45

Schaffashoes kontra Fashionelka – szykujcie popcorn

Ciekawie dzisiaj na fejsie się działo, znów w temacie współpracy blogerów z firmami.

Niby tyle się mówi i pisze, ale często emocje wciąż biorą górę nad racjonalnym myśleniem i po prostu zwykłą wizerunkową kalkulacją.

Nie znam dokładnie sprawy ani stanowiska obydwu stron, sprawa jest rozwojowa i rozpoczęła się dzisiaj (23 maja) ok. godziny 14. Pod radosnym wpisem na fanpagu sklepu z butami Schaffashoes.pl, witającym nową blogerkę z zespole pojawił się komentarz Elizy Wydrych (Fashionelka.pl).

A tutaj cały przebieg późniejszej dyskusji.

Ok, jasna sprawa, można uznać zachowanie blogerki za mało eleganckie, jej sprawa, że wybrała taki sposób dochodzenia swoich należności. Nie znam stanowisk obu stron, zresztą ten wpis jest nie po to aby rozsądzać dwie strony.

Firma decydując się na współpracę z blogerami musi brać kilka rzeczy pod uwagę. Blogerzy nie są firmami, nie mają swoich specjalistów ds. sprzedaży, managerów produktu, specjalistów od komunikacji, a przede wszystkim nie przychodzą do pracy od 9 do 17. Blog jest ich własnym miejscem w internecie i emocje bardzo często biorą górę na blogach – zawsze będą je traktować bardzo emocjonalnie. To właśnie dlatego firmy chcą współpracować z blogerami, chcą emocjonalnych recenzji i szczerych wypowiedzi. Natomiast pyskówka na fanpagu z blogerką, i to jeszcze pod radosnym wpisem witającym nową blogerkę w ekipie jeszcze nikomu nie wyszła na dobrę. Dziwie się, że zamiast zakończyć niebezpieczną dyskusję na oficjalnym profilu zdaniem typu „Pani Elizo, osoba odpowiedzialna za współpracę skontaktuje się z Panią w ciągu najbliższych godzin czy dni i wszystkie sprawy wyjaśni” firma brnie dalej w pyskówkę, a internauci tylko lajkują, udostępniają i robią print screeny (żeby tylko dolać oliwy do ognia, gdyby czasem firma skasowała jakieś komentarze).

Sprawę (obojętnie kto ma rację) można rozwiązać szybkim telefonem, albo omówieniem sporu przy jakiejś kawie, osobiście i bez emocji o zakończyć dyskusję komunikatem w stylu „wyjaśniliśmy sobie wszystkie sprawy, uregulowaliśmy wzajemne zobowiązania” + dodatkowe pitu pitu. Wrzucić coś takiego na profilu blogerki i firmy, dla osłody czytelników zrobić szybki konkursik i o sprawie za parę dni nikt by nie pamiętał… no może na szkoleniach przedstawiana byłaby jako przykład dobrego rozwiązania sporu i załagodzenia napiętej sytuacji.

A tymczasem blogerka dostaje takiego maila:

Ktoś tam w schaffashoes miał chyba wyjątkowo zły dzień, albo dział prawny firmy jest zupełnie w innym budynku niż dział PR. O ile rozumiem, że można mieć pretensje do blogerki, to wysmażenie takie maila, zgłaszanie sprawy do Urzędu Skarbowego jest chyba jakąś nową normą i ewidentnie precedensem na linii współpracy bloger-firma. Żałosne. Tak to chyba jest jak dwie baby się kłócą i piszą pierdoły do siebie. Prawie słyszę syk żmii 🙂

Sugeruję jeszcze firmie Schaffashoes zrobić Fashionelce wywiad środowiskowy, nasłać dzielnicowego, sprawdzić czy ma umyte okna (bo może jest syfiarą), przetrzepać śmieci i przepytać byłych chłopaków – na pewno coś się znajdzie.

