O zamieszkach w Kopenhadze informowały już polskie media. W programach informacyjnych widziałem fragmenty niezłej rozróby, bójki z policją, podpalane samochody. Zatrzymano również ok. 500 osób. Informowała o tym również gazeta.pl oraz udostępniła galerię zdjęć z zamieszek.
Wydarzenie idealne na newsa, ale właściwie dla mnie jako mieszkańca Polski, cała sprawa i konflikt wydawał się dosyć odległy. Hmmm, aż do dzisiaj, otóż na ulicach Warszawy (dajcie znać proszę, czy w innych miastach również) pojawiły się billboardy (na razie widziałem dwa). Jak na alternatywną kulturę i tematy squatowe – billboardy nielegalne, domowej produkcji, naklejane w miejscach łatwo dostępnych i na miejscu innych opłaconych plakatów.
Treść manifestu:
24 lata temu władze miasta Kopenhagi przekazały młodym ludziom nieużywany budynek dawnego teatru. Nowi mieszkańcy stworzyli squat “Ungdomshuset” – aktywne, otwarte, centrum kultury z własną salą teatralną i koncertową. Rok temu obecne władze zdecydowały się sprzedać działkę wraz z budynkiem. Wokół squatu powstała fundacja, która zebrała 2 miliony euro i złożyła ofertę zakupu. Miasto odrzuciło ją ze względów politycznych. Budynek został wcześniej sprzedany prawicowej i homofobicznej sekcie. Decyzja rządzących wzbudza liczne protesty. 13 grudnia przeciwko eksmisji squatu czyli likwidacji ważnego miejsca rozwoju kultury i wyrzucaniu ludzi na bruk, odbyła się wielka demonstracja. Policja spacyfikowała protest używając gazu łzawiącego i zatrzymując ponad 300 osób. Mieszkańcom “Ungdomshuset” wciąż grozi eksmisja,
www.ungdomshuset.dk
Szkoda, że zabrakło informacji, wskazówki, jak ew. poprzeć mieszkańców Ungdomshusetu. Strona jest w języku duńskim, kilka informacji jest po angielsku. Niemniej jestem zaskoczony, że cała sprawa dotarła tak szybko na nadwiślańskie billboardy.
A przy okazji tematu o międzynarodowych akcjach – znaleziony na flickerze, plakat po polsku, reklamujący brytyjski bank Lloyds TSB, zachęcający do zakładania kont na podstawie dowodu osobistego lub paszportu.







po pierwsze to mysle, ze ciezo jest pomoc ludziom, ktorzy sami nie wiedza czego chca. Mlodziez “walczaca” o ungdomsuset to rozpuszczone dzieciaki, ktore tak naprawde nie wiedza czego chca. Po drugie, to organizacja ktora kupila budynek, nie ma nic wspolnego z prawica, czy homofobia, to alternatywny kosciol, ktory zajmuje sie pomoca ludziom w potrzebie i krzewi wiarie chrzesijanska. Poza tym wymieniona fundacja, oferowala tym mlodym ludziom zakup inego domu, podobnie jak urzad miasta oferowal im inne miejsce -mlodzi ludzie jednak odrzucili te propozycje. A teraz swoim beznadziejnym zachowaniem stracili cala sympatie w Danii i nikt nie ma ochoty pomagac ludziom, ktorzy stosuja bezmyslna przemoc i nie sa w stanie podjac sensownego dialogu. Zreszta owa fundacja ma ich tez juz szczerze dosc….