Chruściel, która ze mną rozmawiała, stała się sprawczynią słynnego bojkotu Superstacji przez posłów PiS (tak, tak panowie, to wspaniałe medialne posunięcie). Poseł Suski został poproszony o zacytowanie słów drugiej zwrotki Mazurka Dąbrowskiego i ten genetycznie-uprzywilejowany-polski-poseł strasznie się na to obraził i razem z kolegami postanowił nie odwiedzać Pragi (tam mieści się siedziba stacji). Superstacja postanowiła przełknąć tę straszliwą pigułę i z nadymania prawdziwie polskich polityków zrobiła sobie kampanię medialną z codziennym licznikiem bojkotu.
Maj dobrze się rozpoczął jeśli chodzi o telewizyjną promocję blogowania i samych blogerów :-) Mam nadzieję, że blogerzy w telewizji nie staną się tradycją na majową posuchę informacyjną i będą pojawiać się również przy okazji innych tematów. Na razie Superstacja ma dużego plusa, kolejnym gościem tej stacji (po mojej gadaninie) był Paweł Lipiec (polskiblogger.pl i freetibet.pl). Nie mogłem sobie odmówić umieszczenia tego filmu na blogu, zwłaszcza że publicznie mnie pochwalił :-) – teraz tak będziemy sobie spijać miód z dziubków :-).
Miałem dzisiaj okazję wstąpić na herbatkę do Superstacji i opowiedzieć parę słów o blogach, blogowaniu i zarabianiu. Ostrzegałem, że będę wymieniał nazwy marek (pozwolili!) no i poszło…
W kilkunastominutowej rozmowie dostało się: Red Bulowi, Małyszowi, Agito, Scarlet, LG, Pracuj.pl, Eirenie, zjadamyreklamy, konkursom blogowym, Webstarom, kodeksowi, Wawelowi i robakom, Onetowi, Agorze.
Kawę wypiłem przed wejściem i trochę byłem rozpędzony… na tyle, że na pytanie prowadzącej program o ilość odsłon na moim blogu powiedziałem 50 tysięcy dziennie. Zagalopowałem się trochę, kwiecień na mediafunie to 22 tys. unikalnych użytkowników, którzy wygenerowali 30 tys. wizyt i 50 tys. odsłon – tak w kwestii wyjaśnienia. A przed kamerami to ja zawsze „łapie stresa”.
Pewnie jak każdego widza, kibica czy oglądacza, denerwuje mnie walka stacji telewizyjnych o wyłączność na materiały. Dlatego czasem w serwisie sportowym w telewizji publicznej możemy oglądać zamiast migawek z walki bokserskiej tylko statyczne zdjęcia robione przez fotografa. Czasem stacje dochodzą do porozumienia i emitują materiał z innego kanału z podpisem „zdjęcia dzięki uprzejmości…”. Ale co się dzieje, kiedy konkurencyjny kanał nie zgodzi się na emisje materiału? Trzeba kombinować. Pamiętam jakiś czas temu TVN zrobił małą aferę, że publiczna „podkradła” zdjęcia z jakiejś konferencji politycznej (nie było na niej kamer publicznej) przez powiększenie obrazu (tak aby logo zniknęło poza kadr). A niedawno oglądając serwis sportowy podsumowujący wyniki Roberta Kubicy z treningu na torze w Hiszpanii widzę taki obrazek:
Skąd pochodził źródłowy materiał? Z Polsatu?
Co ciekawe, dzień później, skróty wyścigu były już pokazywane w pełnym obrazku, bez logo konkurencji i z logiem TVN.
Nowy program stacji TVN24 – Publiczna.tv już po premierze… faktycznie, nie było źle. Jestem pod wrażeniem logistycznego przygotowania programu – program na żywo, kilkunastu internautów na Skypie, każdy z różnym sprzętem i jakością łącza internetowego, rzeczy które mogą się wywalić jest mnóstwo…
Pierwsze koty za płoty, i w sumie szkoda, że zaproszeni internauci na proponowane tematy mówili praktycznie jednym głosem, nie było dyskusji. Mam nadzieję, że w kolejnych odcinkach będzie więcej ostrej wymiany zdań. Sporo się dzieje w studiu, dużo gości, program jest dynamiczny, chyba rzeczywiście idealny na niedzielne popołudnie, bo z takiego programu widz niczego nowego się nie dowie, jedynie usłyszy podsumowanie i zdanie internautów na najciekawsze tematy minionego tygodnia. Dobór odważniejszych widzów, starcie ich poglądów, to jest rzecz, na którą najbardziej liczę w kolejnych odsłonach programu. Jeszcze trzeba tylko poinstruować internautów, żeby dźwięki w Skypie wyłączali… bo jak tylko pojawiali się na wizji, klikali do nich wszyscy znajomi :-), stąd te dziwne odgłosy.
A w premierowym odcinku pojawił się Paweł Lipiec, tym razem nie jako polski bloger (aka Fanatyk) ale jako (tak tytułował go Maciej Mazur) obrońca praw człowieka. Oczywiście Paweł wystąpił w temacie dotyczącym bojkotu olimpiady w Pekinie i strony FreeTibet.pl. W sumie obrońca praw człowieka pasuje do ksywy Fanatyk :-).
Kiedy rozmawiałem ostatnio z autorem programu, Maciejem Mazurem, twierdził on, że program w tym czasie antenowym nie ma specjalnie mocnej konkurencji. Jedynym zagrożeniem dla Publicznej.tv jest program Milionerzy, którego godzina emisji koliduje z końcówką programu Mazura. I to pewnie Hubert Urbański stał za awarią systemu właśnie pod koniec premierowego odcinka.