Jakże musi się cieszyć z formy rozwiązywania problemów, tak serdecznie powitana nowa blogerka w zespole Marta Wierzbicka – lubieszpinak.blogspot.com.

Jeśli sprawa będzie faktycznie rozwiązywana sądownie, to już szykuję popcorn i czekam na sądową stylizację Fashionelki.

Jest jednak szansa, że ktoś z Schaffashoes pójdzie dzisiaj wieczorem po rozum do głowu, jutro zwali wszystko na jakiegoś praktykanta co się dorwał do Facebooka, kiedy wszyscy w firmie byli zajęci przymierzaniem butów a sprawa zostanie rozwiązana tak jak to opisałem kilka akapitów wyżej.

W każdym razie, jak to mówią prawdziwi detektywi, sprawa jest rozwojowa 🙂

A po ostatnim szaleństwie na blogi kulinarne, modowe, lifestylowe i jeszcze pewnie wiele, wiele innych, radzę firmom przygotować się bardziej do współpracy z blogerami, a w szczególności blogerkami – bo mam wrażenie, że potyczek między paniami będzie w polskiej blogosferze jeszcze sporo.

[AKTUALIZACJA 24 maja 2012]
Dzisiaj otrzymałem oświadczenie od firmy Schaffashoes – wklejam tak jak otrzymałem. Pojawiło się również na oficjalnym fanpage firmy:

W związku z publikacją odnoszącą się do Schaffashoes.pl zamieszczoną na Państwa stronie przesyłam poniżej treść oświadczenia jakie zostało opublikowane na fanklubie marki:

Witajcie, mamy nowy dzień – emocje nieco opadły i od wczoraj udało nam się wyjaśnić przebieg wydarzeń, które tak mocno wzburzyły część społeczności internetowej. Ponieważ cała historia ma charakter publiczny informujemy Was, że wobec osoby odpowiedzialnej za sporządzenie notki prawnej, a także jej samowolne upublicznienie zostały wyciągnięte odpowiednie konsekwencje. Z ubolewaniem stwierdzamy również, że nie udzielaliśmy nikomu pozwolenia na wykorzystywanie naszego fanklubu do podobnej komunikacji i korespondencji.

Przez wiele lat udowadnialiśmy, że zawsze byliśmy otwarci na dialog z Wami jako społecznością i nie zamierzamy od całej sprawy się odcinać. Dołożyliśmy wszelkich starań by to przykre nieporozumienie na linii Schaffashoes – Fashionnelka zostało rozwiązane pomyślnie, zgodnie z oczekiwaniami Elizy, autorki bloga i absolutnie bez jakichkolwiek działań prawnych.

Wracamy do tego w czym jesteśmy najlepsi – czyli przygotowywania dla naszych klientów najlepszych kolekcji ponad 50 producentów na nowy sezon.

Na koniec jeszcze raz chcielibyśmy przeprosić Elizę oraz wszystkich uczestników dyskusji za to zamieszanie. Nauczyliśmy się jednak, że doskonały asortyment i atrakcyjne ceny to nie jedyny klucz do sukcesu. Liczą się również procedury, które w tym przypadku zawiodły. Zapewniam, że w tej chwili priorytetem jest dla nas opracowanie takich rozwiązań, które nie pozwolą na zaistnienie tego typu sytuacji ponownie.

Klientów, blogerów, dziennikarzy zainteresowanych uzyskaniem dodatkowego komentarza do tej sprawy zapraszamy do Kontaktu pod numerem : 798 490 456.

Teraz, z punktu widzenia firmy, trzeba tylko przetrwać narzekaczy na Facebooku pod wyżej umieszczonym oświadczeniem – tacy zawsze będą i ich żadna reakcja nie zadowoli. Mleko się rozlało, trzeba przeczekać a z Fashionelką wyjaśnić sprawę.

