Tajne materiały z archiwum agencji reklamowych
Fidel Castro niecodziennie występuje w reklamie (no może jego twarz pojawia się czasem w kampaniach społecznych dot. łamania praw, więzienia ludzi itp.). Ale w reklamie zwykłego produktu zobaczyć Fidela to rzadkość.
Piwo Tropical reklamowane jest jako autentyczne kubańskie piwo – myślę więc, że promocja kraju leżała dyktatorowi na sercu i dlatego się zgodził. Producenci spotu namawiali ojca narodu, aby w kluczowej scenie zastąpił go kaskader, ale żaden prawdziwy przywódca nie chce słyszeć o jakiejś prowizorce – Fidel Castro wystąpił osobiście. Media nie donoszą czy były kręcone jakieś duble tej sceny czy też wszystko udało się za jednym ujęciem.
Przy reklamie majstrowała amerykańska (!) agencja reklamowa – Black Sheep (czarna owca) i chyba powoli zaczynam łapać misterię całego planu.
Oto film z udziałem gościa specjalnego:
I jeden z layoutów prasowych (Welcoming cubans since Castro)

Ale to nie pierwsza przygoda Fidela Castro z reklamą, za wizerunek przywódcy odpowiadała swego czasu agencja reklamowa McCann Erickson – ta fotografia wyciekła z tajnego archiwum agencji – teraz wiadomo kto namówił Fidela do palenia cygar. :-)

To, że są to przecieki i archiwum jest utajnione, staje się zrozumiałe, po ujawnieniu kolejnego klienta McCann Erickson:




jah | stycznia 28, 2007 | Odpowiedz
Pomysł z Chrystusem żenujący. Po pierwsze, jako żart z religii, z symboli, jest kpiną z ludzi, dla których religia jest ważna. Po drugie, reklamowy komunikat jest niczym innym jak manifestacją cynizmu, a nie kreatywności.
Jeśli szystko można i zarazem nic nie jest tak naprawdę ważne, to gdzie w tym wszystkim sens.
Przegięcie w jedną stronę, powoduje kontrreakcję, czasem przesadząną. Stąd ta opętańcza walka z nieprzebierającymi w środkach fundamentalistycznymi radykałami.
MediaFun | stycznia 28, 2007 | Odpowiedz
akurat ten przykład to chyba bardzo łagodne wykorzystanie religii w reklamie… przypomnę United Colors of Benetton (ksiądz całujący się z zakonnicą) czy wielokrotne wykorzystanie motywu ostatniej wieczerzy w kampaniach reklamowych. czy łączenie religii z seksem… ten przykład jest naprawdę “lajtowy” i tak naprawdę skierowany do konkretnej grupy czyli ew. klientów agencji reklamowej.
labray | stycznia 29, 2007 | Odpowiedz
że łagodny i “lajtowy” – zgoda. ale i tak żenujący. to, że żart nie jest “gruby” jeszcze nie jest usprawiedliwieniem dla tego, że nie jest śmieszny.
I | stycznia 29, 2007 | Odpowiedz
zależy dla kogo, niektórych śmieszy już same słowo religia
Jacek | stycznia 29, 2007 | Odpowiedz
Dokladnie, ale najbardziej to mnie smiesza oburzeni radykalowie katoliccy, gleboko skrzywdzeni tym, ze ktos pokazal Jezusa inaczej niz ich waskie myslenie jest w stanie ogarnac. Wiecej luzu bo tracicie sredniowieczem.
Wierzejski | sierpnia 8, 2007 | Odpowiedz
Pomysł z Jezusem jest niezły. Akurat ten nikogo nie obraża – chyba, że w zestawieniu z Fidelem. Ale i tak Jego najlepszą agencją reklamową jest Kościół Katolicki – miliard klientów to jest coś!
Jezus Chrystus | listopada 12, 2007 | Odpowiedz
Nie macie najlepszych informacji, wyglądam nie tak jak mnie przedstawiacie i te kartki to to co najwyższego możecie na ziemi osiągnąć? Dziwni jesteście chyba już nie ludzie tu mieszkają, a jakieś bezrozumne twort!
projektowanie logo | stycznia 19, 2009 | Odpowiedz
Reklama może nie kłamie, ale często wprowadza w błąd myślowy.