W poniedziałek, razem z Michałem Michalikiem z krytycy.pl mieliśmy okazję być gośćmi programu Biznes Lunch w TVN CNBC Biznes. Dyskutowaliśmy oczywiście o blogach, o zarabianiu i reklamie. Podejrzewam, że powodem mojej obecności w studio był fakt, że jako bloger zostałem zasponsorowany przez Agito.pl … no i trochę o przecieraniu szlaków w temacie poszukiwania sponsora również rozmawialiśmy.
Wszystkich, którzy wybierają się do TVN na Wiertniczą, ostrzegam: policjanci wypisują straaasznie długo mandaty za złe parkowanie. W moim przypadku było to 25 minut (z zegarkiem w ręku) – na razie to mój rekord. Nie wiem czy postawili nowy znak, ale w tym miejscu kilkakrotnie już parkowałem… ehh. No i stąd moje spóźnienie do studia… a rozmowa przebiegała tak (25 minut):
To tylko fragment serialu „Na wspólnej”, a tu tyle pytań mi się kołata:
- Czy na ekranie widzimy dziennikarzy programu Dzień Dobry TVN czy aktorów? Bo jeśli aktorzy, to strasznie spięci, jak prowadzą normalny program to jest luźniej.
- Czy Anna Guzik występując w telewizji TVN gra występującą w TVN Żanetę Ziębę, wie że niedawno Anna Guzik była gościem tego programu?
- Co promuje ta scena? Oglądalność Dzień dobry TVN czy Fundację Itaka?
- Czy Jagielski vel Jagielski i Pieńkowska vel Pieńkowska dostali gażę aktorską czy pensję prowadzących?
- Czy pani z Fundacji Itaka jest jedyną prawdziwą postacią w tej scenie?
- Dlaczego program TVN nie ma znaczka TVN na telewizorach w serialu?
- Czyje zdjęcie pokazuje Pieńkowska vel Pieńkowska? Grzegorza Zięby czy Leszka Lichoty?
eh… ciężka będzie niedziela z tyloma pytaniami :-)
Grunt to dobrze się lansować i trafić w sedno z tematem. Ostatnio bardzo dużo wszędzie magazynu Marketing & More. U mnie na blogu też sporo o nim piszę, ale mam po prostu z redakcją błyskawiczną wymianę informacji i sami starają się o to, abym wiedział co u nich piszczy (a jak mam pytanie, to zawsze odbierają telefon :-).
Najnowszy (jeszcze ciepły, bo prosto z drukarni) numer magazynu i prenumeraty były rozdawane na mediafunowo-artegencowej TUBIE02. Redakcja trafiła bardzo dobrze z tematem – ranking „medialności” polityków oceniany przez specjalistów od PR-u. Redakcji udało się zainteresować numerem nie tylko branżę, ale i telewizyjne stacje komercyjne, które na drugi dzień zrobiły z tego jeden z głównych tematów dnia (m.in. Superstacja i TVN24) . Ba… TVN24 zrobiła z tego czołówkę, jakby to był wieczór wyborczy.
Taka promocja i dyskusja wokół młodego na rynku magazynu to duży sukces całej ekipy… dobrze, dobrze…. PR Marketingu & More cały czas pracuje pełną parą.
Fakt, że reklamy przenikają się z kabaretem nie jest niczym nowym – parodie reklam to obowiązkowy numer wielu kabaretów. Niczym nowym nie jest również fakt, że humor sprzedaje, a występy kabaretów w reklamie to już codzienność (Kabaret Moralnego Niepokoju, Mumio). Nie byłem więc specjalnie zaskoczony, kiedy zobaczyłem Jozina z Bazin w reklamie (skoro parodia Jozina była obecna nawet na konwencji PiS-u). Oczywiście postacie w reklamie to nie oryginalny skład Banjo Band. Wprawdzie Banjo Band to zespół muzyczny, ale nie oszukujmy się – Jozin z Bazin funkcjonuje jako kabaret. A tak popularność piosenki wykorzystał Plus GSM – Czasoumilacze.
A w drugą stronę, czyli reklama do kabaretu? Oczywiście i to świeżynka, bo zapowiedź najnowszego sezonu Szymon Majewski Show (TVN) z wykorzystaniem konwencji reklamy Fiata 500. Brawo dla ekipy Rochstar (producenta programu) za trzymanie ręki na pulsie.
No i dostało się Fiatowi, a konkretnie Fiatowi 500 za ostatnią reklamę. Fakty TVN (Tomasz Sianecki) przygotowały dzisiaj materiał o kontrowersjach, jakie wzbudza ta reklama. W jednym z poprzednich wpisów, w komentarzach, również kilkoro z Was wyrażało swoje oburzenie odnośnie wyboru zastosowanych w reklamie zdjęć. Co ciekawe, zauważyłem że telewizja emituje dwie wersje tej reklamy, które różnią się chyba tylko jednym zdjęciem, raz pokazany jest tłum z transparentem „Santo Subito”, a raz całujący ziemię papież Jan Paweł II (nie łapię sensu tej zmiany).
Fakty (TVN) 18.02.2008 – autor materiału: Tomasz Sianecki
W pokazanym materiale najbardziej zastanawia mnie wypowiedź rzecznika prasowego Fiat Auto Poland, Bogusława Cieślara, który, wykupionego 90-sekundowego spotu, emitowanego w bloku reklamowym, nie nazywa reklamą, ale przesłaniem społecznym (!)… tak, tak… ja się bawię ogladając reklamy, czasem poddaję się nastrojowi, czasem nie… ale bez przesady – reklama to reklama. Fiat 500 zlecil agencji opracowanie „przesłania społecznego” :-)?