[AKTUALIZACJA 26 maja 2012]
W sumie to się chyba nie pomyliłem – za tydzień nikt (oprócz autorów szkoleń o sołszial media) nie będzie tego pamiętał 🙂

  • majk

    jaka piękna katastrofa…

  • szumgum

    Macieju, a nie sądzisz, że Fashionelka takim działaniem po prostu szkodzi blogerom? Polecam ciekawy wpis: http://memoryfive.blogspot.com/2012/05/kryzys-czy

  • Kajetan Walczak

    @szumgum

    To co miała zrobić skoro maile zostawały bez odpowiedzi? Wynająć prawnika? Jak widać wystarczył jeden wpis na FB żeby dostać odpowiedź, najwyraźniej inaczej się nie dało. Nie zgodzę się też, że Fashionelka szkodzi blogerom. Firmy, które traktują poważnie blogerów nie muszą się niczego obawiać. Nie trzeba mieć do tego sztabu ekspertów, wystarczy zdrowy rozsądek. A Kominek raczej nie na rzeka na brak reklamodawców po sprawie z Dr Oetkerem.

    • szumgum

      Może dlatego że od sprawy z Dr Oetkerem minęło już sporo lat? Moim zdaniem Fashionelka zaszkodziła wyłącznie sobie. Użytkownicy internetu są mniej pamiętliwi niż specjaliści od PR/Marketingu w firmach 🙂

      • erill

        Cashe google pamięta. I wpis Kominka o Oetkerze można szybko znaleźć. Kominek nie narzeka na reklamy nie dlatego, że od afery minęły lata ale dlatego, że jest wiarygodny i ludzie wiedzą (bo ma jasne zasady współpracy) na co mogą liczyć.

    • Mateusz tuTek

      Pomijając fakt, że tekst o Dr Oetkerze jest fikcją literacką 😛

  • Ależ dobrze się stało, że Fashionelka narobiła dymu. Dzięki niej kilka już osób opisało tę firmę – proponuję poszukać na FB. Okazuje się, że ta "firma" tak samo postępuje z klientami, którzy wpłacili pieniądze za towar i… cisza. Dzięki temu ja na przykład wiem, że nie warto nic u nich kupować. Więc suma sumarum Fashionelka zrobiła dobrze… potencjalnym klientom tej firmy. A zaległości płatniczych nie toleruję i nie usprawiedliwiam – jeśli ja się wywiązałem to pieniądze mi się należą i kropka. Nie stać cię? Nie zamawiaj usługi. Proste?

  • Agnieszka

    Fashionelka często publicznie pierze brudy, to już nie pierwsza taka aferka z jej blogiem w tle. Zdaje się, że kiedyś pokłóciła się tak z inną koleżanką blogerką, bo chyba wyznaje zasadę, że lepiej napisać coś na fanpage'u niż wyjaśnić to prywatnie…
    Chyba nic mnie już nie zdziwi, to w jej przypadku też działanie marketingowe bo takie akcje rozchodzą się viralowo i statystyki na blogu skaczą…
    Ale nie zmienia to faktu, że sklep zachował się żenująco i wystawił się na pożarcie rekinów social media ;).

  • soszal_net

    Sporo jest racji w tym, co piszesz, ale nie zgodz si z tym, |e tylko firma zawaliBa. Kryzys le|y po obu stronach i na obie strony wpBynie – Schaffashoes bdzie od dzi[ postrzegana jako firma, która nie wywizuje si ze zobowizaD, a blogerka jako wBa[nie maBo elegancka partnerka do rozmowy. Rozmowy, której tak naprawd nie byBo, bo nikt nie wykonaB telefonu, ani nie napisaB wiadomo[ci prywatnej, a firma podjBa "wyzwanie" i polaBa si krew, wBcznie z absurdalnym wywoBaniem skarbówki

