RSS

Co wolno Katarynie, a co wolno „Dziennikowi (video)

Nagranie z poniedziałkowej konferencji „Co wolno Katarynie, a co wolno „Dziennikowi” – wolność słowa w mediach i w sieci”, która odbyła się w Domu Dziennikarza w Warszawie. Materiał jest długi (prawie dwie godziny), bez żadnych skrótów (jedynie kilkusekundowa przerwa na zmianę kasety”). Wyciąganie wniosków własnych wskazane… ja żałuję, że dyskusja brnęła w stronę oskarżeń dziennika czy ustalaniu kto jest bardziej winien. Miałem nadzieję, że z całej dyskusja pójdzie trochę w stronę przyszłości dziennikarstwa i blogosfery… i pojawiło się kilka takich głosów z publiczności…. obejrzyjcie sami.

Tutaj możecie obejrzeć materiał w innych formatach (iphone, mp3, avi) lub ściągnąć na dysk.

Przeczytaj także (podobne wpisy):

  • Kuba Górnicki o genezach twitterowych rewolucji (Blog Forum Gdańsk 2011)
  • Black & white
  • Teasery Plusa (foto)
  • Kto się boi blogera – Przemysław Staroszczyk
  • Cleese, pocałuj mnie w Monetto!
  • Informacje o wpisie

    Kategorie: featuredinternetmediavideoblog

    Tagi:

    O autorze: Maciej Budzich (autor bloga), jestem fanem mediów – mediafanem i uważam, że media są fun. Nadal nie wiem czy reklama kłamie.

    RSSKomentarze: 5  |  Post a Comment  |  Trackback URL

    1. Katarynagate ciąg dalszy :)

      A internet już się chyba przestał ekscytować …

    2. “A internet już się chyba przestał ekscytować …” dlatego, że to już jest tylko żałosne.

    3. Nie rozumiem, po co fotoreporterom aż tyle fotek z tego spotkania? Zobaczyłbym tę relację do końca, ale już nie mogłem słuchac trzaskających jak z karabinu maszynowego migawek aparatów. Paranoja. Kilka ujęć nie wystarczy? NIe szkoda im karty? Czasu na wybór? Obróbkę? Uff…

    4. Jeśli ktoś chce uniknąć oglądania przepychanek dotyczących tylko Kataryny i nic nowego nie wnoszących, to polecam te fragmenty: 50-60, 80-92, 96 – 106 [min]
      Reszta to strata czasu – zapewniam.

    5. Starsza Pani niestety nie dosłyszałem nazwiska powiedziała bardzo ważną rzecz blogerzy to nie dziennikarze (choć są wyjątki), każdy może być blogerem nie każdy dziennikarzem. Nie zgadzam się z tym co powiedział VaGla, że dziennikarstwa już nie jako takiego nie ma – to ciekawe, bo co teraz nas czeka, że blogerzy będą dostawać akredytacje do sejmu, będą latać z politykami na spotkania? Wątpię.
      Blogerzy to taka masa, która wytworzyła się na styku dziennikarstwa i WEB2.0.

    RSSPost a Comment  |  Trackback URL