Ostatnio producenci żarówek czy dostawcy energii też robią jakiś szum reklamowy pod ekologicznymi hasłami.
A jak już jesteśmy przy temacie, co jest reklamą, a co nie jest, to ruszyły dzisiaj emisje reklamy Raiffeisen Banku (ze Stuhrami). Zupełnie nie rozumiem dlaczego (to znaczy rozumiem, nie wiem tylko za ile) reklama banku oddzielona jest od typowego bloku reklamowego planszą z napisem „ogłoszenie płatne”. Dodam, że po „płatnym ogłoszeniu” następuje bloczek reklamowy, jak mniemam, też płatny… Już kiedyś TVP2 oraz TVN kombinowali w taki sposób podczas wprowadzania platformy n, emitując najpierw „tylko jedną reklamę” i potem bloczek, a później TVN zmienił to na „reklamę specjalną”.
W dzisiejszym Dzień Dobry TVN pojawił się temat poświęcony reklamom. Jak na poranny program śniadaniowy i szeroką rozpiętość tematów, nawet nie było najgorzej. Zaproszeni goście rozmawiali o przyszłych efektach i konsekwencjach obowiązującej od niedawna ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym.
Kronos Quartet i Clint Mansell, a w szczególności muzyka z filmu „Requiem dla snu” nieźle namieszali. Gdzie ja już tej muzyki (i jej przeróbek nie słyszałem), od trailera do Władcy Pierścieni do reklamy Dziennika, Eurosportu i innych programów. Sam na playerze, gdy wędruję przez miasto, mam na uszach bardzo ciekawy projekt – Clint Mansell – Requiem For A Dream (The Remix Project). Mix Mansell + Kronos + Paul Oakenfold to naprawdę niezła robota.
Fakt, że ta mocno emocjonalna muzyka idealnie pasuje do wielu reklam, klipów i jest bardzo chętnie wykorzystywana również w trailerach. A gdzie słyszałem najciekawsze zastosowanie Mansella? Otóż w telewizyjnej weekendowej koalicji rozrywkowej „gwiazdy tańczą na lodzie – jak oni śpiewają – taniec z gwiazdami”.
Utwór Mansella pojawił się w programie „Gwiazdy tańczą na lodzie”, zresztą człowiek, który odpowiada za oprawę muzyczną tego widowiska, jest chyba fanem muzyki filmowej, a w szczególności Hansa Zimmera. Stałym tematem w tym programie jest utwór z „Piratów z Karaibów”. Jak Clint Mansel prezentuje się na lodzie, można zobaczyć poniżej (przepraszam za słabą jakość dźwięku, coś się dziwnie nagrało).
Zresztą Clint Mansell to nie wszystko, bo ten fortepianowy temat pod koniec fragmentu pochodzi z filmu Hannibal (muzyka również Hans Zimmer).
Żałuję, że ścieżki dźwiękowe z niektórych programów są tak trudne do zdobycia. Bardzo dobrym soundtrackiem (nie wiem czy wyszedł jako oficjalna płyta, czy to tylko internetowy projekt) jest muzyka z TVN-owskiego programu Wyprawa Robinson (polecam poszukać w sieci). Też tam słyszę nuty, które kojarzą mi się z Hansem Zimmerem (miłośnicy takich soundtracków jak Gladiator, Piraci z Karaibów czy Twierdza powinni być usatysfakcjonowani).
Już TVN próbował jakiś czas temu numer z „Tylko jedną reklamą”. Nie wyszło, zrezygnowali, więc nie wiem po co TVP denerwuje widzów i robi powtórkę z rozrywki? Oczywiście leci jakaś jedna reklama… a po niej plansza i reklamówki „sponsorów programu” (i pewnie jeszcze jakaś zapowiedź). Tak wiem, w cenniku reklama na początku bloku, na końcu i w specjalnym bloku „tylko jedna reklama” wygląda zupełnie inaczej… ale dla widza to niestety kolejny spot… nawet chyba bardziej irytujący. Zobaczymy kiedy odpuszczą.
Eh, przypomniały mi się stare dobre czasy. Program z gatunku „na czasie” spod skrzydeł telewizji publicznej, czyli „Z refleksem”.
Przyznam, że wcześniej nie trafiłem na ten program, ale scenografia i rozmach, a przede wszystkim tytuł tego dziwadła publicystyczo-politycznego skojarzył mi się z mistrzowską produkcją Wojciecha Manna i Krzysztofa Materny. Zdecydowanie wybieram „Tętno pulsu”.
Z wiadomych względów nie mogłem go opublikować wczoraj, bo prawiono o polityce… ale myślę, że program „Z refleksem” z powodzeniem mógłby się zająć takimi tematami jak „Czy dokarmiać koty w piwnicach”, „Czy bić dzieci”. Tak te tematy potraktował program „Tętno pulsu” :-) .
Dziwna była wczorajsza zagrywka TVN24 – jako widzowi mi się to nie podobało. Oglądałem TVN24 od rana, o wieczornej debacie Tusk-Kwaśniewski trąbili co chwilę. Za to o popołudniowej debacie Giertych-Miller (pomijam fakt, czy ważna czy nie i kto z kim) niestety już nic nie mówili. Powód był prosty, debatę o godz. 16 transmitowały TVP Info i TVP2. TVN24 tego nie transmitował, więc do godz. 16 nic o niej nie wspominał.