  • Przemysław Pyzowski

    Pierwsza reakcja firmy jak najbardziej prawidłowa… reszta.. to książkowy przykład jak spieprzyć PR. Nie ma sensu rozważać kwestii czy to podciągnąć pod PR kryzysowy czy jeszcze nie… Takie wpadki będą się zdarzać, gdy profilem zarządza kilka osób. Ponadto jest takie "cóś" co w negocjacjach określane jest mianem "mechanizmu akceptacji". Gdyby dalsze wpisy były w tym "duchu" formułowane przez admina profilu, nie skończyłoby się to "pyskówą". Jedna strona postanowiła publicznie dochodzić do swoich praw (mając do tego prawo, jeśli inne kanały komunikacji zawiodły), druga postanowiła "dopie***ć" blogerce opisując co otrzymała oraz z czym zalega. Poza tym, że ktoś dał dupy w temacie PRu to w dodatku ujawnił poufne informacje. Czekam na dalszy rozwój sytuacji.

  • Janek

    Zdaję się, że już poszli po rozum do głowy bo spuścili z tonu (chociaż i tak słabo się robi kiedy się to czyta). http://www.facebook.com/photo.php?fbid=1015098384
    "Schaffashoes.pl Drodzy Fani, Blogerzy i postronna publiko. Nie kasujemy postów i nie zamierzamy robić podobnych rzeczy. Cenimy sobie Wasze zdanie i to w dużej części Waszym uwagom i spostrzeżeniom zawdzięczamy naszą obecną pozycję na rynku. Doceniamy również współpracę z autorami blogów dzięki, którym jesteśmy blisko prawdziwych fanów mody- dowodem na to jest długoterminowa, bliska często wręcz przyjacielska współpraca z ponad 50 blogerami. W tym jednym odosobnionym przypadku ktoś zdecydował się wykorzystać naszą dobrą wolę i nie do końca wywiązał się z warunków jakie między sobą ustaliliśmy. Przykro nam, że pod naszym adresem padło sporo cierpkich słów- podkreślamy jednak, że od rana byliśmy zainteresowani polubownym załatwieniem sprawy. Eskalacja emocji z jednej i z drugiej strony nie służy nikomu. Proponujemy spotkanie przy okrągłym stole – omówmy to na spokojnie (bez akompaniamentu gorzkich słów i prawników). Nie zamierzamy zamykać tej dyskusji- zapraszamy do dialogu użytkowników, klientów, fanów i innych blogerów- postarajcie się jednak spojrzeć na te relacje z dystansu- to nie jest konflikt korporacja vs blogosfera."

  • Pingback: Fashionelka vs Schaffashoes, czyli kto puścił śmierdzącego bąka?()

  • Janek

    Zdaję się, że już poszli po rozum do głowy bo spuścili z tonu (chociaż i tak słabo się robi kiedy się to czyta). http://www.facebook.com/photo.php?fbid=1015098384

  • Pingback: Mój komentarz do sprawy: Schaffashoes vs Fashionelka : hatalska.com()

  • kasica

    "Żałosne. Tak to chyba jest jak dwie baby się kłócą i piszą pierdoły do siebie. Prawie słyszę syk żmii :-)" – panie Macieju, dziwi mnie tak paskudna seksistowska uwaga na kulturalnym blogu. Czy kłócący się panowie byliby mniej żałośni? 🙂

    • mediafun

      zgadzam się, i to podwójnie – mój komentarz był paskudnie seksistwowski a kłócący się panowie są jeszcze bardziej żałośni, ale mam wrażenie (może mylne) że ten niefortunny mail wysmażyła kobieta.

  • Pingback: Schaffashoes kontra Fashionelka | tnjkbow()

  • Przemek

    u.. a mediafun usuneło mój post…

    • mediafun

      Przemku, nic nie usunęło, zwłaszcza, że nie było to komentarz obraźliwy, rasistowski czy spamerski, czasem po prostu filtr antyspamowy jest zbyt nadgorliwy i zdarza się, że normalny komentarz trafia do kolejki oczekujących (dla piszącego komentarz tak własnie wygląda, pojawia się na na blogu by za chwilę zniknąć). Komentarz oczywiście przywróciłem ręcznie – dzięki za zwrócenie uwagi.

