Najbardziej nieczytelny adres internetowy
To chyba najdziwniejszy i najtrudniejszy do odczytania adres internetowy jaki spotkałem w ostatnim czasie na billboardach. Ktoś wytęża mózgownicę, projektuje, drukuje, przykleja, płaci za czyjąś robotę, a potem wszystko bierze w łeb, bo adres internetowy, który ma generować reakcję, jest nie tylko trudny do zapamiętania, ale również trudny do odczytania… Dacie radę przeczytać go na tym krótkim filmie?
Na niekorzyść czytelności napisu wpływa jeszcze skondensowany krój pisma, który przy tak długi adresie i łamańcu językowym (i wielkich literach) zlewa się w jedną całość. Długie adresy czasem fajnie się komponują i można je zapamiętać, ale w tym przypadku to strzał w kolano.
A nawet jak uda Wam się odczytać, będziecie pamiętać tego łamańca za godzinę?

www.doniejnalezymyodniejzalezymy.eu



Kamil | kwietnia 15, 2010 | Odpowiedz
Idealny przykład domeny dla tematu "Jak stworzyć najgorszy adres internetowy" :)
Faktycznie czyta się długo i trudno. Nie chce mi się wierzyć, że nie było można wybrać innej, lepszej, bardziej czytelnej i łatwiejszej do zapamiętania.
matipl | kwietnia 15, 2010 | Odpowiedz
To samo miałem dzisiaj napisać.
Kolejny raz jadąc do pracy próbowałem zapamiętać ten adres..niestety, dojechałem i nie pamiętam.
Kiedyś popularne były adresy WWW z myślnikami. Szkoda, że o nich zapomniano – byłoby łatwiej.
Szymon | kwietnia 15, 2010 | Odpowiedz
przeczytać jedno – ale zapamiętać to drugie ;)
Rozowykubek | kwietnia 15, 2010 | Odpowiedz
Ha! Miałem o tym napisać, ale nie zdążyłem przeczytać adresu jak jechałem samochodem. Podejrzewam że 100% ruchu mają z googla i z witryn odsyłających a 0% z directa :)
gdaq | kwietnia 15, 2010 | Odpowiedz
Hardcore! Jak można tworzyć tak nieczytelny przekaz.
Petrol | kwietnia 15, 2010 | Odpowiedz
Jestem święcie przekonany, że to teaserowa faza kampanii jakiejś kliniki okulistycznej.
Grzegorz Nowak | kwietnia 15, 2010 | Odpowiedz
Jadąc tramwajem sztuka odczytania tego adresu mi się nie udała. Dopiero przechodząc obok tego billboarda, będąc metr od niego udało mi się przeczytać. Tylko co z tego, skoro po 2 min w domu już nie pamiętałem URLa?
PS. A może tego adresu odbiorcy właśnie nie mieli zapamiętywać? ;-)
edyta | kwietnia 15, 2010 | Odpowiedz
Jedyne co udało mi się przeczytać to:http://www.donnie.na (coś, coś i coś)nalez (coś).eu
ciekawe, że dodałam jedno 'n', a 'j' jako kropkę.
Łukasz Proszek | kwietnia 15, 2010 | Odpowiedz
Od miesiąca mijam taki billboard. Za cholerę nie potrafię zapamiętać. Z czytaniem bez zatrzymania się przed nim też trudno. Pomijając długość i skomplikowanie adresu – KOLOR! Pomarańczowy na białym tle? Litości!
mateo | kwietnia 15, 2010 | Odpowiedz
modelowy przykład jak wydaje się pieniądze unijne na "kampanie"
fraza w ogóle nie jest wypozycjonowana w google więc trzeba trafić na link albo wpisać adres bezbłędnie,
uzytkownicy chrome nie zobaczą prawidłowo wyswietlonej strony, nie wiem jak inne przeglądarki prócz IE
agencja chyba zdaje sobie sprawę jaki to syf bo ani na stronie ani w branzowych newsletterach nie widzę info kto to popełnił
mgodlewski | kwietnia 15, 2010 | Odpowiedz
Adres jest niesamowity – de facto to co znajdziemy na tej stronie jest w podobnym tonie ;/
I zapewne poszła na to kasa z UE ;/
Pzet | kwietnia 15, 2010 | Odpowiedz
Nie umywa się do tego: http://www.llanfairpwllgwyngyllgogerychwyrndrobwllllanty...
Strona miejscowości o najdłuższej nazwie w Wielkiej Brytanii
pronazwa | kwietnia 15, 2010 | Odpowiedz
Są jeszcze billboardy Microsoftu promujące Internet Explorera wersję 8 (IE8). Też nazwę strony internetowej mają skomplikowaną (ie8surfujbezpiecznie.pl) i ukrytą w prawym dolnym rogu.
s | kwietnia 19, 2010 | Odpowiedz
jeśli chodzi o adres polskiej strony to jest jeszcze jeden ciekawy kwiatek ;) – http://www.obwodnicapolnocnaaglomeracjitrojmiejskiej.pl/
Wit | kwietnia 20, 2010 | Odpowiedz
Nie było prostszego, łatwiejszego adresu? Pierwszy z brzegu NaszaUnia.eu <– dostępny od ręki.
Swoją drogą, można było dać DoNiejNalezymyOdNiejZalezymy.eu, chociaz nawet w takim przypadku, strasznie to pogmatwane.. i ja też widziałem kropke w miejscu "j".
Robert | kwietnia 21, 2010 | Odpowiedz
osobę, która wymyśla takie nazwy powinni wykopać w kosmos – chyba, że chodzi w tym wszystkim o to, żeby nikt tych stron nie odwiedzał – są robione dla sztuki (albo na sztukę) i ze wzgl na potrzebę ich obecności w sieci… tylko szkoda tych wywalanych pieniędzy
PiotreQue | kwietnia 30, 2010 | Odpowiedz
Pieniądz z Unii ma być wydany co do grosza, zgadzać mają się rozliczenia, a efekt… who cares?
raf | maja 24, 2010 | Odpowiedz
Adres jest rzeczywiście zabawny. Trzeba jednak spojrzeć na sprawę trzeźwo i wziąć tu pod uwagę okoliczności.
Ta strona, jako produkt jakiejś instytucji EU nie służy niczemu poza wyciąganiem kasy przez sztab ludzi którzy nad tym pracowali. Może oni nie chcą, żeby ktoś wchodził na stronę, bo to będzie wymagało jakiejś interakcji z użytkownikiem, odpowiedzi na pytania itp? :) Po co sobie dokładać pracy?
Stara socjalistyczna zasada: Im więcej to kosztuje, tym lepiej. A potem miś sobie zgnije i zrobi się protokół zniszczenia.