Myślałem, że TVN24 po prostu uznał, że to nic nie znacząca debata i w ogóle się tym tematem nie będzie zajmował…ale nie bo ok. godz. 17-18 Miller był gościem studia TVN24, wydaje mi się, że Giertych również potem się pojawił. Rozumiem interesy prywatnego nadawcy, przecież stacja nie będzie odsyłała do nie swoich kanałów, ale fakt, że nie wspominali o debacie bardzo mi się nie podobał.
Szykuję się nam kolejny (po Constarze) interesujący case z cyklu „jak poradzi sobie firma podczas kryzysu”. Tym razem na celowniku producent słodyczy – Wawel. Wawel bardziej jednak kojarzy mi się z hasłem „Kasztanki, Tiki Taki i Malaga” oraz cud miód piosenką…
… ani piosenka ani reklama nie należą do moich ulubionych. Również nie jadam tych czekoladek. Jednak materiał w Faktach (TVN 10.10.2007, autor Jacek Gasiński) nie pozostawił złudzeń… i pewnie zmroził wielu klientów – Kasztanki mają robaki (larwy)…
No i teraz kolej na ruch firmy Wawel…a tutaj niestety cisza. Czyżby poprzednie doświadczenia (np. Constaru) niczego firmy nie nauczyły. Taki materiał jak w Faktach nie powstaje z dnia na dzień – zresztą jak wynika z reportażu: sygnały o larwach pojawiły się we wrześniu, a Real wycofał ze swojej sieci Mieszankę Krakowską. A co wynika z wypowiedzi dyrektora produkcji Wawel, Wojciecha Winkiela… nic. W „łańcuchu od producenta do klienta musiało przydarzyć się to nieszczęście” – co mnie to obchodzi, dla mnie jest jasne, że firma nie kontroluje jakości swoich produktów nie potrafi o nią zadbać na poszczególnych etapach producent-konsument.
Wchodzę na stronę firmy…. a tu również nic… żadnego komunikatu, komentarza, a przede wszystkim żadnej reakcji, informacji o podjęciu działań itp. Oczywiście za wcześnie ferować wyroki, nie ważne gdzie te robaki wlazły do tych cukierków (czy podczas produkcji czy podczas transportu – w drugie raczej nie wierzę), ale jako konsument oczekuję natychmiastowej reakcji. Jeśli firma nic nie zrobi… hmmm, klienci również nic nie zrobią, czyli nie kupią (a na długo zapamiętają wpadkę). Na nieszczęście firmy, dosyć ładnie się układa piosenka w rym (inspiracja z Faktów) „Kasztanki, Tiki Taki i robaki”… jeśli jeszcze do robaków dorwie się Uwaga (a oni takie lubią) Fakt i Super Express, to bym się mocno zastanowił nad ponowną emisją takiego spotu. Poza tym, kto zaryzykuje wręczenie komuś drobnego słodkiego prezentu z robakami (może zięć dla teściowej :-)).
Sztab kryzysowy w firmie powinien pracować pełną parą. Sam jestem bardzo ciekawy, czy zauważyli, że wzrosła liczba wejść na stronę firmy Wawel. Sama strona też dosyć uboga i nie przystosowana do szybkich zmian (pewnie trzeba poszukać telefonu do wykonawcy, żeby cokolwiek zmienić). Czas działa na niekorzyść firmy Wawel (święta już niedługo). Jeśli informacja o „robakach tiki takach” pojawi się jeszcze na paru serwisach i na kilku blogach, nagle może się okazać, że informacje o robakach wyprzedzą w google stronę firmową Wawel.
Swoją drogą, to chyba niezły pomysł, aby w takich przypadkach zatrudnić specjalistę od pozycjonowania stron, żeby pilnował tej sprawy, a na hasła związane z „tiki taki” „wawel” plus „robaki” (wtedy wiadomo, że internauta coś słyszał) odsyłały do oświadczenia firmy. Tylko że takiego oświadczenia nie ma… a zegar tyka…
Na razie firma nie myśli o wycofywaniu swoich produktów… tak przynajmniej wynika z materiału z Faktów – to brzmi jak strzał w stopę tuż przed maratonem. Zresztą komentarz Adama Jarczyńskiego albo doświadczenia Gerbera nie pozostawiają złudzeń, jakie działania Wawel powinien podjąć.
Jestem też bardzo ciekaw, czy jakiekolwiek działania reklamowe podejmie konkurencja. Co prawda nie można tu mówić o jakiejś zaciętej rywalizacji w segmencie pralinek, ale jak wspomniałem, święta Bożego Narodzenia powoli się zbliżają – a to zawsze jest okres, w którym nasilają się działania marketingowe producentów słodyczy.
Jednak hasła „a u nas nie ma robaków” w przypadku słodyczy stanowczo nie polecam :-), można subtelniej i skuteczniej dowalić konkurencji.
AKTUALIZACJA (11 października):
Dzisiaj po południu, na stronie firmy Wawel pojawiło się oświadczenie zarządu.
Mówiłem że będzie więcej… TP SA obiecała, że będzie kontynuować akcję product placementową w serialach. Tym razem znowu padło „Na Wspólną”, chyba rekordzistę, jak na razie, w długości czasu ekspozycji produktu na jeden odcinek. Pisałem o tym w Tepsa, czyli mów mi product placement.
Tym razem już delikatniej, a przede wszystkim krócej. Ale czy lepiej… no niech próbują, niech próbują.