  • Przemek

    Witaj, dziękuję za szybką odpowiedź. W moim poście znalazły się dwa dosadne słowa, dlatego tez wziąłem pod uwagę, iż z tego tytułu mógł zostać zdjęty z widoku publicznego. Dziękuję również za wyjaśnienie funkcjonowania Twojego blogu. W związku z tym następnym razem, gdybym miał wątpliwości, będę pisał bezpośrednio na e-mail zamiast "zaśmiecać" komentarze 🙂

  • Pingback: Bloger vs sklep internetowy – czyli jak nie powinno to wyglądać | lubik.info webmaster's blog()

  • Nie wiem jakie były szczegóły umowy między firmą a blogerką.Jedyne co mnie zastanawia to oczywisty strzał w kolano wykonany przez nadawcę maila.Po pierwsze "tajemnica korespondencji" nie dotyczy nadawcy i odbiorcy do póki nie podpiszą zobowiązania o jej dochowaniu.Druga sprawa – administrator "fan-pejdża" pisze że nie chce zajmować stanowiska a za chwilę wywleka zdjęcia Fashionelki z walizką jako "dowód".Wysyłają maila z zawiadomieniem o doniesieniu do US a za chwilę proponują rozmowę "na spokojnie i bez prawników".Podważa to wiarygodność firmy i pozwala wątpić w stabilność emocjonalną osoby odpowiedzialnej za ten bajzel.

    • mediafun

      zwalą na jakiegoś praktykanta na dyżurze, ale fakt – emocje wzięły górę

    • Przemek

      W tej chwili jakiekolwiek łagodzenie sprawy przez oficjalne zwalenie na stażystę to również strzał w kolano. Powinni przyznać się do błędu, bez usprawiedliwiania się. Administrowanie serwisem lub fanpage'em często jest traktowane "po matczynemu". Mało kto bierze pod uwagę, iż funkcjonowanie tych witryn jest strategicznym elementem wizerunku firmy.

      • Kasia

        chyba "po macoszemu" 😉

  • Robert

    Czemu wszyscy z góry zakładają, że w tym sklepie (i nie tylko w tym) jest jakiś specjalista od PR?

  • Misiek

    Hmm czyżby Schaffashoes własnie popełniło samobójstwo jeżeli chodzi PR w sieci? żałosne

  • Piotrek

    Jeśli firma nie traktuje dobrze swoich współpracowników i nie odpowiada na maile, czy telefony(A z doświadczenia wiem, że potrafią się zachowywać jeszcze mniej profesjonalnie) to rozwiązanie blogerki jak najbardziej słuszne (o ile rzeczywiście przykładała się do pracy, z tym tez może być różnie…).
    A sam sklep tylko się ośmiesza z każdym kolejnym stanowiskiem w tej sprawie.

  • Rzeczywistość skrzeczy i wielka wrzawa w blogosferze tego nie zmieni.

    Hatalska, Marczak, Budzich, Kominek. Jeśli w tytule e-listu nie ma podanej kwoty honorarium to się na odpowiedź nie można doczekać.
    Większość celebryckich blogerów NIE ODPISUJE. Nigdy. Jesteście więc traktowani tak, jak traktujecie innych.

    Chcecie pouczać firmy jak mają się względem was zachowywać, najpierw odróbcie lekcję dobrego wychowania wobec waszych 'klientów'.

  • Myślę, że szukanie winnych tej sytuacji nie ma sensu. Obie strony wykazały się brakiem profesjonalizmu. Dziwi mnie jednak, że blogerka, która jakby nie było rozpętała tą "aferę", teraz nagle umilkła…

    • mediafun

      Pojawiło się wyjaśnienie na jen fanpagu, że należność została uregulowana – sprawa wygląda na zamkniętą.

