RSS

Fantastisch

Wszystko świetnie: porządnie zrealizowana w 3D technologiczna reklama, ma wszystko to co duzi chłopcy lubią najbardziej – elektroniczne zabawki, animacje 3D, stwory i potwory… całe napięcie jednak siada, kiedy kobieta-robot zaczyna „szprechać” po niemiecku. Jak w niemieckich pornolach. Wolałbym wersję angielską, zdecydowanie.

(podpatrzone na blipie u Antygona)

Przeczytaj także (podobne wpisy):

  • Nie znaleziono.
  • Informacje o wpisie

    Kategorie: featuredmediareklama

    Tagi:

    O autorze: Maciej Budzich (autor bloga), jestem fanem mediów – mediafanem i uważam, że media są fun. Nadal nie wiem czy reklama kłamie.

    RSSKomentarze: 9  |  Post a Comment  |  Trackback URL

    1. Dokładnie identyczne odczucie. Wszystko fajnie technicznie zrobione, dodałbym tylko, że chyba ma to przedstawiać ewolucję – przynajmniej ja tak to odbieram – od dino po homo sapiens (znaczy się robo sapiens). Ale ten niemiecki na końcu psuje zabawę – poza tym jak brzmi, po to, że nie mam pojęcia o co chodziło.
      Także wolałbym wersje angielską ;)

    2. Nie rozumiem co złego jest w niemieckim, Panowie. Efektu nie psuje to, że kobieta mówi po niemiecku tylko to, że ona w ogóle się w nim pojawia i cokolwiek mówi. Moim zdaniem niemiecki nie ma tu nic do rzeczy.

      Tschüss!
      P.S. Ich weiß, eure Meinung nach bin ich bisschen seltsam ;) Machs nichts.

    3. Dorastałam w Niemczech i wobec tego języka jestem tak samo obojętna jak wobec polskiego. Głos baby na końcu o tyle psuje efekt, że jest to ten sam głos, co w każdej innej reklamie Saturna, głos który mi się kojarzy z kolejną durną reklamą “nie dla idiotów”, “Geiz ist geil”, blablabla…

    4. Mnie tam się podoba, nawet ma sexy głos.

    5. Fajny pomysł na film… ale nie w Niemczech (bo u nich dubbingowanie jest na dole piramidy potrzeb Maslova, zaraz po oddychaniu :) )

    6. Oni tak samo dziwią się nam, że u nas przez cały film gada jeden facet, jak my im, z tym oszalałym dubbingiem.

    7. @pieprz: to prawda, gadający dziad w czasie filmu dla niektórych jest szokiem. Opowiadał mi kiedyś kuzyn z Węgier, jak wielkie poruszenie wywołała „śmierć” głosu dubbigującego Roberta de Niro… a właściwie poruszenie wywołało nie zniknięcie starego głosu, ale pojawienie się nowego, innego. Ja to bym chciał obejrzeć jak Louis de Funès mówi po niemiecku :-) albo nie, nie chciałbym :-).

    8. @mediafun:
      oj chyba bys nie chcial :D

      a co do reklamy, to dobrze, ze nie powiedziala na koniec “Ruf mich an, nul nul acht…” ;)

    9. Maciek, akurat w niemieckich filmach erotycznych (bo dzisiaj to chyba już nie porno) niemiecki jest najwazniejszy! :D

      “schmeckt gut?”
      “ist das ein Thermometer?”
      “das ist eine fantastische Position!”

      i tak dalej. Można się uśmiać do łez :)

    RSSPost a Comment  |  Trackback URL