Bardzo mi się podobały wczorajsze newsy… szczególnie kolejny przykład na to, że dziwny jest polski przepis o ochronie danych osobowych dotyczący zatrzymanych osób. Bo niby prawo działa, twarze są zasłaniane, pierwsza litera zamiast nazwiska… jednak jak wczoraj usłyszałem (TVP, Wiadomości), że został zatrzymany Sylwester Z. – właściciel agencji ochrony mienia „Zubrzycki” to parsknąłem śmiechem. Może przyszli biznesmeni i e-milionerzy muszą pamiętać, żeby dobierać nazwy firm, które nie brzmią jak nazwisko.
W Stanach chyba wizerunki przestępców i tym bardziej aresztowanych są jawne…też nie wiem czy do dobrze…
Pamiętam w zeszłym roku, przed świętami, życzenia jakie składali sobie biznesmeni brzmiały w stylu „aby media podawały informacje o tobie używając tylko pełnego nazwiska”.
Muszę się chyba odprężyć, będzie ciężko (weekend ostatnio pod znakiem widowisk śpiewająco tanecznych – albo na łyżwach, albo do mikrofonu a w niedziele na parkiecie). To może filmy? Dzisiaj jak w totolotku same filmy z liczbami, Taxi 3 (TVP1), Straszny film 3 (Polsat), American Pie 2 (TVN), Straszny film 4 (HBO), Garfield 2 (Canal+)… uff, same kontynuacje… to może 9. kompanię (Canal+) – też z numerkiem, ale tym razem na początku.
Wybieram Finlandie (z limonką) – informacja i napój są sponsorowane w moich własnych środków :-).
Dzisiaj sporo działo się w polityce, były gwoździe do politycznej trumny, oskarżenia, konferencje, dyktafony… no właśnie, dyktafony. Afera Rywina i nagrania Michnika spopularyzowały czarny dyktafon sony – jeszcze stary typ – na mini kasety. Co oczywiście szybko wykorzystał Media Markt, szykując Lwią Promocję na te właśnie modele. Mówiło się nawet „mały Michnik”.
Dzisiaj Minister Ziobro rozpoczął promocję dyktafonów cyfrowych. Nie mam nagranej całej konferencji, ale ileż pozytywnych rzeczy o samym dyktafonie się nasłuchałem. Co prawda minister przyznał się, że jest słaby z obsługi zaawansowanego sprzętu, ale szybka lekcja pozwoliła mu opanować sprzęt. Dyktafon nagrywał głosy, tło, nawet muzykę z radia, która leciała w samochodzie – tyle zalet czułego mikrofonu wymieniał minister, że chyba powinien dostać jakąś gratyfikację od producenta..
Co prawda na zdjęciach gazety.pl nie widać dokładnie marki dyktafonu, ale znalazłem w sieci ten właśnie model. To Sony ICD-MX20, dyktafon z wyższej półki cenowej, bo jak wskazuje Ceneo, ceny wahają się od 933 zł do 1339.
Dla tych, którzy są bardziej oszczędni i którym soniak jest nazbyt drogi – postanowiłem pojawić się na konferencji i zaproponować tańszy model, ale również bardzo dobry.
To Olympus WS-320M, oprócz czułego mikrofonu (i możliwości podłączenia zewnętrznego), 1GB pamięci odtwarza również empetrójki i generalnie jest całkiem ok. Używam go intensywnie w ostatnim czasie i mogę ze spokojnym sumieniem polecić. Może tylko ten USB 2.0 jest tylko jakieś wolne niż powinno być i czasem empetrójki ustawia nie po kolei.
Ceny z Ceneo to 489 zł do 699 zł – więc da radę przełknąć. Gadżety w telefonach komórkowych czy usb to niestety inna klasa dyktafonów.
Zresztą słowo dyktafon, polskie nagrania – odżyło na nowo, co widać nawet w komentarzach w Szkle Kontaktowym.
Co prawda cała sprawa z nagrywaniem, podsłuchami i aferami politycznymi jest mocno nieprzyjemna, ale uważam, że z punktu widzenia marketingu, to idealna okazja na promocję takiego produktu jakim jest dyktafon. Ma być niezawodny w każdej sytuacji, dyskretnie nagrać to co potrzeba, być prosty w obsłudze i skuteczny – cały smród przy tych aferach nie przeszkadza w promocji. Zresztą pewnie dyktafony są używane w o wiele gorszych sytuacjach… ileż to się głupot muszą nasłuchać.
Oczywiście cały pomysł reklamowego wykorzystania sytuacji może wziąć w łeb, jeśli prokuratura wyda komunikat, że jakość nagrań jest tak beznadziejna, że nie może stanowić przekonującego dowodu. Ale to nie ja pracuję w dziale marketingu Sony czy Olympusa – martwić się nie muszę :-).
No proszę, Mumio którego reklamy… (no właśnie, czekam cały czas na nowy program) śledzę uważnie zawędrowało do Hall of Fame niezapomnianych chwil telewizji. Ten ranking, jak każdy, może być posądzany o brak obiektywności, ale co tam – w pierwszym odcinku autorzy wspominali Kasię Niekrasz i Annę Patrycy (z pewną taką nieśmiałością…). Reklamy Mumio otrzymały zaszczytne 54 miejsce, między Dudek Dance a Jarocinem – ok, słusznie czy niesłusznie – tam właśnie wg autorów programu znalazły się reklamy Plus&Mumio.
Fragment programu i wypowiedzi „znanych i lubianych”:
A tyle o samym programie można przeczytać na stronach TVN Style.