  • Pingback: Halo, Schaffashoes, mamy problem? :: CheeseCat Blog()

  • Wiecie, ja nie wiem czy to jest nawet kwestia bycia super PRowcem.
    Sprzedają czasem drobne rzeczy w sieci i mówię Wam, wolę sama dopłacić i stracić na tym, niż żeby klient był niezadowolony (bo sama się z tym źle czuję). Ale być może inaczej jest, jeśli prowadzisz sam biznes i Ci zależy, a inaczej, jeśli pracuje się dla kogoś.

    Co do Fashionelki staram się nie oceniać – jestem w stanie zrozumieć dziewczynę, jeśli wszystkie kanały komunikacji zawiodły i zostało w sumie tylko to. Kwestia wiarygodności to jest chyba temat na inną dyskusję. W każdym bądź razie, dziękuję za ciekawy artykuł!

  • Pingback: Jeszcze nie wiem o co chodzi, ale już mi się podoba :-) | Blog.Mediafun.pl()

  • Pingback: Słonie Heinz – kryzys? Jaki kryzys? « Jeszcze Jeden Blog | Marketing, social media & kultura popularna()

  • Pingback: Marketing szeptany()

  • Pingback: Ile zarabia Kasia Tusk, a ile prezydent? | Mantosz.eu()

  • Pingback: Wkurzony bloger – niestety działa | Blog.Mediafun.pl()

  • Pingback: ILikeAir.pl » Bloger kontra firma()

  • Sebioslaw

    Potwierdza się moja jak i również Twoja teoria, że dyskusja na facebook robi się „martwa” po tygodniu. Komentarze na blogu przetrwają zawsze, na FC ruch jest tylko chwilowy, aczkolwiek znaczący na dana chwilę.

    A wracając do meritum, to jestem w wielkim szoku, że tak można potraktować bloggera.

    A co dzisiaj ? Sprawa ucichła. Nikt o tym nie pamięta. Dobrze, że na Twoim blogu jest historia tego, co się wydarzyło. Ja nic nie kupię w tej firmie po przeczytaniu artykułu. Przez szacunek dla społeczności z którą się utożsamiam.

  • Tesia

    Ooo! A ja sądziłam, że przykre przygody z tą firmą tylko mnie się przytrafiły. Co za ulga, że inni mieli o wiele gorzej 😉 Ale to pewnie dlatego, że byłam tylko zwykłą klientką, która złożyła zwykłe zamówienie. Choć trzeba przyznać, że „obsługa” tego zamówienia okazała się najbardziej niezwykła z niezwykłych!!! Teraz rozumiem, że nie powinnam się narzucać firmie ze swoimi bezskutecznymi próbami kontaktu i odwracać uwagi od jakże ważkiej korespondencji z prawnikami i U.S. Dziękuję za ten wpis 🙂 Nareszcie zrozumiałam osobliwy model obsługi klientów firmy. Jakże chętnie poznałabym teraz samego Scheffa! Uwielbiam poznawać niezwykłych ludzi!

    P.S. Eliza – dzięki 🙂

  • Pingback: Bloger kontra firma | Lubię powietrze()

  • m

    Bardzo dobrze dziweczyna zrobiła – Schaffashoes na pewno nie jest profesjonalna firmą !!! Nikomu nie polecam – ja już ponad miesiąc czekam na zwrot swoich własnych pieniedzy!!! teraz – po miesięcznej korespondencji i kilku rozmowach telefonicznych, które niczego nie wnisoły równiez mam zamiar zepsuć im i tak zszargana opinie na facebooku a później zgłosze sprawę na policję! Niestety nie da się inaczej – i nie ma to nic wspólnego z nieeleganckim zachowaniem – z tym sklepem nie da się inaczej, bo trafiamy głową w mur….

  • The expansion of your business is sure if you use this technique.
    Your plan can be short or long but it must be realistic, honest and accurate;
    business plan readers will spot erroneous data or errors right away
    as they are experts on reading these plans.
    This is true especially if your business settles on providing services to customers.