66 niezapomnianych chwil telewizji
Premiera: piątek 22.30
Program ma charakter listy przebojów, a jednocześnie jest kroniką wydarzeń, które zapadły polskim widzom głęboko w pamięć. Niezapomniane momenty wybrane z historii polskiej telewizji są komentowane przez gwiazdy, znanych dziennikarzy, publicystów i polityków.
„66 niezapomnianych chwil telewizji” to także unikalne materiały archiwalne, które nie tylko wzruszą, ale i rozbawią.
A jeśli już jesteśmy przy niezapomnianych momentach, to idealnie w temat wpasowała się najnowsza reklamówka amerykańskiego Jeepa. Od Elvisa, przez Godzillę i Teletubisie do serialu Lost. W archiwalne zdjęcia i autentyczne sceny wmontowano (lub dorysowano w przypadku Strusia Pędziwiatra) odpowiedniego na dane czasy Jeepa. Świetnie dobrana i montaż – 66 lat i cały czas fun :-).
Krótkie formy filmowe oraz oryginalne zapowiedzi produkcji TVN już kiedyś chwaliłem na blogu (Dziennik Bridget Jones). Ekipa TVN24 też nie zostaje w tyle, ich wstawki „cała prawda cała dobę” są często zręcznym montażem i komentarzem aktualnych wydarzeń.
Widzę jak cały cyrk ze zrywaniem koalicji męczy już mocno dziennikarzy, na tyle, że atmosfera konferencji jest już mocno żenująca – zirytowani dziennikarze wprost śmieją się z wypowiedzi polityków.
Nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać.
Dla tych, którym jest do śmiechu, TVN24 przygotowało klip z utworem raczej żartobliwym.
A tutaj podobne ujęcia, ale z inną muzyką – dla tych którym już raczej „straszno”
Może trochę słabo słychać, ale w tle „rozpędza” się kawałek Wojciecha Kilara z filmu Dracula. I to całkiem niezły kawałek :-) nomen omen pod tytułem Vampire Hunters :-).
No i jak jest… raczej śmieszno czy raczej straszno?
Przeciwnicy konsumpcjonizmu, wyznawcy „no logo” i tępiciele McDonaldsów przewracają się pewnie teraz w swoich ekologicznych śpiworach kupionych z drugiej ręki. Bo akcja, którą zorganizowała IKEA w sklepie w Oslo, jednym może wydać się całkiem sympatyczna, drugich może przerazić.
„Jeśli kochasz tak nasz sklep, to zapraszamy Ciebie, drogi Kliencie na noc. Wypróbuj nasze łóżka, zabierz rodzinę, zamieszkaj z nami”
Mniej więcej w ten sposób IKEA zachęcała swoich klientów. Z nadesłanych zgłoszeń wytypowano szczęśliwców, którzy mogli wypróbować łóżka i inne meble sklepu. Zapewniono wszystko co niezbędne, pościel, szlafroki, kapcie i szczoteczki do zębów, a pracownicy sklepu czytali dzieciom bajki na dobranoc.
Piękna i na pewno skuteczna akcja do budowania więzi z klientem i frajda dla dzieciaków (co ważne – niezapomniane przeżycie).
Pewnie niektórych to przeraża, z drugiej strony, skoro ludziom spodobał się taki pomysł i byli zadowoleni… to czemu nie. Ja sam, kiedy w Polsce lokale McDonalds można było policzyć na palcach dwóch rąk, chciałem prawie tam zamieszkać… potem mi przeszło :-)
W przypadku IKEA, jestem pewien, że powtórzą ten pomysł w innych krajach. A wypowiedzi gości: „kupujemy wszystko tutaj, czujemy się jak w domu, nasz dom wygląda jak ten sklep” pewnie zostaną wydrukowane i wywieszone w dziale marketingu IKEA.
Czy w Polsce akcja miałaby szanse powodzenia? Z pewnością tak i rozgłos w mediach gwarantowany, zwłaszcza, że wszystko przebiega spokojnie, rodzinnie – w odróżnieniu od dzikich wyprzedaży Media Marktu. I Media Markt i IKEA ze swoimi promocjami pojawią się w mediach, ale jaki piękny wizerunek IKEA zbudowałaby sobie tą akcją.
Ponieważ jest okazja, to sam muszę pochwalić serwis IKEA, bo takie traktowanie klienta trzeba promować… ponieważ już trochę w życiu gadałem z różnymi serwisami, call centerami i innymi BOK-ami, więc sposób załatwiania reklamacji jest u mnie w czołówce rankingu.
Kupiliśmy dwa jednakowe fotele, w różnych odstępach czasu… jeden jednak miał jakiś delikatny feler, który powodował że skaja, czy tam ekologiczna skóra, szybko się przetarła (a właściwie wyglądała jakby się miała przetrzeć…czyli de facto fotel był bez dziur – mnie tam takie coś nie rusza, ale wytłumaczcie to kobiecie). Rachunku nie mieliśmy (zgubiony), chyba tylko numer transakcji z archiwum karty bankowej, fotel zakupiony kilkanaście miesięcy wcześniej. Nie stanowiło to problemu dla serwisu gwarancyjnego, paragon został odnaleziony, panowie przyjechali z nowym fotelem, o nic nie pytali, przeprosili, na luzie z uśmiechem, jeszcze nowy fotel chcieli poskręcać (uniosłem się honorem…co, ja nie poskręcam?). Wszystko było załatwione w ciągu 2-3 dni (telefon, odnalezienie rachunku, oddzwonienie, umówienie terminu) – sprawnie, szybko…normalnie.
I chociaż skasowaliśmy już chyba 6 moich ulubionych ikeowych lampek (mają pecha stać we „wrażliwych” punktach mieszkania:-)) to jakoś inne zamienniki niż te z IKEI mi nie pasują…
W redakcjach pewnie teraz wrze jak w ulu, szczególnie jeśli chodzi o pierwsze strony gazet. No bo co wybrać… wczoraj jeszcze było jasne – Rydzyk idzie na pierwszą stronę… dzisiaj – główny bohater – Andrzej Lepper. Ten ostatni pięknie się wygadał u Moniki Olejnik… bo najpierw mówił że zatrzymano pana R i pana K.
Ja zawsze wkurzam się, kiedy zamiast o poważnych sprawach w mediach roztrząsa się kto komu plecy smarował czy kto jaką ma torebkę. I dzisiaj w „Kropce nad i” tak samo, zamiast o kryzysie to gadali o filmach – bo pan R to okazał się być Rybą, a pan K – Kruszyńskim (wszytko pięknie wyśpiewał pięknie Lepper). Filmy dosyć stare już, bo Kiler z 1997 roku, a Oficer z 2004. To wszystko przyprawione niezłym kinem science-fiction, czyli ojcem inżynierem rydzykiem. Tekst powstaje przed konferencją PiS-u, więc jeszcze wszystko może się zmienić. W każdym razie media są fun – dawno to wiedziałem :-)
kawa… kawa jeszcze nieokreślonej marki. Słowo kawa pojawiało się wczoraj w mediach chyba najwięcej razy (no, przesadzam, „pielęgniarka” to pewnie było najpopularniejsze słowo)… i w dodatku w bardzo dobrym kontekście: „Premier zaprosił na dobrą kawę”, „Przy dobrej kawie przełamano kryzys”, „po spotkaniu na kawie u premiera pielęgniarki wyszły zadowolone” – w takim mniej więcej kontekście „kawa” pojawiała się wczoraj.
Taka sytuacja to idealna sprawa dla wszelkich firm związanych z przemysłem kawowym – producentów kawy, expresów ciśnieniowych itp. trzeba tylko szybko działać.
Chyba liderem reagowania (choć raczej skandalicznie i bez smaku) są linie lotnicze Ryanair – ich reklamy-ksero są często komentarzem czy nawiązaniem do aktualnych wydarzeń.
A pamiętacie aferę Rywina i Media Markt? Jakiś czas po ujawnieniu nagrań pojawiła się promocja czy wyprzedaż dyktafonów z hasłem nawiązującym do całej sprawy. Nie pamiętam dokładnie, ale coś było chyba z „lwią ceną” i coś jeszcze, na pewno był na billboardach czarny dyktafon firmy Sony. Zresztą przez pewien czas na dyktafon mówiono „mały Michnik” :-) ale na długo się chyba to nie przyjęło… w każdym razie dawno się z takim określeniem nie spotkałem.
A co zrobić z tą kawą? Koncerny od kawy raczej szybkie w reakcjach nie są… no i trudno na takim wydarzeniu (fakt, głośnym społecznie, ale i smutnym, wzbudzających skrajne emocje) budować pozytywny wizerunek marki. Ale zrobić interesującą akcję banerową w interencie? To już jest pomysł do przemyślenia.
Ach, gdyby tylko kamera relacjonująca to spotkanie uchwyciła markę kawy, opakowanie, cokolwiek… co prawda nie miałoby to pewnie takiego symbolicznego znaczenia jak wielki długopis Wałęsy, ale z drugiej strony, woda Ostromecko (ta w zielonych butelkach jak Perrier) już zawsze kojarzy mi się z obradami rządu czy komisji śledczych.
Dzisiaj w ramach moich product placementowych polowań (po raz kolejny) ING i serial „Na wspólnej”. Zresztą to już przynajmniej druga tego typu scena w tym serialu, identyczny dialog pojawił się również w ostatnim odcinku „Magdy M” – plaga jakaś?
„Na wspólnej”:
„Magda M” dla przypomnienia:
Ponieważ nie jestem w stanie wyłapać takich rzeczy we wszystkich serialach (czasem od Was mam szybką wiadomość) – czy zauważyliście ten product placement ING również w innych serialach? Polsatowski „Pierwsza miłość” jest również podatny na tego typu działania (pisałem o tym w przypadku słynnej akcji Providentu).
Z innej beczki, ale cały czas przy serialu – spodobało mi się kiedyś w „Pierwsza miłość”, para bohaterów rozmawiała chyba o dzieciach albo planowanym dziecku. Dziewczyna pyta:
– A jak to będą bliźniaki?
– O nie! Nie będziemy teraz rozmawiać ani o kiepskich serialach ani o polityce…
ot taka, szpilka w konkurencję :-)
Kolejny serial nam się chyba szykuje, bo Marek Kondrat wielokrotnie wypowiadał się, że nie narzeka na współpracę z pomarańczowym lwem, wciągnął i to skutecznie w serial Stanisława Tyma (zrobiła się już trylogia z kawałami). Na marginesie… czy ktoś pamięta czy Stanisław Tym kiedykolwiek coś reklamował? Wydaję mi się, że mógł pojawić się kiedyś w jakiejś prasowej reklamie… ale głowy (jeszcze nie tak łysej jak u Tyma) nie dam, czy nie reklamował jakiejś stacji radiowej? RMF, Zet?
Kolejne odsłony kawałów w spotach ING jakoś specjalnie mnie nie śmieszą, ale urok i sympatia dla obu aktorów powodują, że chętnie słucham po raz kolejny dowcipu o krowie czy lodowisku… trochę mam to jak z Misiem chyba… wiadomo, przez Tyma.
Ale ciekawa sprawa, bo ING oprócz emisji nowego spotu ruszył również w tym samym czasie z dosyć subtelnym product placementem w tvn-owych serialach…
Niestety mam tylko fragment z Magdy M., ale kwestia w serialu Na wspólnej wyglądała identycznie. Głowy nie dam sobie uciąć, bo gdzieś tam jednym okiem i uchem oglądałem…ale wydaje mi się, że w powtórce Na wspólnej kwestia z wygodnym kontem została już wycięta.
W każdym razie jeszcze taki product placement jestem w stanie przełknąć… chociaż pędu na kasę nie jestem w stanie zrozumieć. Popularny serial, gromadzi miliony przez telewizorami, zarabia na książkach Magdy M., ulubionych piosenkach Magdy M., więc umieszczenie product placementu nie było warunkiem koniecznym do przeżycia. Ale to ja tylko tak sobie oceniam, okiem mediafuna jamochłona – bo badania, wskaźniki oglądalności i skuteczności i doboru grupy docelowej do produktu – wszystko to krzyczy na TAK!
Mam tylko nadzieję, że takie krowy product placementowe jak tepsa w Na wspólnej nie będą się pojawiały (płonne nadzieje – czytałem że im się podobało, będą robić takie akcje).
Prasówka to narzędzie, z którego często sam korzystam. Zbiera wpisy z blogów związanych z tematyką mediafuna, pozwala mi szybko zorientować się o czym pisze polska blogosfera. Pełna wersja Prasówki.
TweetKojarzycie zapewne konferencję TEDx oraz jej krakowską edycję? To bardzo fajna impreza na której pojawiają się turbo ciekawe postacie, wychodzą na scenę i opowiadają ciekawe i inspirujące historie z ich życia lub po prostu w fascynujący sposób mówią to, co mają do przekazania. Na głównej stronie TED można oglądać aktualizowane niemal codziennie nagrania […]
100 najwartościowszych marek świata Już drugi rok z rzędu Apple jest marką nr 1. Odnotowała ona wzrost wartości o 19% i jest obecnie warta 182,9 mld dolarów. Wartość marki IBM wzrosła o 15% do 115,9 mld dolarów, co pozwoliło jej wyprzedzić Google, który spadł na trzecie miejsce w rankingu, osiągając wartość 107,8 mld dolarów. W okresie poprzedzającym swój de […]
Na rynku komputerów i elektroniki jest dużo podobnych urządzeń. Parametry techniczne, mimo że kluczowe z punktu widzenia użytkownika, przestały wyróżniać dany produkt. Dziś w sklepach stoją obok siebie urządzenia często identyczne pod względem technicznym, gdzie jedyną wyróżniającą się cechą jest stylizacja obudowy. Kiedyś kupowało się po prostu komputer, zw […]
Facebook już raz wkroczył do Polski. Stało się to, gdy serwis przetłumaczono na nasz ojczysty język (i wpłynęły do niego miliony nowych użytkowników). Nadszedł czas na wejście numer dwa, formalne. Szanowni Państwo – Facebook założył w Polsce spółkę z o.o. Szczegóły poniżej. Siedziba Na początku tego roku pojawiły się informacje, że agencja marketingowa ARBOi […]
[caption id="attachment_1861" align="alignnone" width="580" caption="Delegacja zadań sposobem na sukces? (Fot. Flickr/Robert Scoble/Lic. CC by)"][/caption] Scott Gerber to założyciel wspierającej przedsiębiorców organizacji Young Entrepreneur Council. Scott poprosił twóeców startupów, których internetowe biznesy odnios […]
Krótka relacja z Social Media Day Video z Wrocławia nagrania podczas Forum IAB w Warszawie tuż przed prezentacją Bruca Dickinsona (Iron Maiden) :-). Enjoy. […]
Poniższy film, to reklama banku fotografii stockowej Getty Images. Jest to również efekt przeszukania tysięcy zdjęć, z których agencja reklamowa wybrała 873 ujęcia. Odtworzone z prędkością 15 klatek na sekundę dały one w efekcie historię miłosną. Wszystkie zdjęcia użyte w filmie pochodzą oczywiście z banku Getty. […]
Jeśli moderujesz komentarze na swoim blogu, ile razy zdarzyło Ci się usunąć nieprzyjemne opinie – zamiast je zatwierdzić? Czy usuwasz przykre opinie z prywatnego profilu na Facebooku lub firmowego fan page'a? Ile razy słyszałeś klienta odrzucającego propozycję założenia profilu na Facebooku ze strachu, że ktoś napisze coś "szkodliwego"? Krytyc […]
Przeczytałam na blogu Maćka Budzicha o akcji Schaffashoes vs Fashionelka, zajrzałam do Fashionelki i na profil Schaffashoes. I nie ukrywam, że jestem zniesmaczona. Podkreślę – postawą obu stron. Tyle się mówiło ostatnio o współpracy z blogerami, a i sama blogosfera już nieco okrzepła – wydawać by się więc mogło, że tego typu sytuacje raczej się nie zdarzą. A […]
The Great Gatsby [Wielki Gatsby] – autorstwa F. Scott’a Fitzgeralda - uważana jest za jedną z najważniejszych amerykańskich powieści XX wieku. Kinowych adaptacji tego kultowego dzieła o życiu nowobogackich i bohemy Nowego Jorku ery jazzu i prohibicji było już co najmniej sześć – ta najbardziej popularna z Robertem Redfordem w tytułowej roli pochodzi z 1974 […]